ISO OBNIŻA KOSZTY, ALE WYMAGA NAKŁADÓW

Wojciech Surmacz, Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 14-05-1999, 00:00

ISO OBNIŻA KOSZTY, ALE WYMAGA NAKŁADÓW

W Polsce wydano już około 1300 certyfikatów

NIELOJALNI: Niestety często zdarza się, że firma otrzymuje certyfikat, a potem pozostawia system bez opieki. Za pół roku czy za rok — gdy zbliża się audit kontrolny — robią porządki. Dobrze, że postępują tak chociaż raz na pół roku — komentuje Zbigniew Banaśkiewicz, dyrektor Renaissance Technology Group. fot. Borys Skrzyński

Profity, które daje wdrożenie ISO 9000, są ewidentne: firma działa sprawniej i popełnia mniej błędów. Z drugiej jednak strony, w przedsiębiorstwie (przynajmniej na początku) przybywa dokumentów. Koszty wdrożenia nie są niskie: może się okazać, że firmy nie będzie stać, aby zrealizować projekt do końca. Na pierwsze efekty wdrożenia trzeba czekać przynajmniej rok.

Wielu specjalistów z dziedziny zarządzania jakością podkreśla, że certyfikaty serii ISO 9000 pomagają firmom osiągnąć stabilizację po przeprowadzanych zmianach.

— Praktycznie każda firma musi mieć mechanizmy utrwalania zmian. Większość z nich posiada taki system, czasem nieświadomie. Bywa, że dopiero przy wdrażaniu systemu zarządzania jakością (np. ISO) okazuje się, że nie jest on dla firmy czymś zupełnie nowym — relacjonuje Zbigniew Banaśkiewicz, dyrektor Renaissance Technology Group (RTG).

Certyfikaty ISO są jednak najczęściej stosowanym na świecie sposobem na utrwalanie zmian. Jak się okazuje, nie bez przyczyny. Na temat pozytywnej roli ISO certyfikatorzy potrafią mówić godzinami. Janusz Grabka, prezes T†V Rheinland/Zetom Polska podkreśla, że trudno jest wskazać jakiekolwiek ujemne aspekty wprowadzenia ISO w firmie.

Odpowiedzialność

Często podkreślanym, pozytywnym efektem posiadania ISO jest uwiarygodnienie firmy wobec klientów. Ich zaufanie zdobywa się dzięki zapewnieniu stałej jakości produktu.

— ISO oznacza także uporządkowanie i usystematyzowanie przepływu dokumentacji i działań w firmie. Dzięki nim można zwiększyć np. wydajność produkcji. Następuje eliminacja niepotrzebnych czynności. Pracownicy mają wzory postępowania, wiedzą, co mają robić — wymienia Janusz Grabka.

Zbigniew Banaśkiewicz dodaje, że ISO zwiększa dyscyplinę działania. Duże przedsiębiorstwo może na tym zyskać, gdy ma np. problemy z odpowiedzialnością swoich pracowników. Standaryzacja postępowania w różnych procesach daje większą kontrolę nad pracownikami.

Kosztowna zabawa

Wiele firm twierdzi, że certyfikat ISO jest kosztowną zabawą. Jak mówią fachowcy z branży certyfikacyjnej, rzeczywiście nakłady finansowe związane z jego wdrożeniem są dość duże. Nikt jednak nie podaje konkretnych sum. Wysokość wydatków za każdym razem jest inna i zależy od indywidualnej sytuacji przedsiębiorstwa.

— Zdarzają się przypadki gdy firma przeraża się faktem, że koszty wdrożenia ISO rosną. Niebezpieczeństwo z tym związane polega na tym, że jeśli firma przerwie proces, nigdy nie dojdzie do etapu, kiedy mógłby on przynosić profity — ostrzega Szymon Kulczycki, auditor wiodący w Bureau Veritas Quality International (BVQI).

W Polsce wiele firm, wydając duże pieniądze na wdrożenie ISO, pyta po niedługim czasie swojego certyfikatora: kiedy wreszcie wydatek się zwróci? Ci zwykle odpowiadają, że dla naszych firm jest to sprawa złożona. Trudno wskazać konkretne oszczędności, ale jest to możliwe.

Jeżeli ktoś startuje z dobrej pozycji na rynku i ma niezłą kondycję finansową, ISO jest zwykle potwierdzeniem wysokiej jakości jego produktów. Według większości certyfikatorów, jeżeli cały system w takiej firmie działa dobrze, to profity są ewidentne: potrafi lepiej kontrolować poddostawców, mniej jest wpadek z powodu źle podpisanych kontraktów. Są stworzone procedury, które regulują te procesy.

— Najczęściej narzekają firmy, w których system nie cieszy się pełnym zaangażowaniem i poparciem ze strony najwyższego managementu. Wówczas nikogo nie interesuje monitorowanie wydatków. A jest to bardzo istotne, bo daje informację, jak bardzo zmniejszyła się np. liczba reklamacji i ile firma na tym zarobiła — opowiada Szymon Kulczycki.

Zdaniem Zbigniewa Banaśkiewicza, wymierne korzyści finansowe płynące z posiadania ISO często przyjmują postać redukcji kosztów działalności przedsiębiorstwa. W przypadku średniej firmy mogą one sięgać nawet od kilku do kilkunastu procent. Jak dodaje auditor wiodący z BVQI, zakładając, że kierownictwo popiera projekt, wdrażanie ISO trwa 12-18 miesięcy. Jego zdaniem, już po tym czasie pojawiają się pierwsze korzyści. A po okresie 2-2,5 roku w średnim polskim przedsiębiorstwie efekty powinny być wyraźnie widoczne.

Przybywa dokumentów

Jednym z największych minusów ISO, o którym wspomina się przy każdym wdrożeniu, jest biurokracja. Firmy, które są w trakcie lub po zakończeniu tego procesu, narzekają często, że w jego początkowej fazie znacznie przybywa dokumentów.

— Ten system jest organizmem żywym. Po roku jego funkcjonowania w firmie, liczba dokumentów maleje — uspokaja Janusz Grabka.

Zdaniem Zbigniewa Banaśkiewicza, problem biurokracji w ISO jest kwestią umiejętności ustalenia, ile dokumentów potrzebnych jest firmie i jak precyzyjnie muszą być określone zasady jej funkcjonowania. Stwierdza on, że procedury ISO mają opisywać rutynowe działania, podejmowane w około 95 proc. przypadków funkcjonowania firmy. W pozostałych sytuacjach, decyzja należy np. do odpowiedzialnego menedżera. Jest to podejście angloamerykańskie — elastyczne, któremu często przeciwstawia się podejście niemieckie — bardziej precyzyjne i sztywne.

— Jakości wdrażanego systemu ISO nie należy mierzyć liczbą stron księgi jakości i procedur. Nie chodzi o to, żeby opisać wszystko, co się robi. Należy zidentyfikować najważniejsze problemy, a później odpowiednio zarządzać całym systemem — przestrzega Zbigniew Banaśkiewicz.

Wojciech Surmacz, MIB

NIEUCZCIWI: Bywa, że otrzymanie ISO utożsamia się w firmie z jakimś nagłym, dramatycznym wzrostem liczby zamówień. Kiedyś niektóre jednostki certyfikujące nagminnie używały tego argumentu. To jest oczywiście nieprawda — oświadcza Szymon Kulczycki, auditor wiodący w Bureau Veritas Quality International. fot. Grzegorz Kawecki

NIEŚWIADOMI: Firma, która ogłasza, że ISO gwarantuje najwyższą jakość, poniekąd wprowadza swoich klientów w błąd. Certyfikat ten zapewnia bowiem powtarzalność jakości — ostrzega Janusz Grabka, prezes T†V Rheinland/Zetom Polska. fot. Grzegorz Kawecki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz, Małgorzata Birnbaum

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ISO OBNIŻA KOSZTY, ALE WYMAGA NAKŁADÓW