Import równoległy leków rośnie

Alina Treptow
opublikowano: 27-10-2010, 00:00

Tańsze niż u polskich producentów leki z zagranicy zwiększają swój udział w rynku, chociaż wciąż jest on nie największy.

Już ponad 1 proc. rynku aptecznego to tańsze leki z Uniii

Tańsze niż u polskich producentów leki z zagranicy zwiększają swój udział w rynku, chociaż wciąż jest on nie największy.

Jak wynika z danych firmy doradczej IMS Health, wartość sprzedaży leków pochodzących z importu równoległego (są to preparaty sprowadzone do Polski z państw UE, tańsze od wprowadzanych na rynek przez rodzimych producentów) była w trzecim kwartale 2010 r. o blisko 70 proc. wyższa niż przed rokiem i wyniosła 53,5 mln zł. To również o 5 proc. więcej niż w poprzednim kwartale.

Gorący lipiec

— Rynek importu równoległego stale rośnie i osiąga rekordowe wyniki. To trzeci z kolei kwartał, w którym jego wartościowy udział przekracza 1 proc. całego rynku aptecznego — mówi Marcin Gawroński, ekspert z IMS Health.

W lipcu zanotowano rekordową miesięczną sprzedaż tego typu leków do aptek. Sięgnęła wówczas 21,7 mln zł. Jednak na tak wysokim wzroście skorzystało zaledwie kilka firm. Według danych IMS Heath, w trzecim kwartale, czterech największych importerów równoległych (Blau Farma, Delfarma, Forfarm, InPharm) opanowało ponad 90 proc. tego rynku w ujęciu wartościowym. Jednak skorzystali na tym również pacjenci, bo niższe ceny to mniejsze wydatki na leki.

— Mimo że działamy dopiero 5 lat, sporo udało się już osiągnąć. Oszczędności z tytułu importu równoległego osiągnęły prawie 300 mln zł, z czego ponad 120 mln zł w zeszłym roku. Rosną więc z roku na rok — mówi Tomasz Dzitko, prezes Delfarmy.

To dobra wiadomość dla pacjentów. Polska ma jeden z najwyższych wskaźników współpłacenia w krajach UE. W Polsce pacjent płaci 70 proc. wartości leków, a 30 proc. to refundacja z budżetu państwa. W większości krajów UE ta proporcja jest odwrotna.

Dotychczas zarzucono importerom, że otwierają furtkę dla fałszywych, niesprawdzonych specyfików.

Słabe ogniwo

Prezes Delfarmy podkreśla, że swoją działalnością importerzy rozwiali wszelkie wątpliwości. Potwierdziły to badania przeprowadzone przez niezależnych audytorów.

— Udowodniliśmy, że nie jesteśmy słabym ogniwem dystrybucji i przede wszystkim, że jesteśmy bezpieczni. Gwarantują to między innymi restrykcyjne procedury i regularne kontrole inspekcji farmaceutycznej — podkreśla Tomasz Dzitko.

Mimo dużej dynamiki udział rynkowy produktów z importu równoległego w całym rynku farmaceutycznym jest stosunkowo mały.

— W krajach Unii, w których ma on już ponad 20 lat, udział jest kilka razy większy niż w Polsce. Według naszej oceny, w ciągu kilku najbliższych lat udział rynkowy produktów z importu równoległego będzie stopniowo wzrastał i powinien osiągnąć 4-5 proc. całego rynku farmaceutycznego — prognozuje Sławomir Bernaciak, prezes spółki InPharm.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy