Na celowniku spółki do przejęcia są kolejne firmy, w tym publiczne. Rozmowy trwają.
Fiaskiem zakończyła się próba przejęcia katowickiej Energoaparatury przez jej konkurenta zza miedzy — firmę Introl, świadczącą usługi m.in. w branży aparatury kontrolnej pomiarów i automatyki. W ogłoszonym w maju wezwaniu na 66 proc. akcji Introl oferował po 1,50 zł za papier, chcąc kupić ponad 13,3 mln akcji. Introlowi nie udało się przekroczyć progu 50 proc.
— Nasze plany się nie zmieniły. Dalej będziemy szukać firm do przejęcia, które uzupełnią naszą działalność. Na oku mamy kilka podmiotów, w tym publiczne. Zamierzamy wykonywać całość inwestycji i do tego będą nam potrzebne firmy o pasujących kompetencjach — mówi Wiesław Kapral, jeden z dwóch głównych udziałowców Introlu.
Nie podaje terminów zakończenia akwizycji.
— Z Energoparaturą sytuacja nie była łatwa ze względu na to, że działamy na podobnym rynku i po sąsiedzku. Dalej będziemy się jej przyglądać. Uważam, że firma skorzystałaby na przejęciu. Inwestorzy mają jednak swoje kalkulacje — mówi Wiesław Kapral.
Głównym akcjonariuszem Energoaparatury, 26 proc., jest firma Jaro. Sygnalizowała, że nie odpowie na wezwanie. Tomasz Michalik, prezes Energoaparatury, nie miał wczoraj czasu na komentarz.