Izera wjedzie pod państwowe skrzydła

Minister klimatu zgodził się na przeznaczenie gruntu w Jaworznie pod fabrykę polskich elektryków. Następnym krokiem będzie przejęcie przez skarb państwa spółki ElectroMobility Poland.

Minął zaledwie tydzień, od kiedy skarb państwa wziął na siebie potężny projekt atomowy, a już planuje kolejne przejęcie. Teraz chodzi o ElectroMobility Poland (EMP), spółkę odpowiedzialną za uruchomienie produkcji polskich aut elektrycznych.

Transakcję przygotowuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, na którego czele stoi Michał Kurtyka.

Markę warto mieć:
Markę warto mieć:
Polska jest ostatnim dużym rynkiem w Europie, który nie ma własnej marki motoryzacyjnej — podkreśla Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska, i zapowiada państwową inwestycję w Izerę.
Hubert Mathis / Zuma Press / Forum

Na wzór atomu

— ElectroMobility Poland i jej plan budowy fabryki samochodów elektrycznych to projekt o tak dużym znaczeniu, że powinien otrzymać wsparcie z pieniędzy publicznych — mówi „PB” minister Michał Kurtyka.

Podkreśla, że w podobny sposób były finansowane narodziny motoryzacyjnych gigantów, m.in. francuskich, niemieckich czy koreańskich. O konkretnym modelu finansowania nie chce jednak mówić.

— Pracujemy nad tym. O decyzjach poinformujemy w ciągu najbliższych tygodni. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że sięgniemy po model wykorzystany przy projekcie atomowym — mówi Michał Kurtyka.

Przypomnijmy zatem: 31 marca skarb państwa zapłacił PGE, KGHM, Tauronowi i Enei 531,4 mln zł za 100 proc. udziałów w spółce PGE EJ1, odpowiedzialnej za przygotowanie budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Spółka istnieje od 10 lat i zajmowała się dotychczas głównie przeprowadzaniem badań lokalizacyjnych i środowiskowych.

Polski program jądrowy może pochłonąć 60, 80, a może nawet 100 mld zł, a zajętych odchodzeniem od węgla firm energetycznych nie stać na takie wydatki. Ciężar projektu przejęło więc bezpośrednio państwo. Z polskim elektrykiem może być podobnie.

Skarb weźmie kontrolę

ElectroMobility Poland to spółka powołana w 2016 r., w której po 25 proc. udziałów objęły energetyczne PGE, Enea, Tauron i Energa. Od akcjonariuszy spółka dostała 70 mln zł, z czego na koniec 2019 r. miała jeszcze 38 mln zł. Na razie pokazała markę polskich elektryków — Izerę, a ponadto dwa prototypy (jeden jeżdżący, a drugi nie), znalazła też w Jaworznie miejsce na fabrykę aut. Budowa fabryki to koszt 4-5 mld zł, dlatego EMP od miesięcy szukała biznesowego partnera. Na pieniądze od obecnych akcjonariuszy liczyć już nie może — mniej lub bardziej otwarcie mówią „nie”.

Jako że biznesowego partnera wciąż nie ma, chce go zastąpić państwo.

— Skarb państwa dokapitalizowałby EMP, obejmując większościowy pakiet udziałów. Finansowanie budowy fabryki pochodziłoby zaś z polskich środków publicznych, choć nie wykluczamy możliwości pozyskania na następnych etapach partnera do tej inwestycji — mówi Michał Kurtyka.

Minister podkreśla, że skarb państwa na każdym etapie będzie się zachowywał jak inwestor prywatny, dbając o komercyjny aspekt przedsięwzięcia.

— Projekt jest tak ważny dla gospodarki, że chcemy zachować kontrolę kapitałową, zwłaszcza na pierwszych, newralgicznych etapach — twierdzi minister.

Skąd pieniądze na fabrykę

Minister Michał Kurtyka wskazuje, że finansowanie fabryki mogłoby pochodzić „z polskich środków publicznych”.

— Jeśli mowa jest o polskich środkach publicznych, to znaczy, że nie chodzi o KPO, który będzie zasilany pieniędzmi z budżetu UE — mówi Zofia Wetmańska, starsza analityczka think tanku WiseEuropa.

KPO to Krajowy Plan Odbudowy, który ma rozruszać polską gospodarkę po koronawirusowym kryzysie. Unijne finansowanie, dostępne w ramach KPO, to niemal 24 mld EUR. Nic dziwnego, że od dawna spekulowano o finansowaniu Izery właśnie z KPO.

— W projekcie KPO, w komponencie poświęconym zielonej mobilności, jest rzeczywiście obszar „Wsparcie dla gospodarki zeroemisyjnej”, w ramach którego jest mowa o trzech wielkoskalowych inwestycjach. Można więc teoretycznie spekulować, że jedną z nich będzie fabryka samochodów elektrycznych. Nie da się jednak przewidzieć dokładnie, jakiego rodzaju inwestycje będą wspierane — mówi Zofia Wetmańska.

Jej zdaniem korzystniej byłoby, gdyby KPO wspierał inwestycje rzeczywiście wymagające grantów i udziału funduszy publicznych, czyli np. termomodernizację budynków, zazielenianie miast czy rozwój infrastruktury szynowej w miastach.

— Do rozwoju elektromobilności bardziej efektywne ekonomicznie byłoby wykorzystanie taniego finansowania zwrotnego, do którego Polska ma dostęp także w ramach Funduszu Odbudowy — uważa Zofia Wetmańska.

Zgoda na Jaworzno

Michał Kurtyka nie kryje, że zależy mu na szybkim tempie prowadzenia inwestycji.

— Priorytetem jest podpisanie umowy na platformę oraz symboliczne wbicie łopaty pod fabrykę jeszcze w tym roku — mówi minister klimatu.

Na tempo minister ma wpływ i z tego wpływu skorzystał. Jego resort wydał właśnie zgodę na zmianę przeznaczenia gruntu w Jaworznie, w ramach miejscowego planu zagospodarowania, na cele nierolnicze i nieleśne. Głośno było ostatnio o przeciwnikach tego pomysłu, m.in. o Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.

— Rozważaliśmy racje wszystkich stron i ostatecznie przychyliliśmy się do wniosku prezydenta Jaworzna. Teraz prezydent może wydać decyzję o przeznaczeniu tego terenu pod działalność produkcyjno-usługową — mówi Michał Kurtyka.

Minister podkreśla, że Śląsk potrzebuje nowych inwestycji i nowych miejsc pracy, a do tego potrzebne są duże tereny.

— Pomysł zakłada stworzenie w Jaworznie prężnego ośrodka przemysłowego, który wykorzysta szanse związane z szybko rosnącą branżą elektromobilności. Powstanie tam nie tylko fabryka zatrudniająca 3 tys. osób, ale też kolejne prywatne przedsięwzięcia, również z branży motoryzacyjnej, dla których fabryka Izery będzie dodatkowym argumentem za realizacją inwestycji — twierdzi Michał Kurtyka.

Skarb lepszy niż energetyka
Adam Sikorski
prezes Unimotu i Polskiej Grupy Motoryzacyjnej

Jako przedsiębiorca nie jestem zwolennikiem znaczącej aktywności państwa w gospodarce, ale przejście ElectroMobility Poland bezpośrednio pod państwowe skrzydła może oznaczać dobre wieści. Znam wyzwania, które stoją przed grupami energetycznymi i rozumiem, że przechodząc transformację nie są w stanie ponieść kosztów tak odważnego projektu. Skarb państwa jest tu lepszym inwestorem.

Zgoda na zmianę przeznaczenia gruntu w Jaworznie to też dobre wieści. Niepewność w tej kwestii wstrzymywała projekt, budziła też kontrowersje.

Przedsiębiorcy z Polskiej Grupy Motoryzacyjnej czekają na dalsze szczegóły projektu.

Z kopalni do fabryki

Pomysł budowy fabryki ma też znaczenie dla rozmów, które rząd prowadzi ze śląskimi związkami górniczymi. Ich celem jest wynegocjowanie takiej umowy społecznej, która umożliwi stopniowe zamykanie kopalni węgla kamiennego. Za zgodę na odejście od węgla związki oczekują jednak inwestycji przekładających się na miejsca pracy.

— Nie wykluczamy, że projekt budowy fabryki zostanie powiązany z umową społeczną, którą rząd negocjuje ze związkami górniczymi. Inwestycja będzie przecież miała pozytywne znaczenie dla regionu i stworzy kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Uruchomienie produkcji aut właśnie w województwie śląskim miałoby znaczenie symboliczne, również dla procesu transformacji tego regionu — uważa Michał Kurtyka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane