Gran Turismo dla ludu

opublikowano: 29-01-2021, 15:00

Volkswagen Arteon Shooting Brake wymyka się wszelkim moim ramom. Z gracją, ale się wymyka. Ot, kombi, gt i platforma do polowa w jednym.

Wyjście z sytuacji:
Wyjście z sytuacji:
Volkswagen Arteon Shooting Brake to propozycja dla kierowców gardzących kombi, nie trawiących segmentu SUV, lecz potrzebujących nieco więcej miejsca niż proponuje sedan.
Ingo Barenschee

Jesienią zeszłego roku Volkswagen przy okazji liftingu modelu Arteon upchnął pod jego dachem nie tylko kilka nowych gadżetów, lecz także dał mu nowe nadwozie. Nazwał je shooting brake (czyli takie kombi). Nie powiedział – ten Volkswagen – dla kogo to auto. Tę odpowiedź muszę znaleźć sam. I sam sobie zadaję pytani, siedząc za kierownicą wersji z mocnym 272-konnym silnikiem benzynowym.

Pierwsze pytanie

Aparycja:
Aparycja:
Na zdjęciach Arteon Shooting Brake wychodzi dobrze. Ale na żywo lepiej. To z pewnością najładniejsze auto ze stajni VW.
Ingo Barenschee

Po co w ofercie Volkswagena drugie (po modelu Passat Variant) praktyczne kombi klasy średniej?

Wszak wspomniany passat ma przepastny (650-litrowy) bagażnik i dość miejsca w kabinie, by z powodzeniem grać rolę praktycznego rodzinnego kombi czy pojazdu flotowego.

Pierwsza odpowiedź: Arteona Shooting Brake nie ma pełnić tej samej co passat roli. Może, lecz nie do tego został stworzony. To, do czego został stworzony, kryje jego nazwa i jedno zapożyczenie.

By jaśniej to wyłożyć, muszę się cofnąć w czasie do poprzednika Arteona – Passata CC. Model zadebiutował w 2008 r. i był bardziej prestiżową wersją passata. Był czterodrzwiowy, ale stylistyką nawiązywał do czasów, w których wystarczała nam jedna para drzwi – znaczy miał przypominać coupe.

Żeby nadać mu więcej prestiżu i odciąć się od purytańsko praktycznego passata, przy okazji debiutu drugiej generacji Passata CC Volkswagen wyrzucił z nazwy słowo passat i na świecie przywitaliśmy model CC. W 2017 r., kiedy nadeszła pora na kolejną generację. VW zmienił strategię (ale nie koncepcję). Świat ujrzał Arteona. Auto nadal bazowało na poczciwym passacie, ale od dawcy organów bardzo się różniło stylistyką. No i ta nowa nazwa. Nie jest (jak w przypadku passata) zaczerpnięta z nazwy wiatru. Nie jest też nazwą wędrownego ludu ani dzikiej zwierzyny. Jest nowa, wymyślona specjalnie dla tego auta. Art (od sztuki) i eon (nawiązanie do luksusowych volkswagenów z przeszłości – pamiętacie Phaetona?). Mamy więc do czynienia z artystycznym luksusem, czyli nie dla każdego, choć to akurat stoi w sprzeczności z nazwą marki (auto dla ludu).

Koncepcja nowego modelu jest tożsama z tą przyjętą w 2008 r. dla Passata CC. Auto ma inny inny design, wyraźnie wyższą cenę i bogatsze wyposażenie.

Obłe kombi

Arytmetyka:
Arytmetyka:
Cena Arteona „kombi” startuje od 150,6 tys. zł. Passata Varianta od niespełna 110 tys. zł. Cenę prestiżu łatwo obliczyć.
Ingo Barenschee

Na jesieni 2020 r. do do oferty modelu Arteon dołączyła nowa wersja nadwozia. Normalnie powiedziałbym kombi, ale popełniłbym faux pas. W nomenklaturze VW kombi to Variant. Jednak azwanie Arteona kombi Variant byłoby też faux pas. Brzmi mało prestiżowo i nie do końca byłoby uczciwe. Owszem, mamy w tym przypadku do czynienia z kombi, ale wcale nie wzorowym pod względem praktycznym. Przykład: bagażnik Shooting Brake’a ma pojemność 590 l – to nie tylko znacznie mniej niż w bratnim Passacie Variancie (650 l), ale również mniej niż w najnowszej odsłonie Golfa Varianta (611). Wybrano zatem dumnie i luksusowo brzmiącą nazwę shooting brake, co rozwiązuje oba problemy.

Choć dziś shooting brake kojarzy się z obłymi, luksusowymi kombi to nie zawsze tak było. Typ nadwozia tak nazywany ma stuletnią tradycję. Shooting brake z powstał z myślą o zapewnieniu wygody najbogatszym… na polowaniach.

Określenie to pojawiło się po raz pierwszy w odniesieniu do pojazdu konnego (ang. brake), który wykorzystywany był do przewożenia myśliwych, ich sprzętu i upolowanej zwierzyny. Innymi słowy, bryczka do strzelania.

Wraz z rozwojem motoryzacji ta nazwa została adaptowana do pojazdów napędzanych silnikiem. W zasadzie już na tym etapie można wprowadzić rozróżnienie między shooting brake i kombi. W języku angielskim nadwozie typu kombi określa się terminem station wagon. Ta nazwa wskazuje na pochodzenie pojazdu nie od pojazdów używanych na polowaniach, lecz od bryczki wykorzystywanej do odbierania podróżnych ze stacji kolejowych (stąd nazwa station wagon). Pojazd miał podobne nadwozie do shooting brake, jednak zamiast stojaków na broń i szafek na amunicję wyposażony był po prostu w przedział na bagaże. Auta w wersji shooting brake zaczęły pojawiać się na drogach w latach 30. XX w. Wtedy rynek samochodów wyglądał zupełnie inaczej i czymś zupełnie normalnym było, że marki takie jak Bentley czy Royce Rolls sprzedawały same ramy swoich samochodów, które były pokrywane karoserią przez firmy zajmujące się budowaniem nadwozi. Shooting brake to nazwa, która zaczęła być wykorzystywana w odniesieniu do robionych na zamówienie wersji luksusowych samochodów z powiększonym tyłem nadwozia. Ot, różnica. Kombi wozi kalafiory, shooting brake – kawior.

Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
×
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Dla kombi, które nie chce być kombi, mimo że jest i nie chce się przyznawać do pokrewieństwa z autem, z którym jest spokrewnione jak znalazł.

Czyli jednak GT

www.martinmeiners.de

Po kilkuset kilometrach za kierownicą Arteona w luksusowej zabudowie kombi dochodzę do wniosku, że to też trochę GT. Gran Turismo znaczy. Wiem, wiem. Gran Turismo kojarzy się bardziej z Astonem Martinem czy Ferrari. Ale to przecież auto nie tylko o wysokich osiągach, lecz stworzone do jazdy na długich dystansach i luksusowe, a te dwie cechy mieszkają w Arteonie.

Sensowności stworzenia Arteona Shooting Brake’a należy dopatrywać się w potrzebie posiadania oryginalnego wyżej pozycjonowanego pojazdu. Były już takie w przeszłości, np. SUV Coupé BMW (X6), który technicznie bazuje na bardziej praktycznym modelu X5 i został doskonale przyjęty przez klientów (dziś to podklasa SUV-ów). Audi z powodzeniem sprzedaje swoje odmiany sportback, czyli takie, w których design wygrywa z praktycznością.

Linię nadwozia kombi a'la coupé w Arteonie Shooting Brake’u doskonale uzupełniają stylowe bezramkowe szyby. We wnętrzu wyjątkowość zapewniają wyposażenie i materiały rodem z aut klasy premium. Wyjątkowość Arteona (czyli przewagę nad passatem) potwierdzają także napęd i prowadzenie. Wyposażony w benzyniaka o mocy 272 KM zawsze znakomicie reaguje na gaz i to niezależnie od położenia wskazówek obrotomierza czy prędkościomierza. Dzięki rozsądnemu operowaniu pedałem gazu okazuje się nawet całkiem ekonomiczny, gdyż na autostradzie i trasie szybkiego ruchu zużywa około 9 l/100 km.

Shooting Brake pozostaje oryginalny także w kwestii prowadzenia. Większy o prawie pięć centymetrów rozstaw osi i bardziej komfortowa charakterystyka zawieszenia wyraźnie odróżniają go od Passata i czynią wręcz wzorowym autem na długie trasy.

…albo jednak nie

Kto chce – mając na uwadze duży zapas mocy – pasjonować się sportową jazdą na granicy przyczepności, ten szybko poczuje, że to nie Arteona bajka. Co prawda, progresywny układ kierowniczy pozwala dobrze czuć, co aktualnie dzieje się z kołami, ale wysoka masa i komfortowe zawieszenie sprawiają, że w ciasnych łukach i przy dużych prędkościach nadwoziem mocno buja. To ostatecznie przekonuje mnie, że GT z Arteona nie zrobię.

W Shooting Brake’u lepiej delektować się płynną i pełną komfortu jazdą autostradową. Do niej bowiem został stworzony. Auto korzysta z rozwiązań, które znajdziemy w Passacie, ale ma zupełnie odmienny charakter. Nie powstał po to, by pełnić rolę rodzinnego kombi, lecz by dawać właścicielowi frajdę i komfort w dalekich podróżach. GT to to nie jest. Ale GT dla ludu z rodziną? To już prędzej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane