HSBC: turecka giełda to hit inwestycyjny

Adrian Boczkowski
02-02-2011, 00:00

Ercan Güner, zarządzajcy funduszem akcji HSBC w Turcji, uważa, że obecną korektę na tamtejszej giełdzie warto wykorzystać na zakupy

Turecki indeks giełdowy ISE National 100 należał do zeszłorocznych liderów wzrostów, zyskując 25 proc. (WIG wzrósł o 18,7 proc.). Licząc w euro, zwyżka do początku listopada przekroczyła 48 proc. I wtedy zaczęła się trwająca do dzisiaj korekta. Czy teraz jest jeszcze dobry moment, by kupić tureckie akcje? Ercan Güner, zarządzający funduszem HSBC GIF Turkey, nie ma wątpliwości, że tak.

Czy wciąż warto interesować się rynkiem tureckim?

Ercan Güner, zarządzający funduszem akcji HSBC w Turcji: Turecka siła fundamentów, umiarkowane mnożniki (wyceny) i historia ocen inwestycyjnych powinny w dalszym ciągu napędzać wzrosty kursów akcji poprzez przyciąganie na rynek coraz większej liczby funduszy emerytalnych i globalnych. Obecnie agencja Fitch ocenia Turcję na jedną notę poniżej ratingu inwestycyjnego, a SP — na dwie. Oczekujemy, że rating inwestycyjny otrzymamy po wyborach w połowie tego roku. To przyciągnie wiele funduszy. Oczekujemy również, że lokalni inwestorzy staną się nowymi kupującymi akcje. Posiadają oni depozyty bankowe o dużej wartości, ale niskim oprocentowaniu, do którego nie są przyzwyczajeni. Historycznie niskie stopy budza apetyt na akcje. W efekcie oczekujemy zwyżki wycen akcji w 2011 r.

Jakie są największe fundamentalne zalety rynku tureckiego?

Mamy dokapitalizowany i zyskowny sektor bankowy z niedolewarowanym bilansem. Niskie zadłużenie gospodarstw domowych i niskie oprocentowanie lokat powinny stymulować wydatki konsumenckie. Tym bardziej że zadłużenie gospodarstw domowych do PKB to tylko 15 proc. Rosnąca pewność w sektorze korporacyjnym dodatkowo zwiększy dynamikę inwestycji. Dekada zdyscyplinowanej polityki budżetowej pozwoliła na szybką obniżkę wskaźnika dług do PKB. Pomimo wszystkich negatywnych efektów globalnego kryzysu wzrósł jedynie do 46 proc., ostatnio wynosił 42 proc., a w nadchodzących latach ma spaść do 37 proc. To jeden z najlepszych wyników w Europie. Eliminujemy więc ryzyko efektu wypychania sektora prywatnego przez państwo, dzięki czemu sektor prywatny ma możliwość rozwoju w szybkim tempie. Co więcej, spośród krajów EMEA Turcja ma najwyższą stopę wzrostu PKB — 7,7 proc. w 2010 r. i 4,5 proc. w 2011 r. Do tego wysoki współczynnik beta. Poza tym, dekada reform strukturalnych sprawiła, że gospodarka ma naprawdę silne fundamenty i jest odporna na zewnętrzne szoki. Rynek turecki rozpoczął długoterminowy wzrost, a nie cykliczną grę.

Stawia pan w dalszym ciągu na banki?

O ile do tej pory przeważaliśmy ten sektor, o tyle rok 2011 będzie dla niego trudny z powodu wysokiej bazy roku 2010 oraz wprowadzonych ograniczeń przez regulatora. Chodzi m.in. o podwyższenie stopy rezerw obowiązkowych, wyzerowanie oprocentowania tych rezerw czy obniżenie maksymalnego oprocentowania kart kredytowych. Jednak ostatnia wyprzedaż na rynku tureckim, w której przodowały banki, obniżyła wyceny do atrakcyjnych poziomów. Podoba nam się również sektor przemysłowy, gdzie samochody, stal, energia, budownictwo, deweloperka i samoloty to nasze główne typy.

Jak długo demografia będzie wspierała dynamikę wyników spółek?

Rzeczywiście, Turcja mocno korzysta na bardzo dobrej demografii. 72 mln ludzi, populacja rosnąca o 1,3 proc. Licząc rok/rok i średni wiek zaledwie 28 lat. Prognozy naszego urzędu statystycznego mówią o 83 mln ludzi w 2025 r. i wzroście rocznym o 0,93 proc. Projekcje zakładają, że sytuacja demograficzna będzie wspierać gospodarkę w długim horyzoncie.

Jak mocno turecka giełda zależy od napływów kapitału zagranicznego?

Kapitalizacja free floatu spółek z indeksu ISE-All to 78 mld USD. Zagraniczni inwestorzy posiadali z tego na koniec grudnia 66,3 proc. Ich udział w średnim dziennym obrocie to natomiast 16 proc. (grudzień 2010 r.). W 2010 r. skumulowane zagraniczne napływy miały wartość 2,1 mld USD. Choć z istambułskiej giełdy odpłynęło sporo kapitału z powodu realizacji zysków w listopadzie i grudniu, to nasz fundusz nie doświadczył znacznych umorzeń. Rozważając udział zagranicy w akcjonariatach spólek, jej percepcję rynku i działania, na pewno jest to ważny element wycen. Jednak rynek turecki jest bardzo płynny i lokalni inwestorzy generują około 80 proc. obrotów, co zapewnia rynkową równowagę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / HSBC: turecka giełda to hit inwestycyjny