Inwestorzy wciąż kochają Polskę

opublikowano: 16-08-2017, 22:00

Firmy z całego świata chcą nad Wisłą robić biznes. Wyjątkiem — miejmy nadzieję, że potwierdzającym regułę — są Belgowie

Od końca ubiegłego roku eksperci od inwestycji zastanawiali się, czy zmiana rządu w Polsce wpłynie negatywnie na napływ kapitału. Nie wpłynęła. Wielkie projekty ogłosiły m.in. Mercedes-Benz, Toyota czy LG Chem. Wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych wyniosła 11,4 mld USD i choć była niższa niż w poprzednich dwóch latach, to nieznacznie. Ale pojawiają się niepokojące sygnały.

Wyświetl galerię [1/3]

Fot. Wojciech Robakowski

Jak w Afryce

— Raz w roku jadę na tydzień do Brukseli na tzw. tydzień audiencji. Spotykam się wtedy z belgijskimi firmami: już działającymi w Polsce oraz zainteresowanymi wejściem na ten rynek. W tym roku, po raz pierwszy w ciągu 15 lat, od kiedy jestem radcą ekonomicznym i handlowym Ambasady Belgii w Polsce, nie miałem ani jednego spotkania z firmą, która myśli o Polsce i chce uzyskać więcej informacji. Zwykle byłem najbardziej obleganym radcą z krajów Europy Środkowej i Wschodniej — mówi Nicolas Nève. W tym roku radca spotkał się tylko z firmami, które już realizują w naszym kraju projekty.

— Wszystkie są ogólnie zadowolone, a jeśli napotykają problemy, Polska Agencja Inwestycji i Handlu czy Ministerstwo Rozwoju starają się je rozwiązywać. Niestety nie przybyło nowych firm, co może przełożyć się na niższe inwestycje i wymianę handlową w przyszłości — martwi się Nicolas Nève.

Jego zdaniem, firmy ubezpieczające kredyty eksportowe zaczynają traktować Polskę jako niestabilny kraj i oczekują wyższych opłat.

— Nastąpiła „afrykanizacja” obrazu Polski. W Afryce wiele firm działa z sukcesem, ale akceptuje wyższe ryzyko. Polska zaczyna być postrzegana przez niektórych przedsiębiorców i doradców w Belgii — uważa radca handlowy ambasady Belgii.

Zły PR

O pogorszeniu klimatu mówią i inni.

— Niestety niektóre sygnały wysyłane przez rząd są niepokojące. Australijska firma była zainteresowana zakupem aktywów firmy z branży energetycznej, ale nie została dopuszczona do transakcji. Australijscy inwestorzy są zainteresowani Polską i szukają stabilnego, prawnie uregulowanego środowiska, gdzie rząd wspiera ich inwestycje — zaznacza Anthony Weymouth, radca handlowy Australian Trade and Investment Commission w Ambasadzie Australii. Polsce nie pomagają potyczki o sądy czy Puszczę Białowieską.

— Przez ostatnie dwa tygodnie wpłynęło do nas dużo zapytań od różnych redakcji z Niemiec. Polska nie ma obecnie w Niemczech dobrej prasy — twierdzi Katarzyna Soszka z AHK Polska, Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Trudno oszacować wpływ złego PR-u.

— Zamieszanie polityczne i legislacyjne nie są bez znaczenia. Protesty i komentarze w światowych mediach nie działają pozytywnie na wizerunek Polski jako kraju stabilnego do inwestycji. Niektórzy inwestorzy się niepokoją. Nie ma jednak mowy o wypływie kapitału, a Polska gospodarka wciąż jest atrakcyjna dla firm amerykańskich. Jednak ile firm skreśliło Polskę ze swoich krótkich list inwestycyjnych — tego nie wiemy — przyznaje Dorota Dąbrowski, dyrektor zarządzająca AmCham, amerykańskiej izby handlowej.

Hiszpański wyjątek

Hiszpańskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne spadły w 2016 r. — do 21 mln EUR z 41 mln EUR w 2015 r. Zuzanna Gołębiewska, dyrektor Polsko- -Hiszpańskiej Izby Gospodarczej, tłumaczy to jednak odbiciem hiszpańskiej gospodarki i zwiększonym zainteresowaniem rynkami Ameryki Łacińskiej i Afryki.

— Bezpośrednim inwestycjom hiszpańskich inwestorów w Polsce nie sprzyjają również częste zmiany prawa w naszym kraju — przyznaje Zuzanna Gołębiewska. Z optymizmem patrzy jednak w przyszłość.

— W Polsce obserwujemy bardzo dobre krótkoterminowe wyniki gospodarcze oraz plany rozwoju projektów w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego oraz koncesji — które szczególnie interesują hiszpańskich inwestorów. Widzimy też dla nich potencjał na rynku przejęć i fuzji MŚP w różnych branżach. Twarde dane ekonomiczne spowodują, że nastąpi kolejna fala zainteresowania firm hiszpańskich Polską — liczy Zuzanna Gołębiewska.

Na Zachodzie bez zmian

Zagraniczne firmy nie przejmują się jednak na ogół złym wizerunkiem Polski.

— Australijskie firmy aktywnie funkcjonują w wielu sektorach w Polsce, np. w DCT, terminalu kontenerowym w Gdańsku, w branży wydobywczej czy ICT. W ostatnich dwóch miesiącach dwie nowe firmy zdecydowały się wejść do Polski i wkrótce należy spodziewać się, że otworzą lokalne oddziały — mówi Anthony Weymouth. W centrum rozwoju biznesu we Francusko-Polskiej Izbie Gospodarczej CCIFP też dużo się dzieje.

— Nie odnotowaliśmy spadku zainteresowania Polską. W ostatnich miesiącach widzimy większy popyt na polskich podwykonawców, m.in. z branż opakowań, drewna, a mniejszy — na dystrybutorów francuskich produktów. Francuskie firmy poszukują również bezpośrednich odbiorców technicznych rozwiązań — mówi Natalia Michalska, doradca w centrum rozwoju biznesu. Dla Czechów Polska jest równie atrakcyjna co zawsze — czyli niezbyt.

— Zainteresowanie czeskich inwestorów zawsze było ograniczone i takie pozostaje. Powodem są bliskość geograficzna, nieznajomość polskiego środowiska prawnego, często także języka, bardzo podobne warunki inwestycyjne, a może nawet raczej nieco lepsze ogólne warunki prowadzenia działalności biznesowej w Czechach — mówi Adam Suchanek, dyrektor CzechTrade Warszawa. Jego zdaniem, wymiana handlowa jest intensywna i Polska jest już na drugim miejscu za Niemcami, a zainteresowanie czeskich eksporterów polskim rynkiem nie maleje od wspólnego wejścia do UE.

Szturm firm

Niektórzy mają nawet więcej pracy z inwestorami i eksporterami, choć niekiedy są ku temu obiektywne powody.

— Liczba tajwańskich firm zainteresowanych inwestycjami w Polsce rośnie od podpisania umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania na początku tego roku. Rośnie też wymiana handlowa. Od stycznia do lipca eksport z Tajwanu urósł o 13 proc., do 506 mln USD, a import z Polski o 38 proc., do 169 mln USD. Wszędzie na Tajwanie można dziś kupić lody Grycana czy kosmetyki firm Ziaja, Bielenda czy Dr Irena Eris — mówi Jasmine TengTeng, dyrektor TAITRA warszawskiego oddziału TAITRA (Tajwańskiej Rady Rozwoju Handlu Zagranicznego). Przybywa firm z Niemiec.

— Obsługujemy głównie małe firmy i obserwujemy spore zainteresowanie polskim rynkiem: mamy bardzo dużo zapytań dotyczących rejestracji do podatków VAT/CIT od firm z branży konstrukcyjno-montażowej czy IT. Ostatnio pojawiło się też kilka mniejszych inwestycji, m.in. firm Gustaw Wolf czy Goldbeck — mówi Katarzyna Soszka.

OKIEM EKSPERTA
Wszystko rośnie

KRZYSZTOF SENGER, wiceprezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu

Widzimy zdecydowanie rosnące zainteresowanie inwestorów współpracą z Polską Agencją Inwestycji i Handlu. Przede wszystkim ożywienie dotyczy firm z kapitałem azjatyckim, z Japonii, Korei Południowej oraz Chin. Obecnie na trzecim miejscu w projektach obsługiwanych jest Japonia (13 projektów, o wartości 701,3 mln EUR), która awansowała względem poprzedniego roku aż o sześć pozycji, ponad dwukrotnie zwiększając liczbę oraz blisko sześciokrotnie wartość projektów realizowanych przy wsparciu PAIH. Chiny podwoiły liczbę projektów BIZ (obecnie 9 inwestycji), a wartość chińskiego portfela wzrosła do 638,5 mln EUR obecnie. PAIH zanotowała także imponujący wzrost wartości porfolio projektów BIZ z Południowej Korei. Pula ta urosła w rok prawie trzykrotnie z 370 mln EUR do 953,3 mln EUR. W skali trzech lat można też zaobserwować wyraźny wzrost liczby projektów z USA. Na przestrzeni ostatniego roku udało się PAIH ponownie zainteresować azjatyckich inwestorów Polską. Dywersyfikacja portfela jest dla nas równie ważna, jak wzrost poziomu BIZ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inwestorzy wciąż kochają Polskę