Hamowanie nie zacznie się prędko

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 25-02-2008, 00:00

Budownictwo ma dziś wysokie wskaźniki wzrostu. Kiedy zaczną spadać? Zdaniem ekspertów, nie w ciągu najbliższych kilku lat.

ak dobrej koniunktury nie było w sektorze budowlanym od wielu lat. Liczba pozwoleń na budowę szybko rośnie, przybywa inwestycji, a nastroje wśród firm budowlanych są wyjątkowo optymistyczne. Nie psują ich nawet wciąż obecne liczne bariery.

Stały wzrost

Wskaźniki ekonomiczne dla branży od kilku lat systematycznie pną się w górę.

W 2005 r. produkcja budowlana wzrosła o 7,4 proc. w 2006 o 17,5 proc., a w 2007 już o ponad 20 proc. W tym roku tempo wzrostu jest nieco wolniejsze. Jednak w dalszym ciągu „przewaga” budownictwa nad innymi dziedzinami gospodarki jest duża.

Zdaniem ekspertów, po raz pierwszy od wielu lat jest szansa, że dobra koniunktura utrzyma się w sektorze budowlanym na dłużej. Podobnego zdania jest większość przedsiębiorców działających w branży. Z badania przeprowadzonego w ubiegłym roku przez firmę badawczą PMR wynika, że ponad 80 proc. spółek budowlanych ocenia swoją bieżącą sytuację jako dobrą.

— Firmy osiągnęły niespotykaną wcześniej rentowność, co umożliwiło realizację wielu projektów inwestycyjnych — ocenia profesor Zofia Bolkowska, ekspert Kongresu Budownictwa.

Jej zdaniem, mimo że przełom w branży spowodowało wejście Polski do Unii, to na początku wzrost inwestycji był mniejszy od prognozowanego. Przedsiębiorstwa ostrożnie podejmowały decyzje inwestycyjne, czekały na utrwalenie tendencji wzrostowych w gospodarce. Dopiero lata 2006-2007 przyniosły znaczące ożywienie.

— Trwająca już kilka lat dobra koniunktura utwierdza przedsiębiorców w przekonaniu, że warto inwestować. Na ich decyzje wpływa też możliwość korzystania z dotacji unijnych. Odzwierciedlają to statystyki. W 2006 r. inwestycje wzrosły o blisko 20 proc., a tylko w pierwszym półroczu 2007 aż o około 25 proc. — ocenia profesor Zofia Bolkowska.

Cykle koniunktury

Ostatnie lata są dla branży budowlanej wyjątkowo korzystne. Jednak poprzednie nie należały do udanych. Powód? Budownictwo jest wyjątkowo podatne na wahania koniunktury.

Z analiz profesor Zofii Bolkowskiej wynika, że w budownictwie w latach 1995-2000 miał miejsce wysoki wzrost produkcji. Okres od 2000 do 2003 r. to czas głębokiego kryzysu. W roku 2004 nastąpiło przełamanie dekoniunktury i stopniowy wzrost produkcji.

— Dekada lat 90. była dla budownictwa korzystna. Zwłaszcza lata 1995-2000 były okresem dobrej koniunktury w gospodarce i w budownictwie, rosło też zainteresowanie naszym krajem ze strony inwestorów zagranicznych. Realizowano duże projekty, a popyt na roboty budowlane był wysoki. Średni roczny wzrost produkcji budowlanej w tym okresie wynosił ponad 8 proc. a wolumen robót budowlanych w latach 1995-2000 zwiększył się ponad 50 proc. — podkreśla Zofia Bolkowska.

Rezultatem napływu inwestycji zagranicznych było pojawienie się popytu na usługi wykonawstwa w wielu sektorach rynku nieruchomości. Powstawanie sklepów wielkopowierzchniowych spowodowało na przykład wzrost popytu na usługi wykonawcze w sektorze handlowym. Podobnie było z rynkiem biurowym, hotelowym i magazynowo-logistycznym.

Niestety, w roku 2000 nastąpiło osłabienie koniunktury w całej gospodarce, co na rynku budowlanym odbiło się szczególnie gwałtownie.

— Produkcja budowlana w przypadku dużych firm zmniejszyła się w latach 2000-2003 o prawie jedną czwartą — ocenia profesor Zofia Bolkowska.

Najmniejszy spadek produkcji zaobserwowano w małych przedsiębiorstwach, które specjalizowały się w robotach remontowych i modernizacyjnych. Z kolei popyt na materiały budowlane radykalnie zmalał, dlatego producenci budowlani ratowali się w tym okresie eksportem.

Pierwsze symptomy przełamania dekoniunktury pojawiły się już w 2003 r., gdy zaczął rosnąć zarówno popyt na materiały budowlane, jak i eksport. Od roku 2004 nastąpił wzrost robót inwestycyjnych. Natomiast w latach 2005-2006 najlepsze wskaźniki osiągało budownictwo infrastrukturalne i drogowe. W 2007 r. wysoki wzrost robót odnotowało również budownictwo mieszkaniowe.

Niestety, w ślad za wzrostem inwestycji i produkcji budowlanej poszły ostro w górę również ceny materiałów i usług budowlanych. Gwałtowny wzrost cen rozpoczął się już w połowie 2004 r., wraz ze wzrostem VAT na materiały budowlane i trwał aż do końca roku 2006. Jednak w pierwszej połowie 2007 ceny wyraźnie wyhamowały, a pod koniec roku nawet spadły.

Zdaniem ekspertów, to tylko chwilowa tendencja. Według nich, ceny znowu będą rosły, ale na pewno nie w takim tempie jak w 2006 r. Ciekawie przedstawia się również sytuacja na rynku usług. W latach 2005-2007 najmniej podniosły ceny firmy zatrudniające do 10 pracowników, najwięcej zaś przedsiębiorstwa państwowe i komunalne, zatrudniające powyżej 100 osób.

Bariery nie są przeszkodą

Dziś tempo wzrostu inwestycji nieco opadło. Jednak zdaniem ekspertów, to zjawisko przejściowe i w kolejnych miesiącach 2008 r. budownictwo znowu wróci do wysokich wzrostów produkcji.

— Presja na branżę budowlaną jest tak silna, że nie ma odwrotu — ocenia Zofia Bolkowska.

Podobnego zdania jest Bartłomiej Sosna, analityk rynku budowlanego w firmie PMR.

— Za tym, że budownictwo ma szanse na utrzymanie wysokiego tempa wzrostu w najbliższych latach, przemawiają rosnące inwestycje, bardzo dobra sytuacja finansowa sektora przedsiębiorstw oraz możliwości korzystania z funduszy pomocowych Unii Europejskiej. Tempo inwestycji realizowanych z unijnych środków gwałtownie rośnie, a zwłaszcza przedsięwzięć infrastrukturalnych — ocenia Bartłomiej Sosna.

Perspektywy sektora są więc dobre, niestety nie brakuje też barier rozwoju.

Najpoważniejsza z nich to brak pracowników i rosnące koszty zatrudnienia.

— Wobec coraz większych problemów ze znalezieniem pracowników firmy łatwiej godzą się na płacenie wyższych wynagrodzeń — ocenia Bartłomiej Sosna.

Jednocześnie coraz mniejsze znaczenie ma konkurencja na rynku. Z analiz PMR wynika, że pod koniec roku 2007 tylko 41 proc. firm budowlanych uważało ją za barierę, podczas gdy w 2001 r. aż 64 proc.

Poza tym dla większości przedsiębiorstw badanych w 2001 r. poważnym problemem był niedostateczny popyt wewnętrzny, obecnie zaś o tej barierze mówi tylko 19 proc. firm.

Są też inne plusy. W porównaniu z 2001 r. ponad dwukrotnie zmniejszył się odsetek firm mających trudności z powodu zatorów płatniczych, obecnie ten problem zgłasza 24 proc. firm.

— Nigdy w poprzednich latach budownictwo nie miało tak sprzyjającej sytuacji. Dlatego w sprawie dalszej przyszłości branży jestem dziś optymistką — podsumowuje Zofia Bolkowska.

Ceny materiałów i kosztów nie spadną

Na obniżenie cen materiałów i kosztów budowy raczej nie mamy co liczyć.

Eksperci szacują, że do końca roku aż o 20 proc. zdrożeje cement. O kilkanaście proc. wzrosną ceny gazobetonu, bloczków betonowych, cegieł, ceramiki, styropianu, a nawet prętów stalowych. Zdrożeje też styropian, bo rosną ceny podstawowego surowca potrzebnego do jego produkcji, czyli ropy naftowej.

Wyższe ceny cementu, cegieł i betonowych bloczków są również rezultatem zmniejszenia w Polsce o 30 proc. rocznych limitów emisji dwutlenku węgla na lata 2008-2012. Cementownie i huty będą musiały z tego powodu ograniczyć produkcję.

Z analiz Stowarzyszenia Producentów Cementu (SPC) wynika, że w przyszłym roku zużycie cementu w Polsce wyniesie 18-18,5 mln ton, a w kolejnych latach około 23 mln ton.

Tymczasem cementownie ze względu na mniejsze limity emisji dwutlenku siarki będą mogły wyprodukować tylko 12,9 mln ton surowca rocznie.

Koło zamachowe

W drugiej połowie lat 90. udział budownictwa w tworzeniu PKB wynosił około 8 proc. W latach 2000-2004 zmniejszył się. Obecnie sięga on około 7 proc. a budownictwo jest pracodawcą dla blisko 500 tys. osób.

Jednocześnie szacuje się, że 100 zatrudnionych bezpośrednio w budownictwie tworzy co najmniej 200 dodatkowych miejsc pracy w innych sektorach.

Komentarz: Rentowność wyraźne wzrosła

Przedsiębiorstwa branży budowlanej zanotowały lekki spadek przychodów ze sprzedaży. Nie dotyczyło to firm największych, które osiągały dwucyfrowe wzrosty. Zdecydowanie korzystnie prezentuje się kierunek zmian wyników finansowych; po ogólnie słabym 2005 r. nastąpiła znaczna poprawa rentowności w branży. Dość mocno zwiększyła się wartość aktywów i kapitałów własnych firm budowlanych, z tym że wzrost kapitałów własnych był nieco słabszy, co na ogół oznacza większy udział zobowiązań jako źródła finansowania. Tomasz Cieślak,

Przychody netto Zmiana Zysk netto Zmiana ze sprzedaży 2006/2005 2006 2006/2005 2006 (mln zł) (proc.) (mln zł) (proc.)

Skanska 2 679,79 31,5 80,41 226,0

Budimex Dromex 2 294,53 19,6 3,63 60,1

Strabag 1 963,66 27,7 16,07 125,9

Polimex Mostostal 1 729,81 28,9 42,03 19,4

Warbud 1 006,34 1,6 12,00 43,4

Hochtief Polska 938,28 16,9 10,34 -34,6

Eiffage Budownictwo Mitex 610,30 -7,7 7,35 7 617,1

J W Construction Holding 578,94 53,5 116,29 330,7

Stalexport Autostrady 528,04 19,5 1,86 101,3

Mota Engil Polska 524,63 19,7 -13,91 -2 101,0

Średnia dla branży* 27,47 -0,9 0,97 548,6

*Średnie wyniki obliczone na podstawie danych (zarówno 2006 r., jak i 2005 r.) blisko 2700 przedsiębiorstw branży budowlanej (budownictwo mieszkaniowe, w tym prace wykończeniowe, przemysłowe i budowa dróg).

Agnieszka Zielińska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane