Eksperci z kraju i zagranicy przewidują, że rynek gastronomiczny będzie w najbliższym czasie rósł przynajmniej 6 proc. rocznie.
Rynek gastronomiczny, zwany też HoReCa (od hotele, restauracje, catering), którego wartość w Polsce szacowana jest na 17 mld zł rocznie, ma przed sobą wiele tłustych lat. Tak wynika ze średnioterminowych prognoz ekspertów.
Polska ponad średnią
— Szacujemy, że w najbliższych latach światowy rynek gastronomiczny będzie rósł w średnim tempie 6 proc. rocznie. Napędza go m.in. coraz bardziej mobilny styl życia i wzrost gospodarczy. Tempo wzrostu będzie najwyższe na tzw. rynkach wschodzących — prognozuje Christiane Weinberger, analityk brytyjskiej firmy badawczej Planet Retail.
Polska należy do grupy krajów, w których tempo rozwoju tego rynku powinno przekraczać średnią.
— Przewidujemy, że jego wartość będzie rosnąć w najbliższych latach o 5-7 proc. rocznie, o ile nie nastąpią jakieś nieprzewidywalne zaburzenia w gospodarce, mające bardzo korzystny lub niekorzystny wpływ na zachowania polskiego konsumenta — mówi Beata Błażejczyk-Jacewicz, ekspert z firmy badawczej GfK Polonia.
Rewolucja w toku
Przedstawiciele branży są większymi optymistami.
— Biorąc pod uwagę nasze wyniki sprzedaży i to, co obserwujemy na rynku, w najbliższym czasie realny jest wzrost rynku gastronomicznego nawet o 8-10 proc. rocznie — mówi Jarosław Turkowiak, dyrektor ds. sprzedaży w firmie Farutex, specjalizującej się w dystrybucji żywności dla branży gastronomicznej.
Firma spodziewa się w tym roku wzrostu sprzedaży aż o 30-40 proc.
Za szybkim wzrostem tego rynku w Polsce przemawia także wciąż bardzo niski w porównaniu z krajami rozwiniętymi stopień nasycenia lokalami gastronomicznymi. Z danych GfK Polonia wynika, że w 2005 r. na 10 tys. mieszkańców przypadało u nas około 15 punktów gastronomicznych (biorąc pod uwagę łącznie lokale sezonowe i całoroczne). Tymczasem w Hiszpanii i Belgii jest to około 50 punktów, we Włoszech 40, Wielkiej Brytanii i Francji po blisko 30, a w Niemczech 25.
Warto podkreślić, że liczba lokali w Polsce rośnie wolniej niż wartość sprzedaży.
— W 2005 r. w Polsce działało około 60 tys. punktów gastronomicznych (łącznie z sezonowymi). Ich liczba wzrasta mniej więcej o blisko 1-4 proc. rocznie — mówi Beata Błażejczyk-Jacewicz.
— To dlatego że na rynku gastronomicznym zachodzą głębokie zmiany strukturalne. Oprócz otwierania zupełnie nowych lokali dokonuje się też stopniowa wymiana. Miejsce kiepskich lokali zajmują lepsze i bardziej nowoczesne — wyjaśnia Jarosław Turkowiak.
Pojedynek gigantów
Mimo dużych możliwości naszego rynku wciąż nie ma na nim wielu liczących się na świecie graczy (patrz wykres). Jednak ci, którzy zdecydowali się wejść do Polski na początku przemian — jak McDonald’s czy Yum! Brands (właściciel marek Pizza Hut i KFC) — dziś nie żałują. Stali się głównymi graczami na rynku.
Czy dołączą do nich kolejni światowi giganci?
— Myślę, że spróbują, choć przykład Burger Kinga, który wycofał się z Polski, pokazuje, że odnieść sukces na naszym rynku nie jest łatwo — mówi Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.
W branży nie milkną spekulacje o rzekomych planach rychłego wejścia do Polski amerykańskiej sieci barów kawowych Starbucks.
— Jeśli wejdzie, to na pewno przez przejęcie jednej z istniejących sieci, najprawdopodobniej Coffee-heaven — mówi osoba z branży, która twierdzi, że sieć ta jest budowana właśnie pod taką transakcję.
W cieniu globalnych graczy z powodzeniem rozwijają się jednak polskie sieci. Andrzej Gantner podkreśla, że spora grupa konsumentów w naszym kraju ma konserwatywne upodobania kulinarne i lepiej niż w fast foodach czuje się w barach i restauracjach oferujących bardziej swojskie dania. Dlatego wierzy w duże możliwości rozwoju krajowej, regionalnej i lokalnej gastronomii.
Wiktor Szczepaniak Ļ
[email protected] % 022-333-98-08