Grzechy główne Gazpromu

MWIE
opublikowano: 13-06-2013, 00:00

Anders Åslund od miesięcy zapowiada upadek rosyjskiego giganta surowcowego. I co miesiąc jest bliżej prawdy

Szwedzkiego ekonomistę trudno nazwać fanem Gazpromu. Zatrudniony w waszyngtońskim think tanku Peterson Institute były doradca rządów Rosji, Ukrainy i Kirgistanu słynie z krytycznego podejścia do wykorzystywania przez wschodniego sąsiada Polski pozycji dominującego dostawcy surowców energetycznych do Europy i do praktyk stosowanych przez sam Gazprom.

W listopadzie Anders Åslund ostrzegał wręcz, że na najwyższych szczeblach władzy w Moskwie mogła zapaść decyzja o doprowadzeniu spółki do bankructwa i wyprowadzeniu jej aktywów za półdarmo do innego podmiotu (pisaliśmy o tym w artykule „Putin szykuje skok tysiąclecia”). Od tamtego czasu notowania gazowego monopolisty spadły na giełdzie moskiewskiej o jedną czwartą, spychając indeks RTS na 12-miesięczne minimum i powiększając tegoroczne straty polskich funduszy akcji rosyjskich do średnio 5,9 proc.

W najnowszej analizie, przytaczanej przez Bloomberga, Anders Åslund przedstawia pięć grzechów, które zaprowadziły Gazprom na skraj przepaści. Czy także tym razem klątwa rzucona przez szwedzkiego ekonomistę na gazowego potentata przyprawi go o kłopoty?

GRZECH 1. Arogancja

Menedżerowie Gazpromu przyzwyczaili się do narzucania kontrahentom monopolu w sowieckim stylu, zupełnie nie zauważając, że rynek staje się coraz bardziej konkurencyjny. Dwukrotnie odcięli dostawy gazu na Ukrainę i do krajów regionu. Arbitralnie różnicują ceny surowca dla poszczególnych krajów. To skłania gorzej traktowane kraje Europy Środkowej do sięgania po innych dostawców, a Komisja Europejska szykuje prawną batalię przeciwko Gazpromowi.

GRZECH 2. Zamykanie oczu na rzeczywistość

Spośród trzech rewolucji, które w branży gazowej dokonały się w ciągu ostatniej dekady, Gazprom przeoczył wszystkie: boom łupkowy w USA, wzrost znaczenia dostaw gazu LNG drogą morską i eksplozję popytu chińskiego. Nie wykorzystał chińskiej szansy, a tymczasem Europę zalał gaz LNG z Bliskiego Wschodu.

GRZECH 3. Lawinowa utrata udziałów rynkowych

Efekt niespotykanej inercji to spadek udziału w dostawach gazu do Europy w ciągu dekady o ponad jedną czwartą, do zaledwie 34 proc. Grunt pod nogami Gazprom traci na rynkach byłych republik radzieckich, a nawet w Rosji. Choć od początku lat 90. produkcja gazu w Rosji utrzymuje się na stałym poziomie, to wydobycie przez Gazprom stale spada. Mimo to spółka wciąż produkuje więcej, niż może sprzedać, a Novatek, jej największy prywatny konkurent, ostrzy sobie zęby na zniesienie monopolu na eksport surowca.

GRZECH 4. Korupcja

Wydatki inwestycyjne Gazpromu corocznie sięgają ponad 40 mld USD, choć zdaniem analityków uzasadniony poziom to około 11 mld. Różnicę Anders Åslund przypisuje niegospodarności i korupcji. Korupcja ma być odpowiedzialna za około dwie trzecie marnotrawionej kwoty.

GRZECH 5. Kosztowne inwestycje

Nowe projekty Gazpromu częściej mają uzasadnienie polityczne niż ekonomiczne. Jednak wydatki inwestycyjne sięgające 40-45 mld USD rocznie mogą okazać się nie do udźwignięcia nawet w krótkim terminie, zwłaszcza w kontekście szybko zachodzących zmian na rynku dostaw gazu. To w przyszłości uniemożliwi gigantowi utrzymanie dominującego wpływu na rosyjską politykę, a także podkopie przychody budżetu Rosji, za których 40 proc. odpowiada branża naftowa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MWIE

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu