Innowacje na pustyni

Marta Bellon
opublikowano: 2015-10-21 22:00

Izraelczycy powtarzają, że innowacyjność to synonim przedsiębiorczości. Od lat udowadniają, jak słuszne jest to twierdzenie

W dziedzinie innowacyjności zazdrośnie zerkamy na Dolinę Krzemową i Izrael. Nie da się skopiować drogi, którą przebyły oba narody, by dziś otwierać najważniejsze rankingi innowacyjności. Nie znaczy to jednak, że nie warto uważnie przyglądać się dwóm największym hubom innowacji na świecie — najbardziej płodnym i przyciągającym najgrubsze portfele.

KRAJ OTWARTY NA BIZNES:
KRAJ OTWARTY NA BIZNES:
W Izraelu działa kilkadziesiąt programów inkubacyjnych i tyle samo akceleratorów. Miasta udostępniają start-upowcom przestrzenie coworkingowe. Na zdjęciu jedna z nich — The Library w centrum Tel Awiwu, niegdyś tylko biblioteka, od czterech lat przede wszystkim przystań dla przedsiębiorców.
KFIR SIVAN

W debacie na temat polskiego rynku startupowego często przytacza się przykład Izraela. Izraelczycy w stosunkowo krótkim czasie zapracowali sobie na miano narodu start-upowców. Pozycję zaczęli budować już na początku lat 90. ubiegłego wieku. Liczba mieszkańców Izraela wzrosła wtedy o 25 proc., gdy do kraju przybyli żydowscy emigranci z ZSRR, a niemały odsetek tej grupy stanowili wykwalifikowani inżynierowie. (W exodusie obywateli żydowskich z upadającego Związku Radzieckiego pomagała Polska w ramach operacji „Most”). Ojczyzna nie miała im w tamtym czasie zbyt wiele do zaoferowania.

Swoboda inwestowania

Izraelski rząd zdecydował wówczas o uruchomieniu pierwszego w historii kraju programu inkubacyjnego. Zachęcał też rodzimych inwestorów do współpracy z inwestorami zagranicznymi. Wychodząc z założenia, że ich doświadczenie i know- -how pomogą Izraelczykom w podejmowaniu lepszych decyzji, a więc i lepszym wydawaniu pieniędzy. W 1993 r. rząd stworzył program Yozma. W pierwszych latach jego funkcjonowania powstało 10 funduszy venture capital, każdy z budżetem 20 mln USD. W taki sposób narodził się izraelski rynek VC. W ramach tej inicjatywy rząd oferował zagranicznym inwestorom atrakcyjne warunki podatkowe. W latach 1993-2012 r. ze wsparcia finansowego, którego źródłem były fundusze Yozma I, II i II, skorzystało ponad 50 firm technologicznych, przede wszystkim z branży IT, komunikacji i lifescience.

Wielu z nich fundusze Yozma pomogły w debiucie na parkietach Europy i Stanów Zjednoczonych. W Polsce kapitału zagranicznego wciąż jest niewiele, ale to może się zmienić. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) pod koniec roku chce uruchomić kolejny program zachęcający sektor prywatny do inwestowania w innowacje. Chce przy tym, by inwestycje realizowane były przy udziale zagranicznego kapitału. Podstawowym zadaniem NCBR jest stymulowanie polskiego biznesu do inwestowania w badania i rozwój. Finansowanie tego obszaru to z pewnością jeden z czynników sukcesu Izraela i każdego innego kraju, który bryluje w plebiscytach innowacyjności. Izrael wydaje na B+R 4,3 proc. PKB. To więcej niż Stany Zjednoczone (2,7 proc.) i zdecydowanie więcej niż Polska (0,94 proc. w 2014 r.).

Armia uczy przedsiębiorczości

Na 1000 mieszkańców Izraela przypada 145 inżynierów. Nie wszyscy robią karierę naukową na uczelni. Znaczna część pracuje dla wojska. W niemal każdej rozmowie z izraelskim przedsiębiorcą przewija się motyw armii i wpływu obowiązkowej służby wojskowej na przedsiębiorczość izraelskiego społeczeństwa.

— Armia nie uczy jedynie obsługi broni. Mnóstwo osób, będąc w wojsku i pracując dla niego, ma do czynienia z pracą przed komputerem. Spora grupa naszych przedsiębiorców wywodzi się właśnie z tych jednostek. Wojsko uczy 19-latków zarządzania zespołem. To wartość dodana odbywania służby — mówi Galit Jacobovitz ze Startup Nation Central, izraelskiej organizacji non profit, wspierającej społeczność startupową Izraela.

Inni dodają, że uczy odpowiedzialności za grupę, myślenia perspektywicznego i dyscypliny — bezcennych także w biznesie. Armia jest też odbiorcą technologii tworzonej przez przedsiębiorców z dziedziny analityki danych czy cyberbezpieczeństwa. Sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie zmusza zarówno zwykłych obywateli Izraela, jak i przedsiębiorców, do przystosowania się i obrony przed stałym zagrożeniem. Dziś Izrael jest nie tylko numerem 1 wśród producentów dronów militarnych, ma też najlepszych specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Globalny lider w tej dziedzinie — izraelski Checkpoint Software, firma stworzona w 1993 r., dziś zatrudnia 4 tys. pracowników (głównie w działach B+R) i ma roczne przychody na poziomie 1,5 mld USD.

Globalni gracze pracują z najlepszymi

Działalność izraelskiego rządu, który w latach 90. zaczął budować sprawny, przyjazny młodym firmom i innowacjom ekosystem, przyciągnęła uwagę globalnych korporacji. Ponad dziesięć lat temu współpracę z uniwersytetem Bena Guriona rozpoczął Deutsche Telekom (DT). Stworzył T-Labs — trzeci po Berlinie i Palo Alto ośrodek B+R, w ramach którego powierza problemy i zadania izraelskim inżynierom, z ich pomocą szuka najlepszych rozwiązań, pomaga w ich komercjalizacji, a czasem sam w nie inwestuje.

Projekty, nad którymi do tej pory Niemcy współpracowali z izraelskim zapleczem akademickim, dotyczyły m.in. analityki dużych zbiorów danych (big data), monitorowania i analizy ruchu, a przede wszystkim cyberbezpieczeństwa. DT zainwestował w start-up Morphisec, który opracował pułapkę na hakerów — sposób walki z cyberatakami, pozwalający wykryć aktywność hakera już w momencie, gdy ten poszukuje dziur w systemie. Niemiecki telekom jest też partnerem start-upu Magisto — twórców narzędzia ułatwiającego szybką edycję plików wideo, zdjęć i muzyki, czy Kidoz — platformy rozrywkowej i edukacyjnej dla dzieci, oferującej dostęp wyłącznie do zabaw, gier i innych materiałów bezpiecznych dla maluchów. Klienci operatora mają dostęp do wersji Premium tej aplikacji, a start-upy dzielą się z DT zyskami.

— Mamy świadomość, że innowacje powstają niekoniecznie w naszej firmie, dlatego szukamy ich także na zewnątrz. Jesteśmy w Dolinie Krzemowej, jesteśmy i w Izraelu, gdzie rząd stworzył znakomite warunki sprzyjające powstawaniu innowacji. Potrzebujemy takiego modelu wsparcia w Europie — podkreśla Christian von Reventlow, odpowiedzialny za produkty i innowacje w DT i DT Israel.

— Nie da się tworzyć innowacji bez otwarcia się na to, co dzieje się na zewnątrz— dodaje Guy Horowitz, partner w funduszu Deutsche Telekom Capital Partners.

Przyczółki B+R mają też w Izraelu Google, Facebook i IBM. W kraju zamieszkanym prze 8 mln mieszkańców jest 5 tys. start-upów (fundacja Startup Poland oszacowała ostatnio, że w Polsce jest ich ok. 2,5 tys.). Tel Awiw — startupowa stolica Izraela, zajmuje 5. miejsce w rankingu globalnych hubów przedsiębiorczości (pierwsze 4 pozycje zajmują miasta amerykańskie), a Izrael wysoką 3. pozycję w zestawieniu najbardziej innowacyjnych krajów na świecie (Global Competitiveness Index 2014-15). Guy Horowitz zwraca uwagę na trzy elementy ekosystemu innowacji, które wywindowały jego ojczyznę we wszelkich możliwych rankingach i sprawiły, że dziś wszystkie oczy zwrócone są na Izrael. To kapitał, talent obywateli i wyjścia z inwestycji przy udziale zagranicznych korporacji. Jego zdaniem, to ostatnie jest szczególnie ważne, bo nic tak nie napędza lokalnego rynku startupowego jak historie sukcesu i pieniądze, które można reinwestować w kolejne biznesy.

— Przewagą Izraela jest to, że ma wszystkie składowe sukcesu — mówi Guy Horowitz.

 

STARTUPOWY EKOSYSTEM IZRAELA

5tys. start-upów (1 na 2 tys. mieszkańców)

4,3 proc. PKB przeznaczanych na badania i rozwój

50 programów akceleracyjnych (większość non profit)

31 inkubatory uruchomione przez rząd

275 oddziałów B+R zagranicznych korporacji

70 firm wartych 37 mld USD na amerykańskiej giełdzie NASDAQ

7 mld USD Taka była wartość wyjść z inwestycji z izraelskich start-upów w 2014 r...

5,3 mld USD ...a taka w I połowie 2015 r.

Izraelczycy to otwarty naród, nie boimy się wygłaszać zdecydowanych opinii, nie obawiamy się porażki. Wiele firm ma ją w swoim biznesowym CV. Porażka świadczy nie tylko o tym, że w przeszłości przedsiębiorca nie odniósł sukcesu. Dla nas oznacza przede wszystkim, że ma doświadczenie.

Galit Jacobovitz, Startup Nation Central

 

STARTUPOWY EKOSYSTEM IZRAELA

5tys. start-upów (1 na 2 tys. mieszkańców)

4,3 proc. PKB przeznaczanych na badania i rozwój

50 programów akceleracyjnych (większość non profit)

31 inkubatory uruchomione przez rząd

275 oddziałów B+R zagranicznych korporacji

70 firm wartych 37 mld USD na amerykańskiej giełdzie NASDAQ

7 mld USD Taka była wartość wyjść z inwestycji z izraelskich start-upów w 2014 r...

5,3 mld USD ...a taka w I połowie 2015 r.

Izraelczycy to otwarty naród, nie boimy się wygłaszać zdecydowanych opinii, nie obawiamy się porażki. Wiele firm ma ją w swoim biznesowym CV. Porażka świadczy nie tylko o tym, że w przeszłości przedsiębiorca nie odniósł sukcesu. Dla nas oznacza przede wszystkim, że ma doświadczenie.

Galit Jacobovitz, Startup Nation Central