Gwiazdkowa lista inwestora

opublikowano: 21-12-2015, 22:00

Bożonarodzeniowe prezenty kojarzą się zwykle z serią wydatków, ale gwiazdka może być też pretekstem, żeby zainwestować

Gorączkowe poszukiwania w oblężonych galeriach handlowych potrafią skutecznie odbierać urok przedświątecznym przygotowaniom — szczególnie kiedy mamy pewność, że kupione przez nas przedmioty nie dają żadnej obietnicy przyszłego wzrostu wartości.

Kolekcjonerzy, którzy zamiast nadwyrężać stan konta bez perspektywy zarobku woleliby na tę okoliczność zainwestować,mają mnóstwo rynków alternatywnych dóbr do wyboru, a w większości najważniejszych aukcji można brać udział nie wychodząc z domu. Jeśli zawęzimy poszukiwania do kilku kategorii, zaoszczędzimy przy tym trochę czasu — bo na oszczędność kapitału lepiej się nie nastawiać.

1 Książka to nie pomysł z braku pomysłu

Chociaż książki są uznawane za najmniej ryzykowny z wyborów, rzadko rozumiemy tę cechę w kontekście bezpieczeństwa portfelowych aktywów. Kupując komuś ilustrowany miniaturami średniowieczny manuskrypt zachowany w doskonałym stanie, będziemy się musieli co prawda liczyć z wydatkiem powyżej 5 mln USD — o ile będzie to tak popularny tytuł jak Biblia — ale pod względem inwestycyjnym, trudno przewidywać spadki wartości. Kiedy jednak pozostałe świąteczne wydatki ograniczyły już nasz budżet do kilku tysięcy złotych, możemy poszukać czegoś na licytacjach z wczesnymi wydaniami albo odręcznymi notatkami, przy czym na zagranicznych aukcjach na cenione wygląda wszystko, co wiąże się z „Małym Księciem”, Hobbitem i najróżniejszymi dylematami Oscara Wilde’a, a na polskich to, co napisał wieszcz, a więc do poczytania byłoby mniej o krainie elfów, a więcej o ojczyźnie.

2 Niektórych win szkoda do ponczu

Inwestycyjne alkohole to prezent, który zawsze będzie trafiony, o ile obdarowany nie postanowi natychmiast się nim częstować, tylko odłoży na półkę w odpowiednio chłodnym pomieszczeniu. Rynki inwestycyjnych win i whisky mogą wymagać zaangażowania kilkuset tysięcy dolarów, ale za butelkę dobrego, ale późniejszego, rocznika wysoko ocenianego wina można też zapłacić kilkaset dolarów — o ile nie będziemy się ograniczać do etykiet z burgundzkiego DRC, czyli Domaine de la Romanée-Conti.

Organizatorzy aukcji kolekcjonerskiej whisky twierdzą w dodatku, że rozwój tego rynku nigdy nie był tak wyraźny jak teraz, zwłaszcza że do tradycyjnych oferentów dołączyły spore platformy internetowe. W tym przypadku warto wziąć też pod uwagę, że taka inwestycja to właściwie dwa prezenty w jednym, bo do najlepszych edycji dołączona jest często kryształowa karafka, co gwarantuje inwestorowi, że wybór przypadnie do gustu nawet nieprzepadającej za whisky kobiecie. [FOT. BONHAMS]

3 Diamenty są też przyjaciółmi mężczyzn

Świecidełka, nawet te najbardziej kolekcjonerskie, mylnie się czasem kojarzy z dziedziną kobiecą, ale tak jak whisky można śmiało sprezentować damie, tak elegancką kolię inwestorowi. Nie zważając na rozmiar, biżuteria zawierająca ponad 2-karatowy diament wysokiej jakości właściwie nie może nie pasować, szczególnie jeśli kamień będzie w którymś z cenionych ostatnio nasyconych odcieni różu. Inwestycyjne diamenty można również kupować bez biżuteryjnej oprawy, ale wtedy, pomimo obiecującego certyfikatu instytutu gemmologicznego, prezent może się okazać mniej efektowny.

4 To nie musi być krawat

Pomimo że to właśnie o diamentach mówi się, że są wieczne, prawdziwie wieczne są dopiero pióra. Kolekcjonerskie, limitowane edycje piór Montblanc uzyskują na aukcjach różne ceny, ale jeśli chcielibyśmy kupić zupełnie nowe, wydamy kilka tysięcy złotych. Poza przyrządami do pisania, w kategorii inwestycyjnych akcesoriów znalazłyby się też takie dodatki, jak wiekowe spinki do koszul, markowe zegarki z wąskich serii czy nawet stare aparaty Leica i niedziałające komputery. Jeśli przy punkcie 1. zamiast zagranicznych fantazji wybralibyśmy przestrogi narodowego wieszcza, tym razem ojczyźniany klucz mógłby się wiązać ze sporym wydatkiem, bo słynny zegarmistrz Antoni Patek był przecież Polakiem, a sygnowany jego nazwiskiem zegarek sprzedał się ostatnio na aukcji za 7,3 mln USD.

5 Liczy się intencja i proweniencja

Udokumentowane pochodzenie obiektu potrafi mieć wpływ na cenę w przypadku wielu rodzajów kolekcjonerskich przedmiotów, ale takie, których wartość bez tego czynnika mogłaby być znikoma, nazywa się memorabiliami. 15 grudnia w Christie’s wylicytowano na przykład pojemną teczkę na dokumenty — prezent praktyczny, ale wcale nie sztampowy, bo w kolorze czerwonym i z intrygującym napisem „Prime Minister”. Z uwagi na to, że należała do Margaret Thatcher, kosztowała 242,5 tys. GBP, ale nie wszystkie memorabilia osiągają takie stawki, nawet jeśli do wcześniejszych właścicieli zalicza się Elvisa Presleya, Madonnę czy Marię Antoninę.

6 Sztuka się sprawdza na każdą okazję

…ale może się nie nadawać jako prezent- -niespodzianka. Kategoria dzieł sztuki, które mogłyby się zmieścić pod choinką, jest tak szeroka, że jedyną wskazówką, jaką można się kierować poza inwestycyjną wartością, są preferencje tego, kto ma to dzieło dostać — jeśli trafimy na entuzjastę współczesnych grafik, możemy się zmieścić nawet w 5 tys. zł, ale jeśli szukać będziemy musieli wśród najwyżej cenionych olejnych abstrakcji, zaoszczędzić możemy co najwyżej na ramie.

7 Pierwsza gwiazdka była kometą

Mało prawdopodobne, żeby dzieło sztuki okazało się prezentem zbyt pospolitym, ale domy aukcyjne regularnie miewają w ofercie coś na taki wypadek. Do kolekcjonerskich dóbr o wyjątkowej trwałości zalicza się na przykład odłamki meteorytów, które licytowane są w różnych przedziałach cenowych, głównie w zależności od podaży i atrakcyjności bryłki. W kategorii prezentów rodem z muzeum historii naturalnej mamy w dodatku sporo do wyboru, bo dla kobiety znajdzie się oprawiona kolekcja motyli, dla mężczyzny jakieś hemingwayowskie w charakterze łowieckie trofeum, a dla dziecka zamiast rybki czy psa szkielet dinozaura, którego nie trzeba przynajmniej rano wyprowadzać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu