Elektrim i KGHM mogą powalczyć o będzińską fabrykę
KABLE CZY METALE: Działamy na pograniczu branż: kablowej i metali nieżelaznych. Kierunek naszego rozwoju będzie zależał od tego, z której przyjdzie kapitał — mówi Lech Szymański, dyrektor Fabryki Przewodów Energetycznych z Będzina.
Od 1 lutego państwowa Fabryka Przewodów Energetycznych z Będzina będzie działać już jako spółka akcyjna. FPE — ostatni nie sprywatyzowany producent w branży — aspiruje do utworzonej przez Elektrim grupy Kable Polskie.
Obecny dyrektor, a przyszły prezes spółki z Będzina, Lech Szymański, zapewnia że do prywatyzacji dojdzie najwcześniej w drugim półroczu. W tym czasie powinna nieco poprawić się sytuacja finansowa firmy, która ubiegły rok zakończyła stratą około 1,5 mln zł, przy obrotach nieznacznie przekraczających 50 mln zł.
— Nasze kłopoty są związane z kiepską kondycją odbiorców. Po trzech kwartałach 1998 r. tylko 10 z 33 zakładów energetycznych odnotowało zysk. W efekcie problemy miały wszystkie przedsiębiorstwa zaplecza energetycznego — tłumaczy Lech Szymański.
Jego zdaniem, ten rok też nie zapowiada się najlepiej dla branży energetycznej, choć sytuacja powinna się nieco poprawić dzięki uwolnieniu od 1 lutego cen energii.
Firma nie zamierza jednak bezczynnie czekać na poprawę sytuacji.
Elektrim w czołówce
— W najbliższym czasie chcemy nawiązać kontakt z nowymi dystrybutorami. Na razie jesteśmy obecni w południowej Polsce. Teraz przyszła kolej na centrum — zapowiada szef fabryki.
FPE wytwarza głównie aluminiowe i stalowo-aluminiowe przewody energetyczne, a także kable odgromowe — zabezpieczające linie najwyższych napięć przed wyładowaniami atmosferycznymi.
Średnio około 20 proc. produkcji trafia na eksport do krajów nadbałtyckich oraz do Słowenii, Czech i na Daleki Wschód. Głównym eksporterem kabli fabryki z Będzina jest Elektrim. Właśnie należące do niego Kable Polskie są pierwszym kandydatem na inwestora strategicznego w fabryce. Drugim jest KGHM-Polska Miedź — podstawowy dostawca FPE, do którego należy już Krakowska Fabryka Kabli oraz Elpena z Legnicy. Jedyną niezależną od tych dwóch grup prywatną spółką kablową jest fabryka ze Śląska, której pakiet kontrolny dzierży duński NKT Cables.
Elektrim nie składa na razie deklaracji co do swych zamiarów wobec FPE.
— Teraz zajmujemy się przede wszystkim finalizowaniem fuzji naszych spółek kablowych. W tej sytuacji w najbliższych tygodniach nie będziemy rozważać zakupu jakiegokolwiek przedsiębiorstwa — mówi Bolesław Uryga, wiceprezes Kabli Polskich.
Ostrożnie z monopolem
W ewentualnym zakupie akcji będzińskiej firmy Elektrimowi może przeszkodzić już i tak bardzo duży udział w rynku przewodów. Spółce mogą stanąć na drodze przepisy o ochronie konkurencji, dające większe szanse KGHM.
— Zarząd KGHM nie rozpatrywał dotychczas możliwości zaangażowania się w prywatyzację Będzina. Jesteśmy wprawdzie zainteresowani wzmocnieniem grupy kablowej, jednak może to oznaczać inwestycje zmierzające do zwiększenia potencjału naszych fabryk — KFK lub Elpeny, niekoniecznie zaś poszerzenie grupy o nowe podmioty — uważa Marek Markiewicz, dyrektor ds. nadzoru właścicielskiego KGHM.