Jesteś młody, nie siedź cicho

Martyna Mroczek
opublikowano: 06-02-2008, 00:00

Młodzi Polacy, obok Łotyszy, to najbardziej przedsiębiorczy ludzie w Europie.

Z najnowszych badań Eurobarometru wynika, że ponad połowa młodych Europejczyków (od 15 do 24 lat) z państw starej Unii nigdy nie myślała o założeniu firmy. To dwa razy więcej niż w USA. Od samozatrudnienia najbardziej odstrasza młodych Europejczyków ryzyko bankructwa i niepewność dochodów. Zaraz potem brak dofinansowania i skomplikowane procedury administracyjne. Unijną średnią ratują Polacy i Bałtowie.

Badacze z Eurobarometru ustalili, że 48 proc. młodych Polaków myśli o założeniu własnego biznesu w ciągu najbliższych pięciu lat. Jesteśmy pod tym względem na drugim — po Łotyszach — miejscu w Europie, razem z Litwą, która osiągnęła taki sam wynik. To o 4 proc. więcej niż w Stanach, uważanych za kraj ludzi wyjątkowo przedsiębiorczych. W państwach tzw. starej Unii tylko 30 proc. młodych osób ma podobne plany.

Przeprowadziłam internetowy sondaż wśród kilkudziesięciu osób w wieku od 18 do 27 lat. Większość z nich rzeczywiście chce założyć firmę. Jakie są ich motywacje? Zamierzają rozwinąć skrzydła, sprawdzić się, pracować według własnego pomysłu i reguł. Liczą też na stosunkowo duże zarobki.

Pierwsze kroki

27-letni Wojciech Syrocki już może mówić o sukcesie. Od dwóch lat zarabia na swoim i robi to, co lubi. Pracę zaczął jeszcze jako student Wydziału Automatyki i Robotyki na Politechnice Gdańskiej.

— Nie powiem niczego w rodzaju „od dziecka marzyłem o własnym biznesie”. Na studiach jeszcze nie miałem pomysłu na życie. Ale chciałem coś robić, nie tylko siedzieć nad książkami — wspomina Wojtek.

Tym czymś w jego przypadku okazała się organizacja studencka Best. Jej członkowie mogli przeprowadzać przeróżne projekty, pod warunkiem że myśleli o wszystkim. Trzeba było samodzielnie znaleźć sponsorów, zareklamować wydarzenie, znaleźć uczestników, zmieścić się w budżecie.

— Wymyśliliśmy wspólnie ze znajomymi z organizacji i z koła naukowego Skalp, że będziemy organizować konkursy dla studentów z zakresu programowania. Pomysł wypalił. Na finał każdego konkursu przychodziło po 500 osób, często pojawiały się młode rodziny. Rodzice pytali, czy mogliby wysłać swoje dzieci na takie warsztaty. Więc pomyślałem, że to może być okazja do zarobku. Szczególnie, że zdążyłem się już nauczyć prowadzić coś na kształt firmy — mówi Wojtek.

Najważniejsza w całej historii okazała się wizyta na Politechnice Gdańskiej pewnej Kanadyjki, która przyjechała do Polski w ramach wymiany studenckiej.

— Jak ona miała na imię? Nie przypomnę już sobie, chociaż to było zaledwie półtora roku temu. Pamiętam za to klocki, o których nam opowiedziała. W Kanadzie, w Stanach Zjednoczonych i w Japonii od wielu lat były wtedy popularne specjalne zestawy Lego Mindstorms NXT. Pomyślałem, że w Polsce też muszą się sprawdzić — opowiada młody biznesmen.

Lego Mindstorms NXT to nie są zwykłe klocki. Wymyślili je naukowcy ze słynnego Massachusetts Institute of Technology. Lego produkuje je od 1998 r. Oprócz standardowych elementów zestawy mają też silniczki i czujniki dotyku, programowalny sterownik i mikrokomputer. Dlatego mogą służyć do budowania robotów. Wprowadza się komendę do komputera i klocki zaczynają ruszać. Taka metoda od dawna działa w zagranicznych uczelniach jako materiał dydaktyczny do nauki podstaw programowania.

Udało się zrobić z tego pomysł na życie. Z pomocą przyszły Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości (AIP). To pierwsza i największa sieć inkubatorów biznesu w Polsce, która za pieniądze sponsorów i z funduszy unijnych wspiera zakładanie i prowadzenie małych firm.

Najważniejszy dobry plan

— Za 200 zł miesięcznie zaproponowali mi opiekę prawną, biuro i możliwość wystawiania faktur. Wystarczyło, żeby rozwinąć skrzydła. Założyłem firmę RoboCamp, najpierw jako pion AIP, więc nie musiałem załatwiać wszystkich formalności. Za zaliczki pobrane od pierwszych klientów kupiłem niezbędny sprzęt, zaś większość potrzebnych usług zamówiłem z odroczonym terminem płatności. Było trochę stresu, ale wszystko zakończyło się dobrze — wspomina Wojtek Syrocki.

W 2006 roku wygrał konkurs na najlepszy biznesplan, organizowany przez AIP. Pokonał 599 młodych biznesmenów. Od ówczesnego premiera Kazimierza Marcinkiewicza odebrał nagrodę — pamiątkowy medal i wirtualne biuro, czyli laptop, bezprzewodowy internet i telefon komórkowy.

Dziś RoboCamp jest częścią grupy RoboNet, organizuje kursy robotyki i informatyki dla dzieci z wykorzystaniem zestawów klocków Lego Mindstorms. Sprzedaje także licencje na kursy innym firmom i szkołom, ma już siedem franczyz w polskich miastach, być może niedługo powstanie pierwsza placówka zagraniczna. Prowadzi również sklep internetowy, a w przyszłym roku ma zacząć produkować własne roboty. Niedługo będzie działać całkowicie niezależnie od inkubatorów. Firma od początku przynosi zyski, które Wojtek na bieżąco inwestuje. Ma pełne ręce roboty, ale ze wszystkim jakoś sobie radzi. Z firmą zamierza związać się na resztę życia.

— Jeszcze nie mam dzieci, ale na pewno, jak będę je miał, to wyślę je na taki kurs. Sam bym siebie chętnie wysłał, gdybym tylko miał czas — śmieje się Wojtek.

Niedługo może pojawi się coś dla dorosłych, bo kolejny plan Wojtka zakłada poszerzenie oferty firmy o kursy dla zespołów złożonych z dziecka i opiekuna.

— Zdarzają się tatusiowie, którzy wypytują ze szczegółami o kursy dla ich dwu- czy pięciolatków. Pytają też, szczególnie przed świętami, jak namówić żonę na kupno zestawu lego Mindstorms dla dwulatka. Jednak problem leży w tym, że rodzice nie mają czasu, aby pomóc dziecku przy zabawie tak skomplikowaną zabawką jak zestaw lego Mindstorms. Z kolei nie warto wydawać na nią pieniędzy, jeśli dziecko nie otrzyma pomocy od rodziców. A na kursie każdy się czegoś nauczy — podsumowuje Wojtek. n

Sukces po szwedzku

Ingvar Kamprad, syn szwedzkiego farmera, dziś jeden z najbogatszych ludzi na świecie, od dzieciństwa marzył o własnej firmie. Pierwsze pieniądze zarobił na sprzedaży kupionych w Sztokholmie zapałek (jego ciotka zapłaciła za przesyłkę) — miał wtedy pięć lat. Później handlował obrazkami na ścianę i samodzielnie złowionymi rybami. W wieku 17 lat dostał od ojca pieniądze (nagrodę za dobre wyniki w nauce) i za nie założył firmę, nazywając ją IKEA — to akronim od wyrazów Ingvar Kamprad (imię i nazwisko założyciela firmy) oraz Elmtaryd i Agunnaryd (farma i parafia, w której się wychował). Dziś IKEA ma sieć 254 sklepów z wyposażeniem domów w 35 krajach.

Firma za pieniądze z Unii

Zanim fundusze unijne

trafią do przedsiębiorcy, przechodzą przez kilka instytucji. Wojewódzki urząd pracy lub departament w urzędzie marszałkowskim ogłasza konkurs dla organizacji, które będą wdrażały działania w województwie. Przeprowadzają one rekrutację osób chcących założyć firmę oraz wybierają najlepsze pomysły

Martyna Mroczek

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Martyna Mroczek

Polecane