- Znów będziemy sprawdzać, czy nie doszło do manipulacji. Sprawdzimy inwestorów, którzy składali zlecenia na rynek akcji i terminowy w ostatniej fazie sesji - na gorąco obiecuje Łukasz Dajnowicz z KNF.
Przedstawiciel KNF jednocześnie mówi nam, że tym razem żaden z inwestorów nie ma tak dużej pozycji na rynku kontraktów na indeks WIG20, jak to było w grudniu.
To nie pierwszy fixing cudów na GPW. Co na ich temat mówił Stanisław Kluza, szef KNF, w ostatnim wywiadzie z internautami pb.pl?
Internauta: Dlaczego knf pozwala manipulować polskim rynkiem? A jeżeli nie umie przeciwdziałać temu to dlaczego nie wyciąga konsekwencji po fakcie?
Stanisław Kluza: Zakaz manipulacji oraz konsekwencje jego naruszania obowiązują wszystkich uczestników rynku w jednakowym stopniu. KNF nie faworyzuje ani nie dyskryminuje inwestorów za względu na miejsce siedziby lub zamieszkania. O podejrzeniu manipulacji możemy mówić wyłącznie „po fakcie”. KNF w zakresie manipulacji tego rodzaju nie posiada możliwości nakładania kar administracyjnych. Zajmujemy się wykrywaniem nadużyć, ale nie dysponujemy uprawnieniami prokuratorskimi w postępowaniu karnym. Na podstawie zebranego materiału dowodowego pozwalającego uzasadnić podejrzenie przestępstwa, Komisja kieruje zawiadomienie do prokuratury. Później decyzje podejmuje już prokuratura i sąd. Jeśli chodzi o tzw. „cudofixing”, to KNF jeszcze przed 12 listopada sygnalizowała w rozmowach z GPW potrzebę zmiany zasad wyznaczania kursu zamknięcia.