Huta szkła ścięła koszty o połowę. Wkrótce ma pracować pełną parą. Już widać zyski.
Irena mozolnie się restrukturyzuje. Kończy zwolnienia. Obecnie zatrudnia około 350 osób.
— Docelowo w hucie ma pracować 335 osób, część jest jeszcze na zwolnieniach — mówi prezes Emil Senska.
Dodaje, że huta wraca do pełnej wydajności przy zdecydowanie mniejszych kosztach.
— Na przełomie kwietnia i maja uruchomimy małą wannę do produkcji szkła kryształowego, w czerwcu zmodernizujemy linię do produkcji szklanek — mówi prezes.
Jego zdaniem, w połowie roku działalność firmy ma się zbilansować, a późną jesienią spółka powinna mieć już pełną płynność finansową.
— Jest duża szansa, że plan się powiedzie. W lutym odnotowaliśmy 160 tys. zł zysku netto. Marzec nie powinien być gorszy — zapewnia Emil Senska.
Ułatwia to redukcja kosztów: w lutym 2008 r. przekraczały 6 mln zł, teraz wynoszą około 3 mln zł.
Irena wprowadzi na rynek kilka nowych wzorów w szkle sodowym. Prezes ma też nowy pomysł na zarządzanie marką w Polsce, ale szczegółów nie ujawnia. Spółka planuje zwiększyć przychody do ponad 5 mln zł miesięcznie.
— Nie powinniśmy więc mieć problemów ze spłatą zaległych zobowiązań — mówi Emil Senska.
Huta stara się realizować ugody z wierzycielami. PGNiG jest winna około 7,5 mln zł, za prąd musi zapłacić 600 tys. zł. Około 3 mln zł jej zobowiązań wobec banków przejęły spółki z grupy Mariana Kwietnia, współwłaściciela m.in. Wistilu.
W 2008 r. strata netto huty wyniosła 39,4 mln zł przy przychodach 55,7 mln zł. Zobowiązania i rezerwy na zobowiązania wyniosły 57,5 mln zł.