Niska inflacja jest jednym z podstawowych fundamentów stabilnego wzrostu gospodarczego — twierdzą uczestnicy konferencji „Kierunki polityki gospodarczej”. Dodają jednak, że ważne jest, by walka z inflacją nie byłą zbyt uciążliwa.
Ekonomiści uczestniczący w zorganizowanej przez NBP i OECD konferencji, poświęconej kierunkom polityki gospodarczej, zgodnie twierdzą, że nie da się uzyskać trwałego wzrostu gospodarczego, jeśli nie wypowie się konsekwentnej wojny inflacji. Ich zdaniem, ekonomia uczy, że utrzymanie niskiej inflacji sprzyja trwałemu rozwojowi. W Polsce udało się osiągnąć stan bliski stabilności cen. Teraz celem jest utrwalenie tego i dalsze stopniowe obniżanie inflacji.
To jednak tylko jedna strona medalu. Drugą jest spadek dynamiki wzrostu gospodarczego, będący konsekwencją walki z inflacją. Ekonomiści twierdzą, że istotne jest, by negatywne skutki walki z inflacją były jak najmniejsze. I podkreślają, że proces dezinflacji należy kontynuować.
Zdaniem ekonomistów, polityka gospodarcza ma dwa podstawowe cele: wzrost gospodarczy i walkę z inflacją. I dwa narzędzia: politykę fiskalną i monetarną. Z tego punktu widzenia istotne jest stworzenie takiej kombinacji polityki fiskalnej i monetarnej, by sprzyjała ona stabilnemu wzrostowi, jednocześnie pozwalając walczyć z inflacją lub stabilizować ją na niskim poziomie.
Władze monetarne, a więc bank centralny, i władze fiskalne, czyli rząd, mimo pozornej zbieżności celów, zawsze będą działać w pewnym konflikcie. Władze fiskalne zawsze będą bowiem chciały działać bardziej ekspansywnie niż ośrodki kreujące politykę monetarną. Istnieją dwie recepty na rozstrzygnięcie tego konfliktu. Pierwszą jest wprowadzenie prawnych ograniczeń dla ekspansji polityki fiskalnej. Drugą — pozostawienie rządowi prawa kreowania jednolitej strategii.
Kluczowe w obu przypadkach jest współdziałanie obu ośrodków władz i wykształcenie w społeczeństwie świadomości, że zwiększanie wydatków państwa nie jest metodą na dobrobyt, a wręcz przeciwnie. Z tego punktu widzenia tak istotne jest uzdrawianie finansów publicznych w Polsce — twierdzą uczestnicy konferencji.
Leszek Balcerowicz
NBP
- W ciągu ostatnich dwunastu lat zbudowano w Polsce gospodarkę nieporównywalnie sprawniejszą od tej, którą mieliśmy w punkcie startu do nowego systemu. Ale walka o trwały rozwój nigdy się nie kończy — uważa Leszek Balcerowicz, prezes NBP.
Według Leszka Balcerowicza, szefa Narodowego Banku Polskiego, jednym z podstawowych zadań polityki gospodarczej w Polsce jest skonsolidowanie sukcesu w postaci osiągniętej niskiej inflacji i dokończenie prac na rzecz trwałej stabilności cen.
— Ekonomia uczy, że utrzymanie niskiej inflacji sprzyja trwałemu rozwojowi — stwierdził Leszek Balcerowicz, otwierając w Warszawie konferencję „Kierunki polityki gospodarczej”.
Jego zdaniem, prawa ekonomiczne — podobnie jak fizyczne — obowiązują pod każdą szerokością geograficzną.
— Strategie polityki pieniężnej w trakcie przechodzenia od inflacji umiarkowanej do trwale niskiej oraz doświadczenia krajów, którym z powodzeniem udało się obniżyć inflację do niskiego poziomu, są dla nas bardzo istotne — powiedział prezes NBP.
Leszek Balcerowicz zaznaczył, że koszty obniżania inflacji, a także trwałość wzrostu gospodarczego zależą w dużym stopniu od stanu finansów publicznych. Wiąże się to z problemem tzw. policy mix — właściwego połączenia polityki fiskalnej z monetarną. Z tego punktu widzenia tak istotne jest uzdrawianie finansów publicznych w Polsce. Innym negatywnym zjawiskiem, które w ostatnim czasie przybrało poważne rozmiary, jest wysokie bezrobocie. A tymczasem to z zatrudnieniem właśnie wiąże się wzrost gospodarczy, który jest kluczem do poprawy warunków życia ludzi.
Michael Kennedy
OECD
- Nie wszystkie wydatki publiczne są złe i powinny być piętnowane — twierdzi Michael Kennedy z OECD. Choć dodaje, że najlepiej unikać ekspansywnej polityki fiskalnej.
Michael Kennedy, szef wydziału pieniądza i finansów departamentu ekonomicznego OECD twierdzi, że błędem jest kategoryczne krytykowanie wszystkich form udziału finansów publicznych w inwestycjach.
— Są takie inwestycje, np. w infrastrukturę, gdzie trudno wyobrazić sobie brak udziału sfery publicznej. Nikt inny tego sam nie zrobi, a infrastruktura jest jednym z fundamentów wzrostu gospodarczego — powiedział Michael Kennedy.
Ekonomista OECD od razu zaznaczył jednak, że z badań przeprowadzonych wśród krajów członkowskich organizacji wynika, że kwestią nie jest udział pieniędzy publicznych w finansowaniu inwestycji, ale jego skala i forma finansowania. Z doświadczeń państw OECD wynika, że o ile popyt, kreowany przez finanse publiczne, może mieć w krótkim okresie pozytywny wpływ na gospodarkę, o tyle rządowe inwestycje już niekoniecznie. Do tego podatki, będące pochodną ekspansywności finansów publicznych, krępują gospodarkę, zwłaszcza podatki bezpośrednie. A im większe wydatki rządu, tym większy ich negatywny wpływ na efektywność danej gospodarki i poziom inwestycji sektora prywatnego.
Michael Kennedy twierdzi, że każdy rząd powinien sobie stawiać za cel uzdrawianie finansów publicznych i umacnianie mechanizmów rynkowych.
— Chodzi o to, by budżety były przejrzyste, ich ramy czasowe dłuższe, i by unikać ryzyka nadmiernego fiskalizmu i rozbudowywania sfery budżetowej — uważa ekonomista OECD.
Marek Dąbrowski
Rada Polityki Pieniężnej
- Rozluźnianie polityki fiskalnej utrudnia walkę z inflacją. Dlatego banki centralne powinny być niezależne — uważa Marek Dąbrowski z RPP.
Według Marka Dąbrowskiego, kraje postsocjalistyczne mają znaczne sukcesy w walce z inflacją. Większość z nich musiała walczyć z hiperinflacją, którą udało się ograniczyć nawet do poziomu poniżej 5 proc. Wiązały się z tym jednak określone koszty i trudności, jednak były one nieporównywalnie mniejsze, niż gdyby dziś schodzić z inflacji na średnim 20-50-proc. poziomie.
— W naszym regionie geograficznym największe sukcesy odnosiły kraje bałtyckie, powstałe po rozpadzie Jugosławii oraz z rejonu kaukaskiego. Z wszystkich krajów postsocjalistycznych tylko sześć przekroczyło 5-proc. poziom inflacji w 2001 r. Należy jednak pamiętać, że ubiegły rok charakteryzował się niską inflacją na całym świecie. Nie zmienia to jednak faktu, że na świecie niska inflacja stała się regułą — analizuje Marek Dąbrowski.
Zdaniem członka RPP, Polska nigdy nie była w czołówce krajów mających dobre wyniki w walce z inflacja. W najlepszym, 1997 roku byliśmy na siódmej pozycji, najgorzej zaś było dwa lata później — poziom inflacji ulokował nasz kraj na 15 miejscu w tej części Europy.
— Najważniejsze jednak było nominalne zakotwiczenie bądź pozostawienie w sztywnych widełkach kursu wymiany walut. Na całkowite uwolnienie kursu, zakończone sukcesem, zdecydowały się jedynie Czechy. Polska może być drugim krajem, któremu ta sztuka się powiedzie — ocenia członek RPP.
Marek Dąbrowski podkreśla, że trudności z ograniczeniem inflacji wzrastają wraz z rozluźnianiem polityki fiskalnej i podatkowej. W takiej sytuacji bardzo istotna jest rola niezależnego i silnego banku centralnego.
Paul Volcker *
Były szef Rezerwy Federalnej USA
- Polska jest liderem przemian. Ale musi pamiętać, że stabilny wzrost gospodarczy jest niemożliwy bez stabilności makroekonomicznej — twierdzi Paul Volcker, były szef Fed.
Paul Volcker uważa, że w światowej gospodarce nastąpiły ogromne przemiany, a Polska zawsze była w czołówce krajów z sukcesami. W tym czasie okazało się, że stały wzrost gospodarczy jest niemożliwy bez poczucia stabilności.
— Dla gospodarki istotna jest stabilność cenowa, która powinna być kluczowym celem polityki makroekonomicznej. Nie mniej ważna jest stabilność instytucji i ciągłość ich działania. W tym wypadku ogromną rolę odgrywa niezależny bank centralny. Trzecią miarą stabilności jest spójność celów polityki monetarnej i fiskalnej — podkreśla Paul Volcker.
W ocenie byłego szefa Fed, ekonomiści i politycy nie doceniają problemu stabilności kursu wymiany walut. Popularna doktryna, mówiąca, że kurs zmienny samoistnie równoważy gospodarkę, nie sprawdziła się. Obecnie więc priorytetem stało się uzyskanie stabilności cenowej. Kurs walutowy wahał się nawet wówczas, gdy czynniki fundamentalne były stabilne.
— Wahania kursu występowały nawet w silnych gospodarkach. Słabsze odczuwały to bardziej, szczególnie, że są uzależnione od eksportu. To powoduje, że dążą do stałego kursu walutowego. W tym kontekście w pełni popieram decyzję o wprowadzeniu euro — ocenia Paul Volcker.
Jego zdaniem, Polska, nie chcąc pozostać w tyle, powinna przyjąć sztywny kurs wymiany euro. Cały świat dąży w kierunku stałego kursu walutowego, więc nasz kraj przed wejściem do strefy euro także powinien usztywnić kurs wobec waluty europejskiej.
* Wystąpienie było transmitowane na żywo ze Stanów Zjednoczonych