Jak wojna wpływa na biznes? Polskie firmy działają w Zatoce Perskiej bez zakłóceń

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2026-03-05 06:00

Mimo wojny w Zatoce Perskiej, zagraniczne firmy - w tym polskie - nie rezygnują z inwestycji. Zdaniem ekspertów zakłócenia są przejściowe, a region ma długoterminowe atuty.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Jak irańska wojna wpływa na polskie firmy działające w regionie Zatoki Perskiej?
  • Czy konflikt wpłynie na załamanie inwestycji w tym regionie?
  • Jakie polskie firmy działają w ZEA?
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wojna w Zatoce Perskiej nie powinna spowodować exodusu zagranicznych firm, które tam działają lub planują tam inwestycje – oceniają eksperci. Wszystko zależy oczywiście od tego, jak potoczy się konflikt.

- Efektem irańskich ataków odwetowych po uderzeniach USA i Izraela są incydenty związane ze spadającymi odłamkami, a także czasowe zakłócenia operacyjne w wybranych obszarach infrastruktury Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Kluczowa infrastruktura jednak działa i nie obserwujemy masowego wycofywania się zagranicznych firm ani zawieszania działalności operacyjnej – mówi Maciej Białko, kierownik Zagranicznego Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Dubaju.

Chwilowa destabilizacja

Zainteresowania nie tracą też polskie firmy dopiero planujące inwestycje w tym regionie.

- Rozmawiamy z polskimi firmami przemysłowymi, przetwórstwa żywności oraz z obszaru nowych technologii o wejściu na rynek Arabii Saudyjskiej i krajów regionu. Po wybuchu konfliktu w Iranie podtrzymują chęć realizacji zapowiadanych projektów, czym zyskują też w oczach saudyjskich partnerów, którzy widzą, że ich intencje są szczere – mówi Marek Buczak, dyrektor departamentu zarządzania funduszem ekspansji zagranicznej w PFR TFI.

Dodaje, że decyzje o inwestycjach zagranicznych – nie tylko w tym regionie – nie są podejmowane pod wpływem chwili, a horyzont oceny projektów często obejmuje 10-20 lat. Przy strategicznych inwestycjach bierze się pod uwagę wiele różnych czynników. W przypadku krajów Zatoki Perskiej takie projekty wymagają długiego procesu budowania relacji i wypracowania obustronnego zaufania. Destabilizacja spowodowana wojną jest natomiast postrzegana jako przejściowe zakłócenie, które w niedługim czasie powinno zniknąć.

- Konflikt może jednak spowodować przesunięcie w czasie wielu decyzji o realizacji inwestycji, ale nie powinien wpłynąć na zainteresowanie inwestowaniem w tym regionie w długim terminie. Kraje Zatoki Perskiej nadal mają duże przewagi w porównaniu z Europą, jak choćby tania energia czy relatywnie niskie koszty pracy. To kraje, które coraz szerzej otwierają swoje drzwi dla zagranicznych inwestorów i oferują im duże wsparcie. Ponadto inwestycje na Półwyspie Arabskim, dzięki rencie geograficznej, pozwalają na dalszą ekspansję zarówno w Azji jak i Afryce – ocenia Marek Buczak.

Do zobaczenia po ramadanie

Z kolei Antoni Mielniczuk, prezes firmy Mortimer Blum, która doradza w zakresie budowania relacji między Polską a krajami Zatoki Perskiej, zwraca uwagę, że w Arabii Saudyjskiej i ZEA jest teraz ramadan, co naturalnie powoduje znaczne osłabienie działań biznesowych.

- Biznes w tym regionie zacznie pracę na większych obrotach pod koniec marca, a wtedy sytuacja może się już ustabilizować. Niezależnie jednak od tego, kraje Zatoki Perskiej dysponują wieloma instrumentami, które są w stanie złagodzić turbulencje spowodowane wojną. To bogate gospodarki, oferujące atrakcyjne zwolnienia podatkowe, dotacje i wiele innych form wsparcia. Nawet jeśli w efekcie irańskiej wojny powstanie jakaś rysa na ich wizerunku, to w relacjach gospodarczych zostanie zniwelowana. To tylko kwestia czasu – uważa Antoni Mielniczuk.

Nie tylko zagrożenia, ale i szanse

Kierownik zagranicznego biura handlowego PAIH w Dubaju ocenia, że wojna nie pozostaje jednak bez wpływu na działający tam zagraniczny biznes. Jest on jednak pośredni i może się wiązać z wyższymi kosztami funkcjonowania.

- Dotyczy to możliwego wzrostu składek ubezpieczeniowych (cargo, war risk), okresowych opóźnień logistycznych, większej zmienności w transporcie lotniczym i morskim oraz presji kosztowej wynikającej ze zmienności cen ropy. Dla firm operujących w ZEA kluczowe jest obecnie zarządzanie ryzykiem operacyjnym i dywersyfikacja procesów, a nie ewakuacja czy wycofywanie inwestycji. Wiele podmiotów przeszło prewencyjnie na tryb pracy zdalnej, utrzymując ciągłość operacyjną – mówi Maciej Białko.

Zwraca też uwagę na to, że obecna eskalacja konfliktu dotknęła bezpośrednio infrastruktury cyfrowej. Amazon Web Services potwierdził incydent w jednej ze stref dostępności regionu ME-Central-1 w ZEA, gdzie obiekty uderzyły w obiekt centrum danych, powodując pożar i czasowe odłączenie zasilania.

- Incydent ten pokazuje, że napięcia geopolityczne mogą przekładać się nie tylko na logistykę czy transport morski, ale również na infrastrukturę cyfrową, która w ZEA ma charakter regionalnego hubu dla całego regionu Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej – mówi Maciej Białko.

ZEA są domem dla centrów danych globalnych operatorów, takich jak Amazon Web Services, Microsoft Azure czy Google Cloud, obsługujących tysiące podmiotów w regionie. Zakłócenia infrastruktury cyfrowej mogą dla nich oznaczać straty. To jednocześnie szansa dla innych podmiotów.

- Generalnie w okresach napięć geopolitycznych rośnie popyt na większe zabezpieczenia infrastruktury, systemy zapasowe oraz skuteczne zarządzanie ciągłością działania. Firmy oferujące własne centra danych, rozwiązania edge computing, cyberbezpieczeństwo czy architekturę wysokiej dostępności mogą być postrzegane jako partnerzy zwiększający odporność operacyjną – mówi Maciej Białko.

Polskie firmy w ZEA

W ZEA działa kilkaset podmiotów powiązanych z Polską - spółek z polskim kapitałem, oddziałów firm zarejestrowanych w Polsce, przedstawicielstw handlowych oraz przedsiębiorstw operujących poprzez lokalnych partnerów i dystrybutorów. W samym Dubaju funkcjonuje ich 453. To podmioty zarejestrowane w 2025 r. jako aktywni członkowie Dubai Chamber, organizacji skupiającej się na przyciąganiu inwestycji do Dubaju.

PAIH wylicza, że Polskie firmy obecne w Emiratach działają w sektorze budownictwa, inżynierii, przemysłu spożywczego, FMCG, meblarskim, wyposażenia wnętrz, kosmetycznym, farmaceutycznym, IT, nowych technologii, przemyśle obronnym, lotniczym oraz w logistyce i handlu reeksportowym. Część z nich realizuje projekty inwestycyjne o znaczeniu produkcyjnym i technologicznym.

Przykładem inwestycji przemysłowej jest działalność Sunreef Yachts, polskiej stoczni luksusowych jachtów i katamaranów, która poza biurem w Dubaju uruchomiła stocznię produkcyjną w emiracie Ras Al Khaimah. Projekt ten miał charakter strategiczny dla władz emiratu. Jego wartość szacowana jest na około 27 mln USD, a zakład zatrudnia kilkaset osób.

Biznes działa bez zakłóceń

W sektorze technologicznym w ZEA obecny jest m.in. Comarch, realizujący projekty dla klientów z sektora finansowego i telekomunikacyjnego w regionie, Zarys International Group rozwijający sprzedaż sprzętu medycznego w krajach Bliskiego Wschodu, Elitmind działający w Dubai Internet City czy Euvic i Transition Technologies PSC (TTPSC), z branży cyberbezpieczeństwa oraz cyfryzacji przemysłu. Działają też firmy sektora meblarskiego, takie jak VOX Furniture UAE, czy Nowy Styl.

- Nasza działalność w ZEA przebiega bez zakłóceń a projekty i współpraca z partnerami w regionie są realizowane zgodnie z planem - mówi Bartosz Karasiński, dyrektor marketingu w Nowy Styl.

Dodaje, że ZEA pozostają jednym z najważniejszych hubów biznesowych na świecie oraz kluczowym centrum logistycznym dla wielu międzynarodowych firm.

- Obecne napięcia w regionie są oczywiście uważnie obserwowane przez biznes i instytucje państwowe, jednak jak dotąd nie mają bezpośredniego wpływu na naszą działalność operacyjną. Region Zatoki Perskiej postrzegamy jako bardzo perspektywiczny rynek. Widzimy duży potencjał rozwoju szczególnie w ZEA i Arabii Saudyjskiej, dlatego planujemy dalsze wzmacnianie naszej obecności w tym regionie i rozwój, a co za tym idzie, także stopniowe powiększanie zespołu- mówi Bartosz Karasiński.

Wymiana towarowa pomiędzy Polską a ZEA nie jest duża, w 2024 r. wyniosła ok, 1,6-1,7 mld euro.

Możesz zainteresować się również: