IT: koniunktura na systemy ochrony
Paradoksalnie, zamach terrorystyczny na USA dla rynku informatycznego może oznaczać wzrost koniunktury. Na tym smutnym wydarzeniu firmy IT nie tylko nie stracą, ale raczej zarobią — mówią specjaliści.
Dla branży informatycznej, szczególnie firm specjalizujących się w systemach zabezpieczeń, wczorajszy spektakularny akt terroru może oznaczać wzrost zapotrzebowania na ich produkty.
— Trudno wypowiadać się o pozytywnych aspektach tej sytuacji, ale prawda jest taka, że firmy informatyczne mogą sporo zarobić na wczorajszym ataku terrorystycznym na USA — na gorąco komentuje jeden z analityków.
Tak dla bezpieczeństwa
— Ameryka jest zbyt silnym krajem, by taki zamach mógł mocno uderzyć w jej gospodarkę. To może oznaczać wznowienie wyścigu zbrojeń, dodatkowe nakłady na obronność, a to przekłada się na wzrost nakładów również na informatykę. W dzisiejszych czasach bezpieczeństwo wiąże się z nowymi technologiami — uważa Arkadiusz Śnieżko, partner w MCI Management, funduszu venture capital, który specjalizuje się w inwestycjach w firmy informatyczne.
Wzrost zapotrzebowania na swoje produkty odczują producenci systemów zabezpieczeń, monitoringu, ochrony, nowe zamówienia dostaną firmy produkujące nowoczesne czytniki i tworzące kody dostępowe.
— Z jednej strony będziemy mieć do czynienia z naciskiem na monitoring Internetu i sieci komórkowych, przez które często porozumiewają się terroryści, z drugiej strony na zabezpieczenie Internetu jako medium. Firmy zajmujące się bezpieczeństwem, które nie znajdowały nabywców na swoje rozwiązania, teraz mogą znacznie poprawić kondycję — uważa partner w MCI.
Polska z boku
Koniunktura na tego typu systemy w Ameryce prawdopodobnie przeniesie się do Europy. Strach przed światowym terroryzmem może spowodować podobne konsekwencje, jak obawy przed tzw. milenijną pluskwą. Wówczas firmy wydawały ogromne pieniądze na zabezpieczenia, dzięki czemu wiele spółek informatycznych urosło do miana potęg korporacyjnych.
Jest też jednak druga strona medalu — w tak niepewnej sytuacji może nastąpić spore ochłodzenie klimatu inwestycyjnego na rynkach.
— Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wybuchnie panika na giełdach. Rozwijające się firmy mogą odczuć słabnące zainteresowanie inwestorów — uważa Andrzej J. Piotrowski, dyrektor instytutu e-gospodarki w Centrum im. Adama Smitha.
Dla polskiej branży IT zamachy oznaczają dużą niepewność. Stracić — ze względu na wzrost cen — mogą dystrybutorzy zaawansowanych rozwiązań sprowadzanych z USA. Producenci PC i dystrybutorzy komponentów z niepokojem będą zaś patrzeć na notowania dolara.
— Wszystkie fabryki komponentów znajdują się poza USA, więc zamachy nie powinny przełożyć się na wzrost cen. Jeżeli jednak wartość dolara początkowo spadnie w stosunku do euro, a długoterminowo wzmocni się w relacji do złotego, to wszyscy możemy stracić. Wzrost ceny dolara o więcej niż 5 proc. może być dla nas bolesny — mówi Mariusz Jaworski, szef Incomu, firmy dystrybuującej komponenty komputerowe.