Analitycy i doradcy inwestycyjni mają nadzieję, że wraz z ożywieniem gospodarczym z letargu przebudzi się też rynek akcji.
Marcin Materna
kierownik działu analiz DM BIG BG
- Poprawa koniunktury gospodarczej w 2003 r. wpłynie na wzrost zysków spółek. To z kolei powinno przełożyć się na zwyżkę cen akcji. Dodatkowo spodziewam się, że część inwestorów przesunie środki z funduszy obligacyjnych do funduszy inwestujących w akcje, co również powinno pomóc giełdzie. Generalnie inwestorzy są przeświadczeni, że w referendum unijnym Polacy powiedzą „TAK”. Jedynie obawy związane z jego wynikiem (gdyby pojawiły się jakieś negatywne sondaże itp.) mogłyby spowodować przejściowy spadek aktywności inwestorów zagranicznych. Oczekuję debiutu 1-2 dużych spó-łek, których obecnym głównym właścicielem jest Skarb Państwa. Poprawa koniunktury powinna też przyciągnąć kilka mniejszych podmiotów. Nie spodziewam się raczej wycofania z obrotu ani jednej spółki o kapitalizacji powyżej 300 mln zł. Zniknięcie z parkietu dwóch czy trzech mniejszych spółek (decyzja akcjonariuszy czy ogłoszenie upadłości) nie będzie miało praktycznie żadnego znaczenia, poza czysto statystycznym. Te spółki, które obecnie są bliskie bankructwa, mają raczej małe szanse, aby tego uniknąć. Wynika to z twardej postawy większości wierzycieli. Zahamować ten proces mogłaby jedynie znacząca poprawa koniunktury w gospodarce.
Alfred Adamiec
doradca inwestycyjny
- Spodziewam się pozytywnych zmian na rynku w 2003 r., ale i sporych fluktuacji cen notowanych na giełdzie walorów. Moim zdaniem, impulsami do wzrostów cen akcji będą: ożywienie gospodarki, nieco lepsze wyniki spółek, uregulowanie części zaległości ZUS wobec OFE oraz proces akcesyjny do Unii Europejskiej. Wydaje mi się, że samo referendum akcesyjne nie będzie miało mocniejszego wpływu na notowania akcji. Mało kto spodziewa się bowiem jego negatywnego wyniku. Istnieje szansa, by w 2003 r. wzrosła nieco liczba emitentów, ale do poważniejszych zmian w tym zakresie nie dojdzie. Nie przypuszczam, żeby pojawiły się perspektywy powstrzymania fali bankructw mniejszych spółek giełdowych. Co najmniej kilku emitentów „nie zdążyło” zbankrutować w 2002 r., i prawdopodobnie nie unikną tego w 2003 r.
Konrad Łapiński
zarządzający w TFI Skarbiec
- W nowym roku spodziewam się lepszych wyników spółek. Uważam, że lata 2001-02 były okresem restrukturyzacji przedsiębiorstw, i dopiero teraz będzie widać efekty tego procesu. Przypuszczam, że zyski poprawią się, ponieważ nastąpi lekki wzrost sprzedaży przy utrzymaniu kosztów pod kontrolą. Spowolnienie gospodarcze, jakie wystąpiło po kryzysie w Rosji w 1998 r., nie wywołało odpowiednio silnych zmian w polskich przedsiębiorstwach, natomiast obecne osłabienie uczy polskie firmy kontroli kosztów. To powinno mieć pozytywny długoterminowy wpływ na wyniki. Poza tym obecny poziom bezrobocia i inflacji powoduje, iż nie ma presji na podwyżki wynagrodzeń. Przypuszczam, iż poprawa w spółkach znajdzie odzwierciedlenie w cenach akcji. Wygranymi powinny być spółki średniej wielkości o prostym i zyskownym profilu działalności. Jeśli chodzi o unijne referendum, to wydaje mi się, że będzie miało mały wpływ na rynek, gdy będzie na „TAK”. Natomiast, gdy będzie na „NIE”, to powinna wystąpić okresowa nerwowość i spadki. Uważam jednak, że jest niskie prawdopodobieństwo wyniku na „NIE”.
Robert Brzoza
analityk BDM PKO BP
- W nadchodzącym roku spodziewam się co najwyżej bardzo umiarkowanych wzrostów na warszawskiej giełdzie. Za takim scenariuszem przemawiają powiązania globalne rynków na osi USA — Europa — Polska. Na razie za oceanem utrzymuje się jeszcze popyt konsumpcyjny, u nas rosną dochody ludności, a stopy procentowe są niskie. Stanowi to w miarę dobry grunt dla wzrostów na giełdzie. Trzeba jednak brać pod uwagę niebezpieczeństwo kolejnych dostosowań w gospodarce amerykańskiej po pęknięciu w 2000 r. balonu inwestycyjnego: wzrost stopy oszczędności, co spowodowałoby ograniczenie popytu konsumpcyjnego, a następnie poprawę deficytu handlowego, spadek wartości dolara i, prawdopodobnie, wyprzedaż akcji. Nie sądzę, żeby wraz ze zbliżaniem się daty referendum, którego wynik przesądzi o wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, na giełdę mieli napływać nowi inwestorzy. To raczej nowe atrakcyjne spółki lub np. przełomowe zmiany w gospodarce mogłyby się do tego przyczynić. Z kolei to, czy giełdzie przybędzie czy ubędzie spółek, zależy od tempa prywatyzacji państwowych firm poprzez GPW. Osobiście spodziewam się jednak niewielkiego spadku liczby notowanych spółek.
Waldemar Bojara
doradca inwestycyjny DM BOŚ
- Oczekuję, że rok 2003 będzie lepszy dla posiadaczy akcji. Jako niektóre z przyczyn można wymienić: rozpoczynające się w polskiej gospodarce ożywienie, alokację środków z funduszy pieniężnych do funduszy inwestujących w akcje spółek oraz oczekiwania związane z wejściem do UE. Lepsze wyniki powinny osiągnąć również spółki, choć tego stwierdzenia nie można uogólniać. Referendum akcesyjne powinno zostać odebrane pozytywnie, choć tuż przed nim znaczący wpływ mogą mieć emocje. Na ewentualną niespodziankę związaną z jego wynikiem, rynki zareagują wyprzedażą. Sądzę, że nowy rok powinien być lepszy dla nowych emitentów niż rok 2002, który oceniam jako słaby. Ważnym czynnikiem sprzyjającym nowym debiutom będą wzrosty notowań spółek już obecnych na giełdzie. Natomiast poprawa sytuacji w gospodarce z pewnością pomoże zahamować proces opuszczania giełdy przez słabeuszy, ale trzeba podkreślić, że naturalna selekcja spó- łek jest zjawiskiem pozytywnym.