Dystrybutor mrożonek przejął od Elżbiety Sjöblom Chłodnię Łódź. Do końca wakacji dopnie jeszcze jedną transakcję.
Pierwsze przejęcie w historii Jago nie rozgrzało inwestorów. Komunikat pojawił się przed sesją. Rano kurs rósł wprawdzie o 2,5 proc., ale potem zaczął się osuwać. Jago kupiło za 4 mln zł wszystkie udziały w Chłodni Łódź, której jedynym akcjonariuszem jest Elżbieta Sjöblom. Kontroluje ona też, poprzez spółki zależne, większość kapitału Jago.
— 4 mln zł to atrakcyjna cena, szczególnie jeśli porównamy ją z wartością łódzkich nieruchomości Chłodni Łódź, które szacujemy na 12 mln zł — mówi Sylwester Wojtaczka, członek zarządu Jago.
Przejmowana firma ma w Łodzi dwie chłodnie. Specjalizuje się w produkcji lodów, przechowywaniu żywności mrożonej i jej dystrybucji w Łodzi. Jej roczne przychody wynoszą 13 mln zł, ale nie przekładają się na zyski. W 2006 r. strata netto wyniosła 0,3 mln zł, a w 2007 r. — 1 mln zł.
— W tym roku też będzie strata, ale porównywalna z rokiem ubiegłym. Jednak już w IV kw. powinny się pojawić skutki restrukturyzacji — przewiduje Sylwester Wojtaczka.
Chłodnia Łódź będzie funkcjonować jako spółka zależna Jago. Połączenie obu firm nie jest planowane. Można się natomiast spodziewać fuzji z innym podmiotem, z którym Jago łączy list intencyjny.
— Do końca wakacji dopniemy umowę w sprawie połączenia z firmą, która blisko współpracuje z Chłodnią Łódź. W tym celu przeprowadzimy zapewne emisję akcji — zapowiada Sylwester Wojtaczka.
A co z resztą szumnie zapowiadanych przejęć?
— Być może wrócimy do rozmów po sezonie lodowym, czyli po wakacjach — twierdzi Sylwester Wojtaczka.