Czytasz dzięki

Justtag zaleje sklepy danymi

opublikowano: 14-06-2020, 22:00

Spółka z portfela funduszu Dirlango, która koncentrowała się na badaniu klientów sklepów stacjonarnych, wchłania biznes analizujący zachowania w internecie

Pandemia koronawirusa i idące za nią czasowe zamknięcie większości sklepów wywołały trzęsienie ziemi w handlu detalicznym. Firmy — zwłaszcza z branż takich jak odzieżowa i obuwnicza — musiały łatać olbrzymie dziury w przychodach, w czym w dużej mierze pomagała sprzedaż internetowa. Przy okazji mocno wzrósł popyt na usługi spółek, które pomagają w dotarciu do klientów w sieci i zachęcaniu ich do zakupów.

Pandemia sprawiła, że w sklepach stacjonarnych ubyło klientów, a
zakupy w internecie mocno wzrosły. Tomasz Chłodecki, prezes Justtaga, liczy na
to, że analizowane przez spółkę dane o konsumentach i ich zachowaniach pozwolą
detalistom na bardziej precyzyjne kierowanie przekazów marketingowych do
konsumentów.
Zobacz więcej

WIEDZA W CENIE:

Pandemia sprawiła, że w sklepach stacjonarnych ubyło klientów, a zakupy w internecie mocno wzrosły. Tomasz Chłodecki, prezes Justtaga, liczy na to, że analizowane przez spółkę dane o konsumentach i ich zachowaniach pozwolą detalistom na bardziej precyzyjne kierowanie przekazów marketingowych do konsumentów.

— Sprzedaż w internecie szybko rośnie, ale wiele firm wciąż nie do końca wie, jak się poruszać w tym kanale. W handlu detalicznym spółki dzielą się z grubsza na trzy grupy. Pierwsza to ci, którzy od dawna rozwijali e-commerce i teraz zbierają tego owoce. Druga to gracze, którzy mieli silne sieci stacjonarne, a teraz próbują zrozumieć, kto właściwie kupuje w ich marginalnych wcześniej e-sklepach. Wreszcie trzecia to spółki, które dopiero w kryzysie odkryły potencjał internetu. Wszyscy potrzebują narzędzi pozwalających na efektywne budowanie sprzedaży w sieci — mówi Tomasz Chłodecki, prezes Justtag.

Łączenie kompetencji

Justtag to spółka z portfela kierowanego przez Łukasza Wejcherta funduszu Dirlango. Długo koncentrowała się na usługach dla sieci stacjonarnych, którym pomagała w identyfikowaniu klientów, kierowaniu do nich przekazów reklamowych, a następnie mierzyła, kto pojawił w sklepie po ich zobaczeniu. Teraz sam Justtag poszerzył swoją ofertę o dane dotyczącezachowań online i wchłania firmę Audience Solutions, niegdyś stanowiącą fundament Netsprintu, innej spółki portfelowej Dirlango. Skąd to przetasowanie w portfelu?

— Grupa Netsprint, której inwestorem jesteśmy wspólnie z funduszem Innova, zajmowała się różnymi aspektami marketingu internetowego i wykorzystania danych o użytkownikach w sieci. Postanowiliśmy ją zdecentralizować i odkupić część zajmującą się nie do końca pasującym do pozostałych biznesów Audience Solutions. Teraz wchłania ją Justtag i oba biznesy powinny się bardzo dobrze uzupełniać — mówi Łukasz Wejchert, twórca i szef Dirlango.

Dzięki transakcji Justtag, który w ubiegłym roku zbliżył się do krawędzi rentowności, znacznie zwiększy skalę działania.

— Pod względem przychodów i liczby pracowników urośniemy o 80 proc. W wyniku transakcji jesteśmy jedyną spółką w tej części Europy o tak kompleksowych danych dotyczących zachowań użytkowników. Dotykamy świata online i offline, mamy kontakt z użytkownikami zarówno przez kanał mobilny, jak i tzw. desktop — mówi Tomasz Chłodecki.

Wartość danych

Prezes Justtaga jest przekonany, że na usługi, które teraz będzie mogła świadczyć spółka, jest duży popyt wśród jej dotychczasowych klientów. Chodzi m.in. o dodatkowe dane do targetowania kampanii i szczegółowego badania atrybucji, czyli jakie działania i w jakim stopniu przyczyniły się w końcu do podjęcia przez klienta decyzji zakupowej i dokonania transakcji.

— W e-sklepach w czasie pandemii pojawiła się spora grupa klientów, którzy wcześniej nie kupowali w internecie lub robili to tylko okazyjnie. Nie ma lepszego momentu na to, żeby do nich dotrzeć i przywiązać ich do konkretnych marek — mówi Tomasz Chłodecki.

Szef Justtaga zwraca uwagę na to, że w internecie łatwo zmierzyć skuteczność działań marketingowych i ich przełożenie na sprzedaż.

— Można korzystać z podstawowych narzędzi reklamowych, ale najlepsze efekty przynosi dokładne targetowanie konkretnych, precyzyjnie określonych grup docelowych. To pozwala na wyraźnie zoptymalizowanie kosztów marketingu. Trzeba wiedzieć, jacy użytkownicy kupują na poszczególnych stronach produktowych, i kierować działania marketingowe do takich ludzi, którzy są do nich podobni, a także znajdować osoby, które korzystały ze sklepów stacjonarnych, i teraz zachęcać je do e-zakupów — mówi Tomasz Chłodecki.

Inwestycyjne okazje

Jednocześnie firmy, które działają i w internecie, i w kanale stacjonarnym, nie mogą zapomnieć o klientach zwykłych sklepów. Ze zbieranych przez Justtag danych o wizytach klientów w sklepach wynika, że na początku czerwca Polacy nieco częściej niż w poprzednichtygodniach odwiedzali placówki sieci z poszczególnych branż, ale do poziomów sprzed epidemii wciąż dużo brakuje. Dla przykładu w pierwszych dniach tego miesiąca w sklepach z artykułami dziecięcymi odwiedzalność sięgała 56 proc. poziomu z początku lutego, a w sklepach z bielizną — 33 proc.

— Mamy do czynienia z eksplozją popularności e-commerce, ale handel internetowy nie zasypie luki w przychodach. Dlatego trzeba odnajdywać ludzi, którzy wcześniej robili zakupy, i na nowo przyciągać ich do kanału stacjonarnego. Można to zrobić na podstawie danych, którymi dysponujemy, więc liczymy na to, że w obecnej sytuacji popyt na nasze usługi mocno wzrośnie — mówi Tomasz Chłodecki.

Łukasz Wejchert uważa, że teraz — mimo kryzysu wywołanego pandemią — czas na inwestowanie w nowe technologie jest świetny.

— Jako fundusz na początku pandemii skupiliśmy się na zapewnieniu stabilności naszym spółkom, co było istotne szczególnie w przypadku iTaxi, którego biznes miał najmocniejszą ekspozycję na skutki lockdownu. Spółki, w które kilka lat temu zainwestowaliśmy, przewidując zmiany trendów w biznesie i wzrost znaczenia usług cyfrowych, teraz przeżywają boom, więc trzeba je rozwijać i inwestować w nowe obszary. Moment jest dobry — z jednej strony można okazyjnie odkupić udziały od inwestorów, którzy szukają płynności, a z drugiej w Polsce nagle przybyło osób, które chcą wyłożyć pieniądze na inwestycje technologiczne, bo w końcu dostrzegły w nich potencjał — mówi szef Dirlango.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane