Jak zarobić i się nie narobić

opublikowano: 02-04-2017, 22:00

Nie ma lepszego przepisu na satysfakcję zawodową niż asertywność i wierność sobie

Australijska pielęgniarka Bronnie Ware, która opiekowała się pacjentami w ostatnich dniach życia, zapisywała to, czego najbardziej żałowali. Najczęściej mówili: „Żałuję, że brakło mi odwagi, by żyć w zgodzie z samym sobą, zamiast prowadzić życie, jakiego oczekiwali ode mnie inni”. Wspomina o tym Greg McKeown w swojej książce „Esencjalista”, aby przekazać czytelnikom tylko z pozoru oczywistą prawdę: „Jeżeli sam nie ustalisz priorytetów w swoim życiu, ktoś inny zrobi to za ciebie”.

O wydajności firmy decydują ludzie — wykwalifikowani, zmotywowani, traktujący pracę jako rodzaj przygody i pasji — mówi Magdalena Cieślak, dyrektor HR w firmie Lux Dom. [
Zobacz więcej

PRZEPIS:

O wydajności firmy decydują ludzie — wykwalifikowani, zmotywowani, traktujący pracę jako rodzaj przygody i pasji — mówi Magdalena Cieślak, dyrektor HR w firmie Lux Dom. [ Marek Wiśniewski

Priorytety, głupcze!

Ustalanie priorytetów dotyczy nawet dzieci. Nie ma nic złego, gdy rodzice pytają kilkulatka, kim chce zostać w przyszłości. Gorzej, gdy za tym pytaniem kryje się sugestia lub presja — kiepsko ukryte oczekiwanie, że malec wybierze cieszący się społecznym uznaniem i dobrze opłacany zawód: prawnika, lekarza bądź inżyniera.

Choćby nie miał na to najmniejszej ochoty i przejawiał zamiłowanie np. do muzyki, malowania albo sztuk walki. Grzegorz Wierchowiec, założyciel innowacyjnych start-upów i właściciel firmy strategiczno-badawczej, nie ma wątpliwości: wybór fachu, który nas nie cieszy, to prosta droga do frustracji. I zawodowej porażki. Uważa, że człowiek, który nienawidziswoich obowiązków, wykonuje je źle, powoli, męcząc się ponad miarę. Inaczej pasjonat — robota pali mu się w rękach.

Cytuje Konfucjusza: „Jeśli robisz to, co kochasz, nie przepracujesz ani jednego dnia”. Choć — dodaje — niemiecki kierowca Formuły 1 Sebastian Vettel ujął to lepiej: „Jeśli robisz to, co kochasz, nic nie może cię powstrzymać”.

— Podejmowanie autentycznego wyzwania nawet w pracy biurowej, korporacyjnej może być prawdziwą przygodą na miarę Indiany Jonesa. A że wiąże się to z ryzykiem, stresem… Cóż, obierając kurs na asekuranctwo, stagnację, zadawalanie innych, będziemy odczuwali niepewność na podobnym poziomie — twierdzi Grzegorz Wierchowiec.

Zdobyte wykształcenie i doświadczenie zawodowe — dodaje — to nie wyrok. Zawsze można obrać nową profesję lub branżę. Łączy się to wprawdzie ze stresem, ale najbardziej szkodliwe dla zdrowia i wyników jest przekonanie, że stres szkodzi.

— Przez negatywne postrzeganie stresu ludzie tkwią w impasie, pracując coraz więcej i coraz ciężej za coraz mniejsze wynagrodzenia. Odwaga popłaca. Mówię to z perspektywy pracownika reklamowej korporacji, który podjął kiedyś ryzykowną wyprawę w nieznane mu wcześniej obszary biznesu szkoleniowego — uśmiecha się Grzegorz Wierchowiec.

Natomiast Beniamin Krasicki, prezes City Security, zauważa, że mimo ogólnej satysfakcji z pracy często można mieć jej dość. Zwłaszcza gdy jesteśmy przygnieceni obowiązkami i z niczym się nie wyrabiamy.Za klucz do sukcesu uważa delegowanie uprawnień i zadań. Jego zdaniem, tradycyjne, mocno scentralizowane struktury nie mają już racji bytu, szczególnie w rozwiniętych firmach usługowych z dużą liczbą pracowników. Dlatego grupa, którą kieruje, została podzielona na piony. Jeden specjalizuje się w ochronie fizycznej, inny w monitoringu, jeszcze inny w systemach teletechnicznych. Jest także windykacja, która działa zarówno na rzecz swojej spółki, jak i klientów zewnętrznych.

— Wysokie kwalifikacje naszych menedżerów regionalnych idą w parze z ogromną autonomią, co nazywamy pełnomocnictwem do kreatywności biznesowej. Oznacza to, że podejmują wszystkie ważne decyzje, w tym dotyczące zakupów i spraw finansowych — informuje Beniamin Krasicki.

Nie zawsze według planu

Na pytanie, czy się nie obawia, że podlegli mu ludzie przekroczą kompetencje i go zawiodą, odpowiada, że brak zaufania kosztuje więcej. Poza tym: poprzez swoich reprezentantów zarząd przeprowadza cykliczny nadzór na różnych szczeblach organizacyjnych.

— Szef nie może zajmować się wszystkim. Od tego są współpracownicy. Jeśli cechują się dojrzałością i samodzielnością, nie trzeba ich ciągle instruować, sprawdzać i poprawiać. Dzięki temu przełożeni mają więcej czasu i energii na priorytety — tłumaczy prezes Krasicki.

O priorytetach mówi także Radosław Busiło, członek zarządu RR Security Safety. Według niego, niewielu menedżerów realizuje zadania według ściśle określonego planu. Każdego dnia pojawiają się bowiem nieprzewidziane obowiązki, spotkania, które skutecznie mogą zakłócić harmonogram szefa, skrzętnie opracowywany codziennie w drodze do pracy.

— Chaos wprowadzają niespodziewane wydarzenia, ale też nasze złe nawyki — jak sprawdzanie wiadomości w telefonie, natychmiastowe odpowiadanie na e-maile, korytarzowe pogaduszki. W zachowaniu porządku powinny pomagać procedury. Tyle że ich nadmiar pogłębia dezorganizację — uważa Radosław Busiło.

Kierownictwo RR Security Safety wdrożyło tzw. matrycę zarządzania czasem, którą w książce „7 nawyków skutecznego działania” zaproponował Stephen Covey. Podzielił on sprawy na cztery grupy: ważne i pilne, ważne i niepilne, nieważne, lecz pilne oraz nieważne i niepilne. Ostatnią kategorią nie warto się zajmować, ponieważ chodzi o typowe pożeracze czasu — jak bezmyślne surfowanie w internecie, plotkowanie czy oglądanie odmóżdżających sitcomów.

Natomiast tajemnica produktywności tkwi w kwestiach ważnych, choć niepilnych — jeśli skupimy się przede wszystkim na nich, automatycznie zapobiegniemy wielu nagłym problemom albo będziemy na nie przygotowani. Wtedy zmniejszy się liczba spraw pilnych — czy ważnych, czy błahych. Skończy się gaszenie pożarów. Zaczniemy robić to, o co zawsze chodziło nam w życiu.

— Nie da się całkowicie uniknąć projektów na wczoraj, nerwowych zrywów i spraw kryzysowych. Jeżeli jednak skoncentrujemy się na priorytetach i będziemy wykonywali zadania w odpowiedniej kolejności, działania pod presją czasu przestaną być normą — zapewnia przedstawiciel RR Security Safety.

Bez asertywności ani rusz

Czemu poświęcić się teraz, a czemu później? Co zrobić na pół gwizdka, a co na 100 proc.? Takie dylematy Magdalena Cieślak, dyrektor HR w firmie Lux Dom, ma niemal codziennie. Na ogół stawia na działania długofalowe. Dawanie pierwszeństwa rzeczom ważnym i niepilnym nazywa przezornością. Za przykład podaje szkolenia pracowników. Każdy moment wydaje się na to nieodpowiedni. Przecież trzeba pozyskiwać klientów, realizować plany finansowe, gonić terminy. Inwestowanie w ludzi, w ich umiejętności i wiedzę może zaczekać. Zawsze są jakieś sprawy bardziej palące.

— Nie dajmy się zwieść pozorom. Szkolenia pracowników, dbanie o ich rozwój, pomnażanie kapitału intelektualnego zespołu, firmy — takie inicjatywy przynoszą same korzyści, jeśli nie dzisiaj, to za kilka miesięcy, kwartałów czy lat. Porządkują życie przedsiębiorstwa, pozwalają robić więcej w krótszym czasie, procentują w relacjach z klientami — uważa Magdalena Cieślak.

Jak jednak wysyłać ludzi na szkolenia, kiedy potrzebują ich szefowie, współpracownicy i klienci? Dla personalnej Lux Dom wiąże się to z odwagą i asertywnością. Temat asertywności przewija się również w książce „Esencjalista”. „Życie w zgodzie ze sobą wymaga nie tylko przypadkowego mówienia „nie”, ale celowego, świadomego i strategicznego eliminowania rzeczy nieistotnych — i nie tylko oczywistych pożeraczy czasu, ale niekiedy także naprawdę dobrych możliwości” — pisze Greg McKeown. Czy można się z nim nie zgodzić?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu