Minister finansów uważa, że NBP wyolbrzymia zagrożenie inflacją. Jego zdaniem, spadnie ona pod koniec roku do 4 proc.
Resort finansów nie zgadza się z projekcją inflacji NBP.
— Uważam, że bazuje ona na bardzo pesymistycznych założeniach cen ropy naftowej czy cen żywności. Wobec tego traktuję ją jako bardzo pesymistyczną prognozę ostrzegawczą — twierdzi Mirosław Gronicki, minister finansów.
Jego zdaniem, w sierpniu inflacja ustabilizuje się na poziomie 4,6 proc. z lipca, a na koniec roku spadnie do 4,0 proc. Do końca 2005 r. jej poziom obniży się do 2,8 proc. NBP w swojej projekcji ostrzega, że jeszcze w 2006 r. inflacja może utrzymywać się na górnej granicy celu inflacyjnego, która wynosi 3,5 proc.
Minister finansów zapowiedział, że rząd jest zdecydowany na spełnienie kryteriów konwergencji, koniecznych dla przyjęcia przez Polskę euro, do 2007 r.
— Jest to spore zacieśnienie polityki fiskalnej — twierdzi minister.
Polska złożyła już taką obietnicę Komisji Europejskiej i przedstawiła program realizacji tego celu. Oznacza to, że deficyt budżetowy musi spaść do 3 proc. PKB (z 4,8 w 2003 r.), dług nie może przekroczyć 60 proc. PKB, a inflacja i rynkowe stopy procentowe mogą tylko w niewielkim stopniu przekraczać wyniki strefy euro.
Równoważeniu budżetu sprzyjają wyższe od zaplanowanych wpływy oraz mocny złoty. Ministerstwo spodziewa się, że deficyt w tym roku będzie niższy do zakładanego o 1-2 mld wobec planowanych 44,3 mld zł, a dochody wyniosą 154,55 mld zł. Pozwoli to nieco przyhamować wzrost długu publicznego. W przyszłym roku deficyt ma wynieść 35 mld zł.