Jeden błąd i nie ma odszkodowania

Eksport: Wystarczy drobny błąd przy realizacji wymogów dokumentowych w polisach należności ze wsparciem skarbu państwa, żeby ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania

Tylko KUKE zapewnia ochronę należności w krajach podwyższonego ryzyka z gwarancją skarbu państwa. Takie polisy mają wspierać rozwój polskich eksporterów, ale trzeba z nimi mocno uważać, ponieważ nawet drobne niedopatrzenie może spowodować odmowę wypłaty odszkodowania.

ZAWODNE WSPARCIE:
Zobacz więcej

ZAWODNE WSPARCIE:

KUKE odmawia nam wypłaty odszkodowania ze względu na drobny błąd formalny. A współpracowaliśmy przez wiele lat i płaciliśmy składki — mówi Robert Neymann, prezes Harper Hygienics, i zastanawia się, czy tak powinno wyglądać rządowe wsparcie dla eksporterów. Marek Wiśniewski

Żywy przykład

KUKE odmówiła wypłaty odszkodowania firmie Harper Hygienics, która ubezpieczała w Korporacji swoje należności od ukraińskiego dystrybutora Ukrcotton, dzisiaj już oficjalnego bankruta.

Głównym powodem odmowy jest fakt, że zgodnie z zapisami umowy ubezpieczenia, zamówienia powinny być składane w formie pisemnej i podpisane przez kontrahenta, jednak Harper w pewnym momencie przeszedł na zamówienia elektroniczne. Został nawet przygotowany aneks do umowy, który tę kwestię regulował, ale firma nie zdążyła go podpisać przed eskalacją kryzysu na Wschodzie.

— Mamy jednak międzynarodowe listy przewozowe i pisemne oświadczenie dystrybutora, że kupił od nas określone ilości towaru i jest nam winien pieniądze, ale tego KUKE już nie chce wziąć pod uwagę — tłumaczy Robert Neymann, prezes Harper Hygienics.

Twierdzi, że wyczerpał możliwości dyskusji z ubezpieczycielem, który twardo obstajeprzy swojej decyzji i przygotowuje teraz wniosek do sądu.

— Jestem przekonany, że odzyskamy ponad 2,5 mln zł, których wypłaty odmówiła nam KUKE, tylko potrwa to dłużej i będzie dla nas dodatkowym kosztem. Mamy też w związku z tym zablokowaną znaczną kwotę, a ponadto wiemy już, że nie możemy liczyć na współpracę z KUKE, więc musieliśmy przejść na przedpłaty.

W efekcie klienci kupują od nas mniej, straciliśmy rabaty za dłuższe terminy płatności i sprzedajemy z niższą marżą. Jeśli dodać do tego fakt, że generalnie kilka milionów złotych zysku nam wyparowało z powodu sytuacji na Wschodzie, dobrze widać skalę problemu — mówi Robert Neymann. Jego zdaniem, brak dokumentów na papierze to tylko pretekst do odmowy wypłaty.

— Od 2007 r. zapłaciliśmy KUKE ponad 1,5 mln zł składek, wierząc, że w razie czego będziemy mogli liczyć na pomoc, ponieważ taki jest sens ubezpieczenia. Teraz KUKE ze względu na drobny błąd formalny, literalnie stosując zapisy umowne, odmawia wypłaty. Czy tak powinno wyglądać wsparcie rządu dla eksporterów? — zastanawia się Robert Neymann.

Kolejny poszkodowany

Na współpracy z KUKE dwukrotnie zawiodła się także inna, duża firma z polskim rodowodem, która nie chce ujawniać swojej tożsamości. W pierwszym przypadku chodziło o kontrahenta rosyjskiego, który zwlekał z zapłatą. KUKE swoją odmowę uargumentowała niedopełnieniem formalności w przypadku pojedynczej transakcji.

Sprawa została rozwiązana bez udziału sądu, z pomocą konsultanta, który wynegocjował z kontrahentem niezbędne działania. Drugi problem dotyczył polskiego kontrahenta, który nie zapłacił kilku milionów złotych. Tutaj KUKE zarzuciła klientowi, że wiedział o problemach kontrahenta wcześniej i mimo to kontynuował z nim współpracę. Firma wygrała w drugiej instancji.

— Sąd potwierdził, że nie można stwierdzić jednoznacznie, czy o tym wiedzieliśmy czy nie. Poza tym dokumenty przemawiały na naszą korzyść. Sąd doszedł też do wniosku, że instytucja pobierająca opłaty za ochronę ryzyka powinna to ryzyko ponosić. KUKE się nawet nie odwoływała, tylko wypłaciła pieniądze razem z odsetkami. Jednak dla nas taka sprawa to był duży kłopot, finansowo i wizerunkowo — mówi prezes poszkodowanej firmy. Informuje, że dzisiaj współpracuje już z komercyjnym ubezpieczycielem należności i ta współpraca wygląda zupełnie inaczej.

— Warunki nie są tak restrykcyjne, a w razie szkody nie obawiam się, że ubezpieczyciel odmówi wypłaty z powodu drobnego błędu — mówi prezes.

Klient wie, co podpisuje

KUKE nie komentuje przypadku Harpera, powołując się na tajemnicę ubezpieczeniową. Tłumaczy jednak, że wypłata odszkodowania zależy od dopełnienia przez klienta konkretnych warunków zawartych w umowie ubezpieczenia. Klient na te warunki się zgadza, podpisując umowę, a w razie braku jakichkolwiek dokumentów, KUKE zawsze w pierwszej kolejności prosi o ich uzupełnienie.

— Każdy klient może dowolnie kształtować zapisy w swoich kontraktach, ale podpisując umowę ubezpieczenia, akceptuje wymagania KUKE w tym zakresie i jest świadomy, że wypłata odszkodowania będzie uzależniona od spełnienia tych wymagań. Sądy na Wschodzie bardzo rygorystycznie podchodzą do zapisów zawartych w kontrakcie i wypełniania obowiązków przez strony tego kontraktu. Nawet najmniejsze uchybienie w tej kwestii może pozbawić klienta i KUKE korzystnego wyroku sądu, a co za tym idzie — uczynić ubezpieczoną wierzytelność nieściągalną — tłumaczy Alicja Lis, dyrektor biura windykacji i odszkodowań w KUKE.

Rację ubezpieczycielowi przyznaje prof. Marcin Orlicki z Katedry Prawa Cywilnego, Handlowego i Ubezpieczeniowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

— Celem postanowień ogólnych warunków ubezpieczenia jest bardzo precyzyjne określenie zakresu ochrony ubezpieczeniowej i eliminacja z tego zakresu przypadków, w których wiarygodność dochodzonych roszczeń jest poniżej akceptowanego przez ubezpieczyciela poziomu. Dzięki takiemu precyzyjnemu i detalicznemu określeniu zakresu ochrony składka ubezpieczeniowa może być relatywnie niska — mówi Marcin Orlicki.

— Najwyraźniej KUKE w przypadku Harper Hygienics uznała, że braki w dokumentach mogą być problematyczne w momencie windykacji należności — mówi Maciej Kalbus, zastępca dyrektora w dziale ryzyk kredytowych i politycznych w firmie brokerskiej Marsh. Jednak jego zdaniem, jeśli rzeczywiście mamy do czynienia z bardzo drobnym uchybieniem w wymogach dokumentowych, KUKE powinna odszkodowanie wypłacić, choćby w trosce o wizerunek. W końcu ubezpieczenia nierynkowe mają wspierać eksporterów, a jeśli zdarzają się odmowy wypłaty odszkodowania z tak błahych powodów, to trudno mówić o zaufaniu.

— Tym bardziej że jeśli do wypłaty już dojdzie, to w przypadku braku uznania przez sąd należności z powodu jakichkolwiek braków dokumentowych KUKE może się zwrócić z roszczeniem o zwrot wypłaconego odszkodowania — mówi Maciej Kalbus.

Jego zdaniem, warto też pamiętać o zapisach Kodeksu Cywilnego, które mówią o tym, że jeżeli niedopełnienie obowiązku nie miało wpływu na powstanie szkody ani zwiększenie jej rozmiaru, to powinno być rozpatrzone na korzyść klienta.

Szczególne restrykcje

Warunki ubezpieczeń nierynkowych ze wsparciem skarbu państwa są jednak niezwykle rygorystyczne i trzeba się tego rygoru trzymać, bo każde uchybienie daje ubezpieczycielowi prawo do odmowy wypłaty odszkodowania.

— Załączniki do umowy bardzo precyzyjnie określają wymogi ubezpieczyciela, dla wszystkich są one identyczne, a firmy działają różnie. Dlatego przed podpisaniem umowy warto sprawdzić, czy jesteśmy w stanie je spełnić — mówi Maciej Kalbus.

Jego zdaniem, w przypadku takich polis nie ma żadnych możliwości zmian wymogów — można co najwyżej się do nich dostosować, ewentualnie poprosić KUKE o ich interpretację w razie jakichkolwiek niejasności. Na znacznie większą elastyczność można liczyć w przypadku ubezpieczeń komercyjnych. Ich wymogi są także mniej restrykcyjne — najważniejsze to dokumenty potwierdzające dostawy i faktury.

— Tutaj brak udokumentowania dostaw może być podstawą odmowy wypłaty odszkodowania — mówi Maciej Kalbus. Jego zdaniem, warto też uważać na podszywanie się przez oszustów pod duże firmy — jeśli towar zostanie wysłany na adres oszusta, który chwilę później zniknie bez śladu, ubezpieczyciel nie będzie odpowiadał. Warto też pamiętać, żeby od razu przy podpisywaniu umowy szczegółowo ustalić ścieżkę rozpatrywania sporów. Ubezpieczyciele wstrzymują wypłatę odszkodowania do czasu jego rozwiązania.

Eksperci związani z rynkiem ubezpieczeń należności nie dostrzegają jednak lawiny odmów wypłat z powodu braków dokumentowych, w związku z sytuacją na Wschodzie. Sama KUKE przyznaje, że od początku 2014 r. do połowy 2015 r. wpłynęło do niej 50 roszczeń w stosunku do kontrahentów z Ukrainy, z czego wypłacone zostało 29 odszkodowań.

W trzech kolejnych przypadkach KUKE zwindykowała należności jeszcze przed terminem wypłaty odszkodowania, natomiast pozostałe 16 roszczeń jest jeszcze w likwidacji, co zwykle jest spowodowane oczekiwaniem na dostarczenie niezbędnych dokumentów przez klientów. Tym samym odmowa wypłaty odszkodowania dotyczyła dwóch przypadków.

Powody? KUKE lakonicznie wyjaśnia, że to zawsze jest spowodowane niespełnieniem przez klienta warunków umowy ubezpieczenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Jeden błąd i nie ma odszkodowania