Po względnej stabilizacji w marcu w ostatnich dniach na rynku złotego ponownie zrobiło się nerwowo. Szybkie umocnienie polskiej waluty zostało przerwane pierwszą od wielu lat interwencją banku centralnego, a na to nałożyła się tragedia w Smoleńsku.
Wiele wskazuje jednak, że żadne z tych wydarzeń nie wywrze decydującego wpływu na kierunek notowań polskiej waluty. Szybsze rozwiązanie sporu w sprawie zysku NBP jest zdarzeniem o niewielkiej wadze, zaś zmiana na stanowisku prezesa banku centralnego nie wpłynie na układ sił w Radzie Polityki Pieniężnej w sposób decydujący. Nie zmieni też istotnie oczekiwań co do przyszłych stóp procentowych.
Wpływ interwencji banku centralnego jest mniej oczywisty, zwłaszcza że to obrona przed umocnieniem, nieograniczona zasobami rezerw dewizowych. W praktyce jednak przeszkodą dla interwencji na większą skalę jest ich wpływ na krajową podaż pieniądza. To oznacza, że działania NBP prawdopodobnie będą miały charakter symboliczny. Będą skuteczne tylko wtedy, gdy rynek nie będzie miał silnego przekonania co do dominującego na rynku kierunku. Przekonanie to jest w dużej mierze pochodną trzech czynników: krótkoterminowych stóp w strefie euro i USA, koniunktury na rynkach podwyższonego ryzyka i kondycji polskich finansów. Pierwsze dwa czynniki znajdują się poza zasięgiem działania polskich władz. Trudno natomiast oczekiwać celowego pogarszania sytuacji fiskalnej dla osłabienia złotego.
Bank centralny może próbować wpływać na rynek, gdy widzi duży popyt na polską walutę. Sam sygnał od dilerów, z którymi przeprowadza nawet niewielkie transakcje, może zachęcać innych inwestorów do przyłączenia się do tego ruchu i tym samym uchronić gospodarkę przed lawinowym umocnieniem złotego w krótkim okresie. Bank Szwajcarii nie był w stanie w nieskończoność bronić się przed umocnieniem franka. Zyskał jednak dla szwajcarskiej gospodarki cenne trzy kwartały na wyjście z najtrudniejszej fazy kryzysu.
Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers Dom Maklerski