Polska Izba Handlu stara się pomóc rodzimym przedsiębiorcom. Tylko czy zagraniczni potentaci dadzą sobie zrobić krzywdę?
Polska Izba Handlu (PIH), zrzeszająca część krajowych firm handlowych, rozpoczęła prace nad projektem nowej ustawy o handlu.
— Jej celem jest taki model rozwoju polskiego handlu, który przyczyni się do zrównania szans wszystkich uczestników rynku — deklaruje Andrzej Lewiński, prezes Polskiej Izby Handlu.
Jednym z głównych pomysłów mających poprawić nadwątloną pozycję polskich kupców ma być zaostrzenie systemu zezwoleń na budowę nowych super- i hipermarketów.
— Chcemy, by o lokalizacji nowego obiektu przestał decydować zarząd gminy, a zaczął marszałek województwa. Chodzi oczywiście o duże inwestycje — pewnie powyżej 300 mkw. — zaznacza szef PIH.
Jego zdaniem, w kompetencjach marszałka powinna znaleźć się też odpowiedzialność za monitorowanie rozwoju handlu. To jednak nie koniec wniosków.
— Chcemy, aby firmy mogły dochodzić roszczeń na drodze administracyjnej, a nie cywilnoprawnej. Usprawniłoby to np. egzekucję istniejących już zapisów o zakazie sprzedaży poniżej kosztów wytworzenia. Chcemy też, aby hipermarkety zaprzestały przyjmowania towarów w komis — dodaje Andrzej Lewiński.
Izba powraca też do wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę dla dużych obiektów handlowych, czyli tych, których powierzchnia przekracza 1000 mkw.
Izba zabiega o poparcie polityczne, choć nie chce wskazać na żadne konkretne ugrupowanie.
— Jesteśmy skłonni powołać zespół roboczy do omawiania koniecznych zmian w polskim handlu, o ile są zgodne z prawem UE. Na razie formalnego zaproszenia do konsultacji nie otrzymaliśmy — mówi Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, grupującej 14 dużych koncernów handlowych.