Hossa wyhamuje, ale nie do zera

Obligacje nie mają szans na kolejny rok równie dobry jak 2019, oceniają uczestnicy noworocznej debaty rynkowej „PB”

Fundusze inwestujące w długoterminowe obligacje polskiego skarbu potrafiły w ubiegłym roku wypracować wysokie jednocyfrowe stopy zwrotu — na przykład PZU Papierów Dłużnych Polonez przyniósł klientom 8,2 proc. zysku. Te wyniki inwestorzy zawdzięczają wyraźnemu spadkowi rentowności papierów dłużnych przekładającemu się na wzrost ich cen. W przypadku papierów 10-letnich w 2019 r. rentowności obniżyły się o 73 pkt baz. i mają za sobą już trzy spadkowe lata z rzędu. Zdaniem ekspertów, którzy uczestniczyli w debacie rynkowej „PB”, ta passa nie przedłuży się na kolejny rok.

— Trudno będzie o powtórkę tak dobrego roku, bo rentowność polskich obligacji jest już względnie niska. Oczekiwałbym, że w tym roku zarobek z obligacji będzie zbliżony do bieżącej wysokości ich rentowności — ocenia Adam Łukojć, zarządzający w TFI Allianz Polska.

Podobnie perspektywy postrzega Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers, według którego do końca roku rentowności papierów 10-letnich nieznacznie wzrosną, sięgając 2,35 proc. Jego zdaniem presja na wzrost dochodowości jest nieunikniona ze względu na czynniki globalne, jednak w Polsce będzie się on dokonywał wolniej niż chociażby w Niemczech. O jakie czynniki chodzi? W skali globu obserwuje się powolną tendencję do normalizacji polityki pieniężnej, a dyskontowane przez inwestorów ożywienie zaczyna być widoczne również w indeksach wyprzedzających koniunktury.

Nowa wizja świata

Do tego dochodzi perspektywa dalszego wzrostu inflacji w kraju. Po tym jak dane za grudzień pokazały przyspieszenie dynamiki cen do 3,4 proc., ekonomiści nadal spodziewają się, że szczyt w jej odczytach wypadnie przed połową roku (przejściowy charakter impulsu inflacyjnego potwierdzają opublikowane w ubiegłą środę szczegółowe dane za grudzień, oceniają specjaliści mBanku). Niskie rentowności oraz inflacja mogą zniechęcać do zakupów obligacji zwłaszcza inwestorów zagranicznych, przyznaje Adam Łukojć. Tymczasem zdaniem Konrada Białasa obawy przed przyspieszeniem wzrostu cen są przesadzone.

— Po osiągnięciu szczytu w odczytach inflacji polski rynek obligacji znów będzie się zachowywać podobnie do rynków światowych — zapowiada ekonomista.

Alternatywny — dużo gorszy dla obligacji — scenariusz ma Wojciech Białek, analityk DM BPS, który radzi zacząć przestawiać się na inflacyjną wizję świata (pogłębianie się tendencji deflacyjnych zdominowało cały okres po kryzysie finansowym z 2008 r., co sprzyjało wysokim stopom zwrotu z obligacji rządów). Już w czwartym kwartale rentowności 10-latek sięgną 2,85 proc., znosząc cały spadek zanotowany od początku 2019 r., zapowiada specjalista. Według niego obecny skok inflacji rzeczywiście będzie przejściowy, ale w kolejnych latach za sprawą tendencji globalnych podwyższona inflacja może stać się bardziej regułą niż wyjątkiem. Już ostatnie jej odczyty słusznie zaniepokoiły inwestorów.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Siedmioletni szczyt inflacji wypadł w czasie spowolnienia. To zjawisko występuje w całym regionie, więc nie jest tak, że to, co rząd dał w formie transferów socjalnych, odebrał sobie w postaci inflacji. Zaczynam obawiać się stagflacji — ostrzega Wojciech Białek, wskazując na otoczenie słabego wzrostu i podwyższonej inflacji, które szkodzi nie tylko obligacjom, ale zwykle też akcjom.

Dwa rozwiązania

W USA narasta problem zadłużenia, który można rozwiązać tylko na dwa sposoby — przez niewypłacalność lub inflację, ocenia specjalista. USA zapewne wybiorą ten drugi sposób, co przywodzi na myśl zachowanie rynków w latach 70. XX w., a proinflacyjne w skali globu konsekwencje może mieć także umocnienie juana, który w ostatnich dniach był wobec dolara najsilniejszy od lipca 2019 r. To jednak wciąż nie jest scenariusz,na który inwestorzy mogliby postawić duże pieniądze, bo zdaniem Wojciecha Białka do znaczącego umocnienia chińskiej waluty do dolara potrzebny byłby spektakularny przełom w konflikcie handlowym między USA i Chinami.

— Taki scenariusz mógłby dotknąć Polskę w ten sposób, że RPP mogłaby spanikować i zacząć gonić uciekającą inflację podwyżkami stóp. Skutkiem byłby wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych w złotym i ryzyko kryzysu za 4-5 lat — zauważa analityk DM BPS.

Konsensem rynkowym wciąż jednak pozostaje nieznaczne odbicie rentowności,a chociażby według ekonomistów Citi Handlowego dochodowości 10-latek pogłębią zniżki i zakończą rok na pułapie 1,9. proc. Rekordowo niskie stopy procentowe powinny utrzymać się jeszcze jakiś czas, a to każe spodziewać się stabilizacji rentowności, przynajmniej w przypadku obligacji o krótszych zapadalnościach, przewiduje Adam Łukojć.

— Polska pozostaje wiarygodnym kredytobiorcą i to nie powinno się zmienić. Dlatego większe zwyżki rentowności obligacjom nie grożą — przekonuje specjalista TFI Allianz Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu