Towar oryginalny czy nie? — to pytanie, które zadają sobie nie tylko klienci skuszeni niską ceną butów, kremu czy telefonu, ale także importerzy, którzy chcą sprowadzić dany produkt z Chin. Rozpoznanie podrobionego towaru wcale nie jest łatwe, o czym świadczy chociażby coraz większe zainteresowanie kursami podpowiadającymi konsumentom, jak odróżnić produkt oryginalny od podróbki. Jeszcze trudniejsze jest dokonanie tego na odległość, gdy gwarancją uczciwości partnera mają być tylko jego zapewnienia. Zakup czy import podrobionego towaru jest nielegalny. Również nieświadomy.

— Nieświadomość przedsiębiorcy importującego towary podrobione nie zwalnia go zupełnie z odpowiedzialności. Wprawdzie w odniesieniu do odpowiedzialności karnej konieczne jest umyślne działanie sprawcy, więc w razie jej braku przedsiębiorcy nie będą groziły sankcje karne, a pokrzywdzony właściciel znaku towarowego lub uprawniony z patentu będzie uprawniony do poszukiwania ochrony na drodze cywilnej. Jednakże odpowiedzialność cywilna i administracyjna grozi importerowi także w razie nieumyślnego importu podróbek — tłumaczy Anna Ostrowska Tomańska, prawnik PwC.
Imponujące przyrosty
2014 r. był rokiem rekordowego importu z Chin do Polski. Tylko w ciągu 11 miesięcy (na dane GUS za cały rok trzeba jeszcze poczekać) Polska zaimportowała towary o wartości 66 mld zł, o ponad 5 mld zł więcej niż w całym 2013 r. Radosław Jarema, dyrektor zarządzający firmy Akcenta, zajmującej się obsługą transakcji walutowych importerów i eksporterów, podkreśla, że choć wzrost importu z Chin do Polski nie dziwi, to przyrosty w 2014 r. szczególnie w końcówce roku są imponujące.
— Dynamika wzrostu importu wzrosła z 5,7 proc. rok do roku w styczniu do 10,7 proc. rok do roku w marcu, aby pod koniec roku, w listopadzie, osiągnąć poziom 17,2 proc. rok do roku — mówi Radosław Jarema.
Prognozuje, że chińskie towary nadal będą płynąć do Polski szerokim strumieniem. Import nakręcać będzie niesłabnący popyt na elektronikę i odzież, czyli produkty będące głównym towarem eksportowym Chin, zagraniczna ekspansja polskich firm, zwłaszcza odzieżowych, które będą sprowadzać jeszcze więcej produktów do Polski, z przeznaczeniem na rynki Europy Zachodniej, a także sytuacja w Europie Wschodniej.
— Wpływ ten nie będzie duży, ale warto zwrócić uwagę, że o ile Rosja zamknęła się na polski eksport, o tyle Polska, pomijając oczywiście import surowców, może za chwilę ograniczyć eksport z Rosji — niestety takie są skutki konfliktów, które mają wymiar gospodarczy. A wymiana handlowa z Chinami, a przede wszystkim masowy przywóz towarów z Chin, będzie ułatwiony dzięki chińskiej inwestycji w stworzenie linii kolejowej, nazywanej nowym Jedwabnym Szlakiem — mówi Radosław Jarema.
Inne prawo, inna mentalność
Chiny niezmiennie kuszą przedsiębiorców niską ceną produktów i niskimi kosztami pracy. Ale eksperci ostrzegają, że do kontaktów z chińskimi partnerami trzeba podchodzić ostrożnie.
— Z tematem podróbek spotykamy się dość często. Mimo że nie pośredniczymy w takich importach, niektórzy klienci proszą nas o pomoc czy poradę w rozwiązywaniu powstałych w związku z nimi problemów. Handlowcom, którzy nie znają rynku chińskiego, często wydaje się, że niższa cena produktów oferowanych przez Chińczyków pod znanymi markami wynika po prostu z faktu, że jest to tańszy rynek, nie każdemu zapala się czerwona lampka — mówi Paulina Kiełbus-Jania, dyrektor generalny BigChina, spółki wspierającej kontakty b2b importerów z Chin. Tłumaczy, że do podróbek Chińczycy mają zgoła odmienne podejście niż świat zachodni.
A to, że korzystają z osiągnięć i patentów innych krajów i wprowadzają je na swój rynek, jest na porządku dziennym.
— Nie mają z tym problemu, bo w Chinach obowiązuje inne prawo patentowe niż u nas. Liczy się kolejność zgłoszenia patentu, zastrzeżenia wzoru przemysłowego czy znaku towarowego. Czyli to, że jakaś marka jest powszechnie znana poza rynkiem chińskim, nie oznacza, że właściciel tej marki ma do niej prawa na tym rynku. Jeden z naszych klientów, będąc na targach w Chinach, widział sprzęt elektryczny oznaczony logo Heinekena. Najwyraźniej producent tego sprzętu pierwszy zastrzegł sobie ten znak na tamtejszym rynku lub skorzystał z niego w sposób nielegalny — mówi Paulina Kiełbus-Jania.
Taki odsetek całego polskiego importu stanowi import z Chin. Państwo Środka zajmuje trzecie miejsce wśród największych importerów na nasz rynek, plasuje się tuż za Niemcami i Rosją.
Istotne detale
W momencie, gdy towar przekracza polską granicę, importer podlega odpowiedzialności.A musi uważać nie tylko na produkty pod znanymi markami kosmetycznymi czy obuwniczymi, ale również na takie, w których chronione mogą być na przykład pojedyncze części.
— W przypadku zestawów do samodzielnego wyrobu modnych bransoletek z kolorowych gumek ochroną patentową objęty jest element krosienka, na którym splata się gumki. W przypadku telefonów komórkowych koncerny patentują rozwiązania elektroniczne i elementy konstrukcyjne. Czasami towar jest oryginalny, ale sprzedawany poza oficjalnym kanałem dystrybucji. To wszystko są pułapki, w które często wpadają przedsiębiorcy importujący towar z Azji. Wydaje im się, że sprowadzają produkt nadający się do wprowadzenia do obrotu w Unii Europejskiej, a na granicy okazuje się, że jest inaczej — mówi Piotr Burzyński, dyrektor zarządzający firmy Importuj z Nami.
Zwraca uwagę, że rynek towarów wykorzystujących cudze pomysły rozwija się tak w gigantycznym tempie i na tak wiele różnych sposobów, że ani przedsiębiorcy, ani służby celne, ani nawet urzędy patentowe nie mają pełnej wiedzy o tym, co jest objęte ochroną. A informacje są rozsiane po różnych źródłach.
— Dowodzi tego fakt, że niedawno w renomowanym sieciowym sklepie widziałem towar z wadą prawną, który na pewno został legalnie sprowadzony i dopuszczony do obrotu — mówi Piotr Burzyński.
— Informacji o tym, czy dany produkt jest objęty prawem do własności intelektualnej, importer może szukać w bazie danych polskiego Urzędu Patentowego, międzynarodowych bazach danych, wyszukiwarce Google Patents. Ale takie sprawdzanie jest jak szukanie igły w stogu siana — przyznaje Mariusz Janczewski, agent celny.
Przezorny zabezpieczony
By uchronić się przed prawnymi konsekwencjami, należy zacząć od sprawdzania. W pierwszej kolejności oferty, jaką proponuje chiński partner. Bo w przypadku kontaktów biznesowych z partnerami z Chin źródłem problemów w wielu przypadkach jest... różniąca nas mentalność.
Paulina Kiełbus-Jania tłumaczy, że są wśród Chińczyków oszuści, którzy dostarczają zamawiającym np. zupełnie inny model towaru lub nie wysyłają go w ogóle. Ale są też tacy, którzy nie mają złych intencji. Oczywiste jest dla nich, że jeśli sprzedają produkty pod znaną marką, ale po zdecydowanie niższej cenie, to importer zdaje sobie sprawę, że nie są to produkty oryginalne.
— Chińczycy pewnych kwestii nie werbalizują. Jeżeli polska firma prowadzi rozmowy z chińskim partnerem i długo naciska na obniżenie ceny, to Chińczycy w końcu godzą się na to, ale dostarczają towar niższej jakości, niekoniecznie o tym uprzedzając. Dla nich jasne jest, że za spadkiem ceny idzie spadek jakości. Dla nas jest to oszustwo, ale dla Chińczyków nie, bo ich decyzja wynikała z kontekstu sytuacji, która jest dla nich ważniejsza niż rozmowy o konkretach. Dla nich istotne jest nie to, co mówimy, ale to, w jaki sposób to mówimy. Pewne rzeczy sobie po prostu dopowiadają, co nam jest bardzo trudno zrozumieć — podkreśla dyrektor BigChina.
Anna Ostrowska Tomańska podpowiada, że przedsiębiorcy planujący import produktów powinni skontrolować solidność kontrahenta i proponowanych przez niego towarów poprzez sprawdzenie ochrony znaku towarowego w Polsce i Unii Europejskiej, na przykład w ogólnie dostępnych bazach znaków towarowych.
Gdy okaże się, że znak podlega ochronie, powinni skontaktować się z właścicielem znaku, by uregulować kwestię wprowadzenia towarów na polski rynek. A w razie wątpliwości co do oryginalności towarów można zasięgnąć porady rzecznika patentowego i dokonać badania na podobieństwo znaków towarowych.
— W praktyce zdarza się, że z Chin sprowadzane są oryginalne produkty produkowane wprawdzie na licencji właściciela znaku towarowego, lecz w ilościach przewyższających uprawnienia licencyjne w celu sprzedaży tych towarów poza siecią dystrybucyjną uzgodnioną z właścicielem znaku towarowego. W takiej sytuacji mamy do czynienia z tzw. przekroczeniami. Ściganiem takich naruszeń przy imporcie do Polski nie zajmują się wprawdzie służby celne, jednak importer także w takiej sytuacji może narazić się na popełnienie czynu niedozwolonego i odpowiedzialność.
Z tego powodu, niezależnie od powyższych środków ostrożności, warto pomyśleć o zabezpieczeniu umownym z chińskim partnerem poprzez zawarcie w kontrakcie odpowiednich klauzul odszkodowawczych i kar umownych za złamanie zapewnień o legalności towarów — radzi adwokat PwC.