Jeśli nie samochód, to co?

AD, OSZ
opublikowano: 2013-09-20 00:00

22 września, niedziela. Europa po raz kolejny spróbuje zmierzyć się z wyzwaniem, bo to dzień bez... samochodu.

Celem zapoczątkowanej w 1998 r. we Francji kampanii „Dzień bez samochodu” jest upowszechnienie zachowań proekologicznych. Co roku Dzień Bez Samochodu wieńczy Tydzień Zrównoważonego Transportu. Wiele centrów miast na świecie jest tego dnia zamykanych dla samochodów, a w Polsce, np. w Warszawie, nie trzeba tego dnia płacić za bilet komunikacji publicznej. Tegoroczna kampania w Europie ma uwrażliwić zwłaszcza na odpowiedzialność za czyste powietrze najbliższej okolicy.

FOT. BLOOMBERG
FOT. BLOOMBERG
None
None

„Nawet małe zmiany naszych codziennych nawyków transportowych mają duże znaczenie dla jakości życia w europejskich miastach” — napisał Janez Potočnik, europejski komisarz ds. Środowiska, w oświadczeniu poświęconym tegorocznym obchodom. 22 września na obiad do teściów należy więc pojechać autobusem lub zabrać rodzinę na rolki czy wycieczkę rowerową. Choć trudno w to uwierzyć, to od samochodów odpoczywają nawet te osoby, o których mówi się, że zamiast krwi w ich żyłach płynie benzyna, czyli np. kierowcy rajdowi.

— Dzień bez samochodu to idealny pretekst do tego, żeby na chwilę odpocząć od auta. Może trudno w to uwierzyć, ale lubię organizować sobie takie dni bez jazdy samochodem, nawet wtedy, gdy nie mają tego w nazwie — mówi Kajetan Kajetanowicz z zespołu Lotos Rally Team, czterokrotny mistrz Polski i zwycięzca zeszłotygodniowego Rajdu Polski, eliminacji do mistrzostw Europy.

— Taka przerwa w moim przypadku ma konkretny cel: chcę być jeszcze bardziej głodny jazdy i czuć większą frajdę z prowadzenia auta. Tuż przed ostatnim rajdem postanowiłem nie wsiadać do auta przez prawie cztery doby, dzięki temu przed startem czułem ten głód, a kręgosłup miał kilka chwil na odpoczynek — twierdzi „Kajto”. A ty, drogi czytelniku, co wybierzesz tego dnia? Zagłosuj w niedzielę w sondzie na moto.pb.pl.

Możesz zainteresować się również: