Ostatecznie na zamknięciu sesji indeks największych blue chipów Dow Jones IA zniżkował o 0,16 proc. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 spadał o 0,21 proc. Z kolei technologiczny Nasdaq Composite tracił 0,89 proc. Część analityków ocenia, że czwartkowa sesja miała typowo korekcyjny charakter i była „odreagowaniem” środowych wzrostów, najmocniejszych od listopada. Stały za nim przede wszystkim doskonałe wyniki banków, ale dzień później nawet one nie były w stanie pociągnąć parkietów w górę.
Humorów nie poprawiła nawet zaskakująco gołębia wypowiedź członka zarządu Fed, Christophera Wallera. Stwierdził on, że jeśli tylko pozwolą na to dane, władze monetarne mogą do czerwca ponownie obniżyć stopy procentowe. Poszedł nawet krok dalej. Uważa, że w sprzyjającym scenariuszu takich redukcji w tym roku może być trzy a nawet cztery.
Po jego komentarzach, jak wynika z danych LSEG rentowność 10-letnich obligacji skarbowych spadła do 4,617 proc., a kontrakty terminowe na stopy procentowe wyceniały obniżki stóp o około 43,5 punktów bazowych w 2025 r. w porównaniu do około 37 punktów bazowych w środę wieczorem.
Nie przełożyło się to jednak specjalnie na sytuację na parkietach, gdzie inwestorzy dyskontowali sporą serię danych jaki w czwartek znalazły się w kalendarium. Spośród najważniejszych warto wspomnieć przede wszystkim o raporcie o sprzedaży detalicznej. Ta w grudniu okazała się słabsza niż zakładały prognozy, niemniej potwierdziła utrzymujący się siłę popytu konsumenckiego. Liczona ogółem wzrosła o 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym i w takiej samej skali bez uwzględniania samochodów.
Tymczasem wzrost cen eksportu w poprzednim miesiącu okazał się wyższy od projekcji, zaś w przypadku importu pokrył się z oczekiwaniami.
Bardzo pozytywnie zaskoczył odczyt indeksu produkcyjnego filadelfijskiego oddziału Fed. Podskoczył on aż do +44,3 pkt z -10,9 w grudniu wchodząc na najwyższy poziom od kwietnia 2021 r. Mediana prognoz sugerowała co prawdą poprawę aktywności wytwórczej w jednym z największych okręgów przemysłowych w USA, ale jedynie do -5 pkt.
Dolar utrzymywał się blisko dwuletnich maksimów. Amerykańska waluta została wsparta m.in. słowami Scotta Bessenta, kandydata na sekretarza skarbu w nowej administracji Trumpa. Podkreślił on, że utrzymanie dolara amerykańskiego jako światowej waluty rezerwowej jest kluczowe.
Zmiennie zachowywały się banki z Morgan Stanley i Bank of America na czele, które przedstawiły w czwartek swoje sprawozdania kwartalne. Ten pierwszy mocno zyskiwał na wartości (nawet ponad 3 proc.) podczas gdy BofA taniał. Obie instytucje tymczasem pochwaliły się lepszymi niż oczekiwali analitycy z Wall Street rezultatami za ostatni kwartał minionego roku.
Indeksom mocno ciążyła przecena największych spółek technologicznych w tym Apple i Tesla, co – zdaniem ekspertów - odzwierciedlało szersze obawy dotyczące wzrostu gospodarczego i inflacji.
