Inwestycje rolników na cenzurowanym

Wdrażanie przez Polskę dyrektywy azotanowej budzi wątpliwości rządowych urzędników. W ich rozstrzygnięciu ma pomóc Bruksela.

Polska przegrała już raz w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) proces w sprawie odprowadzania azotanów rolniczych do wód. Na szczęście nie musieliśmy płacić kar — warunkiem było rychłe wdrożenie unijnych przepisów. Parlament przyjął więc prawo wodne, regulujące m.in. kwestie rolniczych zanieczyszczeń, a ministerialni urzędnicy przygotowali projekt rozporządzenia oraz program precyzyjnie określający inwestycje, jakie muszą zrealizować rolnicy, by wdrożenie w Polsce unijnej dyrektywy nie budziło zastrzeżeń. Chodzi głównie o budowę przed hodowców zwierząt gospodarskich zbiorników na gnojowicę. Koszt programu szacowany jest na ponad 800 mln zł.

Zobacz więcej

DIABELSKA ALTERNATYWA: Rolnicy będą musieli zbudować kosztowne zbiorniki na gnojowicę. Cześć gospodarstw może przez to zbankrutować i trzeba będzie zwiększyć import mięsa. Jeśli ich nie zbudują, zapłacimy kary. Fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Drugie starcie

Projektowane przepisy wzbudziły wątpliwości rządowych urzędników, którzy obawiają się, że zakwestionuje je Bruksela i sprawa ponownie trafi na wokandę TSUE. Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ), wsparte przez Rządowe Centrum Legislacji i resort finansów, zgłosiło jednak wątpliwości pod adresem projektowanych przepisów. Obawia się, że Bruksela ponownie je zakwestionuje, bo polscy rolnicy dostali zbyt długi okres przejściowy (od 4 do 14 lat w zależności od wielkości i rodzaju gospodarstwa) na realizację inwestycji. „Dyrektywa azotanowa, która obowiązuje Polskę od dnia jej akcesji do UE, nie przewiduje możliwości odroczenia stosowania jej wymogów i dążenia do realizacji jej celów. Z tego względu wprowadzenie okresu przejściowego na dostosowanie pojemności zbiorników (…) możliwe jest po konsultacji z Komisją Europejską (KE)”— twierdzi Konrad Szymański, wiceminister spraw zagranicznych.

Jego zdaniem, jeśli rząd nie uzgodni z Brukselą proponowanychw programie rozwiązań i harmonogramu, może ona uznać je za niewystarczające i skierować skargę do TSUE „o stwierdzenie niewykonania wyroku”. Tym razem konsekwencje mogą być dotkliwe. „Skierowanie skargi wiązałoby się z koniecznością zapłaty kary finansowej” — twierdzi Konrad Szymański.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) uważa, że unijna dyrektywa nie określa szczegółowych rozwiązań, które wdrażające ją kraje muszą zapisać w swoich ustawach i programach. „Skutkuje to wszczynaniem przez Komisję Europejską wielu postępowań przeciwko krajom członkowskim, a rozwiązania kwestionowane w jednym krajunie muszą być uznane przez KE za niewłaściwie realizujące przepisy dyrektywy azotanowej w innym” — twierdzi Anna Moskwa, podsekretarz stanu w MGMiŻŚ.

Zapewnia jednak, że resort wystąpił „do Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE z prośbą o pilne zorganizowanie spotkań z przedstawicielami KE”. Do czasu zamknięcia wydania resort nie przekazał „PB” informacji, czy spotkania już się odbyły lub wyznaczono termin konsultacji. Anna Moskwa podkreśla również, że zarówno rolnicy, jak i skarb państwa, który będzie wspierać ich inwestycje, muszą mieć czas na zgromadzenie funduszy na kosztowne projekty. Nie wszystkich będzie na nie stać. Wiceminister obawia się, że niektórzy rolnicy zaprzestaną działalności związanej z hodowlą zwierząt.

Francuska przestroga

Wątpliwości urzędników polskich ministerstw budzi nie tylko kwestia okresów przejściowych, ale także terminów składowania obornika. MSZ twierdzi, że program pozwala na jego przetrzymanie bezpośrednio na gruntach rolnych nawet przez sześć miesięcy. Resort przypomina wyrok TSUE dotyczący składowania obornika na gruntach przez dziewięć miesięcy przez francuskich rolników. Wcześniej przez dwa miesiące — czyli przez okres najintensywniejszego uwalniania azotu — przeleżał on w miejscu specjalnie przystosowanym do jego przechowywania. Mimo to trybunał uznał, że takie składowanie nawozu nie pozwala uniknąć ryzyka zanieczyszczenia wód azotanami. MSZ obawia się, że terminy składowania proponowane w Polsce także zostaną uznane za niezgodne z dyrektywą. Resort gospodarki morskiej przywołuje jednak dokument, mówiący, że na Litwie stosowane są terminy sześciomiesięczne, których KE dotychczas oficjalnie nie kwestionowała.

OKIEM EKSPERTA
Za szybko i za dużo

ALEKSANDER DARGIEWICZ

Krajowy Związek Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej

Wdrożenie dyrektywy azotanowej w Polsce odbywa się pod presją czasu, ponieważ mamy już trzy lata opóźnienia w przygotowaniu „Programu działań mających na celu ograniczenie odpływu azotu ze źródeł rolniczych”. Daje to Komisji Europejskiej możliwość zastosowania sankcji. Rząd nie uwzględnił uwag zgłaszanych przez organizacje branżowe i forsuje w projekcie programu zwiększenie o 50 proc. pojemności zbiorników do przechowywania gnojowicy. Branża nie jest przygotowana na takie inwestycje, więc program zakłada okresy przejściowe, w których ich wykonanie również nie jest realne. Dla wielu rolników inwestycja w powiększenie pojemności zbiorników o połowę stanowi zbyt duże obciążenie finansowe. Wiele gospodarstw ma niską rentowność i nie stać ich na wykonanie wymaganych projektów bez wsparcia finansowego ze strony państwa. Ponadto uzyskanie pozwolenia budowlanego, koniecznego do przeprowadzenia inwestycji, jest długotrwałym procesem kończącym się zwykle niepowodzeniem. Często okoliczni mieszkańcy protestują przeciwko realizacji inwestycji w zbiorniki, by utrudnić funkcjonowanie chlewni. Z niepokojem przyglądamy się poczynaniom rządu. Komitet ds. Europejskich zgłosił wątpliwości, m.in. dotyczące okresów przejściowych. W działaniach rządowych widać pośpiech, co może skutkować szybkim wprowadzeniem paraliżujących zmian w funkcjonowaniu sektora produkcji zwierzęcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Inwestycje rolników na cenzurowanym