Igrzyska 2007 uznajemy za otwarte

Adam Sofuł
opublikowano: 04-01-2007, 00:00

Ledwie opadło sylwestrowe konfetti, a już wracamy do realnego świata polityki. Platforma Obywatelska, która ostatnio stała się partią po przejściach, znowu rusza do ofensywy. Jej liderzy poinformowali wczoraj, że PO zastanawia się nad wnioskami o wotum nieufności dla szefowej MSZ Anny Fotygi oraz wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera. Premier Jarosław Kaczyński może jednak spać spokojnie, bo Platforma Obywatelska należy do tych partii, które gdy zaczynają się zastanawiać, popadają w głęboką i długą zadumę. Niemniej ta deklaracja, wraz z o dzień wcześniejszą konferencją wicepremiera Romana Giertycha, który chce, by jego posadę w resorcie edukacji potwierdziło ogólnonarodowe referendum, świadczy, że sezon polityczny 2007 można uznać za otwarty.

W tym sezonie, podobnie jak w poprzednim, politycy będą przestrzegali zasady: dużo igrzysk, mało chleba. O chleb niech się troszczą (tak jak dotychczas robią to z dużym powodzeniem) przedsiębiorcy. Bo nie inaczej jak polityczne igrzyska można nazwać propozycję Giertycha, by naród wypowiedział się w referendum o mundurkach szkolnych. Idąc tym tropem rozumowania, należałoby poddać pod osąd opinii publicznej parę krojów owych mundurków. Zresztą wicepremier nie krył intencji swojego pomysłu — jeżeli wygra referendum, prasa i opozycja mają go przestać krytykować. Dlatego referendum, które ze względu na koszty powinno chyba rozstrzygać najważniejsze dla kraju kwestie, zamienia się w sondaż opinii publicznej.

Deklaracje Platformy także nie wnoszą wiele nowego do polskiego życia politycznego — w ubiegłym sezonie ta partia zastanawiała się, rozważała wnioski o wotum nieufności wobec wielu ministrów. Jeżeli Platforma uważa, że to źli ministrowie (z czym trudno polemizować) i jest szansa na poparcie tego wniosku w Sejmie, to niech skończy się zastanawiać i przystąpi do czynu. Bardziej prawdopodobne są jednak dalsze rozważania i potęgowanie szumu medialnego, z którego nic nie wynika. Pewnym novum może być jednak zapowiedź Bronisława Komorowskiego, że PO przystępuje do merytorycznej oceny pracy rządu Jarosława Kaczyńskiego. Po ponad roku zasiadania w sejmowych ławach nie można tego pomysłu PO uznać za zbyt odkrywczy (pomijając już fakt, że nasuwa się pytanie, jaka była wobec tego ocena rządu prezentowana przez PO w minionym roku, a była wszak prezentowana niemal codziennie), ale warto przy tej okazji zauważyć, że zapowiadana ocena rządu przez PO zbiega się w czasie z podobną oceną dokonywaną przez premiera. Wygląda więc na to, że kierowane przez szefa rządu do opozycji apele o wsparcie trafiły wreszcie na podatny grunt. Na razie będzie to wsparcie w ocenie. I na więcej raczej nie można liczyć.

Wygląda więc na to, że polityczny sezon 2007 nie będzie się niemal niczym różnił od poprzedniego. Rząd i koalicja okopują się, by tylko od czasu do czasu wyprowadzić jakiś kontratak, opozycja rusza ławą do szturmu. Zamiast wyrafinowanych technicznych pojedynków, gdzie zawodnicy mogą błysnąć i zmysłem taktycznym, i finezją, czeka nas kolejny rok sportów walki. Na dodatek trudno będzie wyłonić zwycięzcę tego pojedynku. Najbardziej niepokojące jest jednak, że przegranymi mogą okazać się liczni i coraz bardziej znudzeni tą młócką kibice.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane