Co łączy stację badawczą na Spitsbergenie, zabytkowy kościółek w Istebnej i ambasadę Danii w Warszawie? Instalacje firmy Emiter.
Po dwóch latach pracy w Instytucie Systemów Sterowania Grzegorz Łukasik zdecydował się założyć własną firmę montażu systemów alarmowych. Nazwał ją Emiter. Był rok 1990.
— Emiter to nóżka tranzystora, a firma miała zajmować się głównie elektroniką. Wtedy była to jedyna firma Emiter, teraz jest ich już więcej — tłumaczy Grzegorz Łukasik.
Za dużo jeżdżenia
Początkowo myślał, że uda mu się pogodzić oba zajęcia. Ale okazało się, że trzeba się na coś zdecydować. Wybrał firmę. Był czas boomu — powstawały nowe sklepy, banki, do Polski wchodziły zagraniczne sieci handlowe. Wszędzie trzeba było montować systemy zapewniające bezpieczeństwo, sygnalizujące ogień, dym czy włamanie.
Grzegorz Łukasik początkowo pracował sam, potem musiał przyjąć kogoś do pomocy. Coraz bardziej mu też przeszkadzało, że po każdy drobiazg trzeba jechać do producenta na drugi koniec Polski. Założył więc hurtownię. Po pięciu latach pojawił się wspólnik — Adam Holona. Dziś jest ich w sumie trzech. Pod koniec lat 90. doszedł Lesław Kędzior i firma zmieniła formę na spółkę z o.o. Kędzior zajmuje się finansami, Holona — logistyką i rozwojem firmy, a Łukasik — rozwojem i organizacją.
Zróbmy to sami
Gdy w magazynie mieli coraz większy asortyment, pomyśleli, że może warto samemu robić niektóre produkty. Zaczęli od tzw. kanałów kablowych, w których chowa się przewody instalacji alarmowej, aby nie wisiały na ścianie lub nie plątały się po podłodze. Przygotowali projekt. Na ich zlecenie kanały produkował będziński Metalplast.
— Pojawiły się problemy z jakością elementów, po trzech latach zaczęliśmy więc współpracować z firmą Profplast z Dąbrowy Górniczej. Była bardziej elastyczna, co pozwalało szybciej reagować na potrzeby rynku — opowiada Grzegorz Łukasik.
25-letnia gwarancja
Instalacje Emitera zamontowano m.in. w siedzibach banków, elektrowni, salonach samochodowych, stacjach paliw, hipermarketach, szkołach, uczelniach, pocztach, lodowiskach, halach sportowych, komendach policji, urzędach skarbowych, stacji badawczej na Spitsbergenie czy w muzeum w Oświęcimiu. Klientami spółki są hurtownie z całej Polski. Ma też przedstawicieli regionalnych. Organizuje szkolenia dla instalatorów i pomaga przy skomplikowanych projektach.
— Jeśli sieć jest budowana z naszych produktów i wykonał ją nasz instalator, to udzielamy 25-letniej gwarancji — wyjaśnia Grzegorz Łukasik.
W firmie wdrożono system zarządzania jakością według normy ISO 9001 w zakresie sprzedaży instalacji elektrotechnicznych, certyfikacji sieci elektrotechnicznych i nadawania statusu certyfikowanego instalatora. Projekt był współfinansowany z funduszy UE.
Kilka ruchów i gotowe
Kilka lat temu wspólnicy doszli do wniosku, że warto również sprzedawać to, co jest w środku kanału, czyli kable, gniazdka, panele crossowe, pozwalające na przełączanie sygnałów. Fachowo nazywa się to okablowaniem strukturalnym.
— Opracowaliśmy narzędzia do produkcji poszczególnych elementów i zlecamy je rozmaitym firmom do wykonania. My zajmujemy się analizą rynku, projektowaniem i wdrażaniem nowości — wyjaśnia Grzegorz Łukasik.
Teraz przyszedł czas na okablowanie dla tzw. inteligentnego budynku. Zintegrowany system automatyki pomaga administratorom obiektów oszczędzać energię, monitorować działanie urządzeń, planować konserwację i zagwarantować komfort użytkownikom. Można już je spotkać w niektórych biurowcach.
Emiter będzie oferował cztery rodzaje systemów. Jeden to belgijski Teletask, który wykorzystuje specjalną magistralę. Nadaje się dla nowych inwestycji lub przy przeprowadzaniu generalnych remontów. Oprócz tego będą sprzedawać: bezprzewodowy włoski Teleco, niemiecki Sienna i czeski Inels. Grzegorz Łukasik pokazuje nowe wzory kanałów kablowych.
— Liczy się przede wszystkim czas montażu i możliwość nowej aranżacji pomieszczeń. Przestawia pani biurka i komputery, a nasze listwy pozwalają na szybkie podłączenia urządzeń — prezes przekłada gniazdko z jednego końca na drugie. Kilka ruchów i gotowe.
— Można już pracować — uśmiecha się Grzegorz Łukasik.



