Inwestycje na huśtawce

opublikowano: 25-04-2018, 22:00

Mimo gwałtownego wzrostu cen materiałów wartość ofert budowniczych dróg spadła. Za budowę kilometra GDDKiA płaci mniej niż w 2014 r.

W tym roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) podpisała dziewięć umów na budowę dróg ekspresowych. Średnią cenę z kontraktu szacuje na 27,2 mln zł za km. To nieco drożej niż w 2017 r., kiedy dynamicznie zaczęły drożeć materiały budowlane, ale choć ich ceny biły rekordy, średnia wartość jednego kilometra ekspresówki sięgnęła zaledwie 23,2 mln zł. Generalnie ceny w kontraktach z lat 2017-18 są znacznie niższe, niż były w latach 2014-16, kiedy budowlańcy za niektóre materiały płacili nawet o 30 proc. taniej niż obecnie. To spore zaskoczenie. W 2014 r. średnia cena budowy jednego kilometra drogi ekspresowej wynosiła 29,3 mln zł. Wówczas przedsiębiorcy realizowali — w ramach powtórzonych przetargów — liczne inwestycje planowane na EURO 2012. Pierwotne kontrakty stały się nierentowne z powodu wzrostu cen materiałów przed piłkarskimi mistrzostwami. Wiele zostało zerwanych, bo wykonawcy zeszli z placu budowy lub zbankrutowali. Dopiero tzw. budowlane second handy miały wyższe marże i niezłą rentowność, bo po fali bankructw firm z branży materiały potaniały.

Przerwa inwestycyjna

Obecnie ceny znów szybują, a przedsiębiorcy budowlani — chcąc uniknąć czarnego scenariusza — proszą rząd i zamawiających o waloryzację cen kontraktowych. Ostrzegają przed kolejną lawiną upadłości. Czemu jednak, widząc gwałtowny wzrost cen materiałów, podpisują kontrakty o niskiej wartości?

— Wiele umów podpisanych w 2017 r. i część tegorocznych dotyczy przetargów ogłoszonych jeszcze w 2015 r., kiedy ceny materiałów także były znacznie tańsze. Wartość ofert była kalkulowana w odmiennych realiach rynkowych. Część wykonawców odmówiła podpisania takich umów, ale część zdecydowała się zawrzeć ryzykowne kontrakty — mówi Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Znaczna liczba przetargów z 2015 r. dotyczy inwestycji realizowanych w formule projektuj i buduj, wykonawcy mieli więc świadomość, że roboty budowlane będą rozpoczynać np. rok po podpisaniu umowy, bo pierwsze miesiące muszą poświęcić na projektowanie. Nie mogli jednak przewidzieć, że po wyborach w 2015 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości wstrzyma inwestycje i przetargi będą rozstrzygane 2-3 lata później, niż się spodziewano. Paraliż inwestycyjny w 2016 r. dodatkowo motywował firmy do wojny cenowej, co miało wpływ na obniżkę cen w 2017 r. Barbara Dzieciuchowicz twierdzi, że obecnie na podpisanie czeka jeszcze pula umów z przetargów sprzed kilku lat. Jej zdaniem, coraz więcej firm będzie odmawiać zawarcia takich kontraktów i GDDKiA będzie musiała powtarzać procedurę.

Zaburzona statystyka

Warto jednak podkreślić, że zarówno w 2015 r. — kiedy rozsypał się worek z przetargami, jak i w 2016 r. — kiedy rząd i państwowi zamawiający wyhamowali inwestycje infrastrukturalne, ceny ofertowebyły znacznie wyższe niż w tym i ubiegłym roku. Z danych GDDKiA wynika, że w 2015 r. średnia cena kilometra ekspresówki wynosiła 31,2 mln zł, a w 2016 r. — 31,9 mln zł. Dyrekcja uważa jednak, że zawyżają one statystykę i trudno je porównywać z innymi latami, bo podpisano wówczas kilka umów na nietypowe roboty budowlane — obwodnice i tunele, które często są droższe niż tradycyjne odcinki drogowe.

— W 2015 r. wyższa średnia wartość wynika m.in. z umów na drogę S2 — Południową Obwodnicę Warszawy. Dotyczy to głównie trzech odcinków o długości 18,5 km, kosztujących ponad 2,5 mld zł. Dwa kolejne kosztowne odcinki są na drodze S7, od miejscowości Koszwały do Elbląga, gdzie koszt budowy prawie 40 km przekracza 3,2 mld zł, oraz z Ostródy Północ do Ostródy Południe wraz z obwodnicą Ostródy w ciągu DK16, gdzie 18,2 km trasy wyceniono na ponad 1,3 mld zł — wylicza Krzysztof Nalewajko z GDDKiA.

W 2016 r. średnią cenę podniosła budowa trasy S7 miedzy Lubniem a Rabką, zwłaszcza odcinka w tunelu o długości 3 km, wartości prawie 1 mld zł.

Ugoda zamiast waloryzacji

Przedsiębiorcy budowlani nie czują się odpowiedzialni za to, że wartość ich ofert nie odzwierciedla wzrostu cen — twierdzą, że nie mogli go przewidzieć, i domagają się waloryzacji. Ministerstwo Infrastruktury odmówiło, stwierdzając, że takich zmian nie przewidują specyfikacje przetargowe. Niemal co środę wraz z resortem infrastruktury debatuje jednak rada ekspertów, z której wyłoniono zespół mający opracować wzorcowy projekt dotyczący roszczeń w kontraktach budowlanych. Barbara Dzieciuchowicz informuje, że chodzi o możliwość zastosowania art. 54a ustawy o finansach publicznych, dającego szansę zawarcia ugody w sprawie spornych roszczeń cywilnoprawnych. Dzięki temu wykonawcy mogliby liczyć na poprawę bilansu nierentownych zleceń.

40 proc. O tyle od końca 2010 r. do końca 2017 r. zwiększyły się ceny stali…

25 proc. …o tyle betonu…

16 proc. …o tyle paliw…

2 proc. …a zaledwie o tyle asfaltu. W tej perspektywie jednak prace z jego wykorzystaniem dopiero ruszają. W 2016 r. był o ponad 30 proc., tańszy niż obecnie.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Inwestycje na huśtawce