Inwestorzy przygotowują się do oferty PZU

Roman Przasnyski
opublikowano: 19-04-2010, 00:00

Byki nie miały siły uczcić dziewiętnastej rocznicy warszawskiego parkietu kolejnymi rekordami indeksów. Ustanowione zostały dzień wcześniej. Nie pomogły dobre dane zza oceanu, a nastroje na świecie nie pozwalały na żadne szaleństwa. Brak pozytywnej reakcji na korzystne informacje może wskazywać, że siła trendu powoli ulega wyczerpaniu i zbliża się spadkowa korekta.

Inwestorzy zaczęli wczoraj handel na warszawskiej giełdzie w kiepskich nastrojach. Indeks największych spółek tracił na otwarciu prawie 0,7 proc., a WIG zniżkował o 0,5 proc. Nieco lepiej radziły sobie wskaźniki małych i średnich firm, ale i one znalazły się pod kreską, tracąc po około 0,2 proc. Po krótkich wahaniach, w wyniku których główne indeksy przez moment zwiększyły nieco skalę spadku, sytuacja zaczęła się poprawiać. Nie dotyczyło to jednak ani mWIG40, ani sWIG80, które nadal zniżkowały, powiększając straty.

W pierwszych minutach sesji akcje KGHM, PKN Orlen, Lotosu i PKO traciły po 1,2-1,5 proc. Aż o 2,8 proc. spadały walory BRE. Jeszcze przed południem zdecydowanie poprawiła się sytuacja obu naszych firm paliwowych, a papiery Lotosu wyszły nawet zdecydowanie nad kreskę. Po publikacji znacznie lepszych, niż się spodziewano, wyników Bank of America i General Electric, indeks największych spółek zbliżył się do poziomu czwartkowego zamknięcia i w jego okolicach czekał na reakcję Wall Street. Na pozostałych wskaźnikach informacje zza oceanu nie zrobiły żadnego wrażenia.

Ostatecznie WIG20 zniżkował o 0,24 proc., WIG spadł o 0,34 proc., wskaźnik średnich firm zmniejszył swoją wartość o 0,67 proc., a sWIG80 o 0,66 proc. Obroty na rynku akcji wyniosły 1,35 mld zł.

W piątek przez większą część sesji byki miały spore kłopoty z obroną swoich pozycji zdobytych w pierwszych dniach tygodnia. Dopiero wczesnym popołudniem udało się im wydźwignąć indeks największych spółek w okolice czwartkowego zamknięcia. Pozostałe wskaźniki konsekwentnie jednak traciły. Najmocniej te odzwierciedlające koniunkturę na rynku małych i średnich firm. Taki układ sił może wskazywać, że mniejsi inwestorzy indywidualni tracą wiarę w kontynuację wzrostów lub szykują pieniądze na akcje PZU.

Roman Przasnyski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu