Kadrowe podpowiedzi dla premiera Tuska

Jarosław Królak; Współpraca ALINA TREPTOW, EMIL GÓRECKI]
opublikowano: 11-10-2011, 00:00

Szef resortu infrastruktury był najgorszym ministrem i powinien odejść

Wszystko wskazuje na to, że przez następne cztery lata nadal rządzić będzie Polską koalicja PO-PSL. Wkrótce dowiemy się, jaki skład swego gabinetu wybierze premier Donald Tusk. Z jego zapowiedzi wynika, że pożegna się z większością ministrów. Kto zostanie, a kto będzie musiał odejść?

Postanowiliśmy pomóc premierowi w przewietrzeniu gabinetu. Zapytaliśmy ekspertów gospodarczych, którzy ministrowie powinni odejść z rządu.

Zabagniona infrastruktura

W powszechnej opinii outsiderem jest Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury. To na niego najczęściej wskazywano jako na tego, który wybitnie nie poradził sobie z nałożonymi na jego resort zadaniami. Nasi rozmówcy bardzo chętnie zdymisjonowaliby także też Ewę Kopacz, szefową resortu zdrowia, oraz Jacka Rostowskiego, ministra finansów.

Zbigniew Jakubas, inwestor giełdowy, nie ma wątpliwości, że najsłabszym ogniwem rządu Donalda Tuska jest Cezary Grabarczyk.

— Jako szef resortu infrastruktury nie poradził sobie z budową autostrad i nie opanował chaosu na kolei. Uważam, że na czele tak istotnego dla całej gospodarki ministerstwa nie powinna stać taka osoba — mówi Zbigniew Jakubas. Adam Rozwadowski, prezes Enel-Medu, również bez wahania wskazuje na Cezarego Grabarczyka.

— Owszem, rozpoczął dużo inwestycji, lecz dynamika ich przeprowadzania pozostawia wiele do życzenia — podkreśla Adam Rozwadowski. Odejścia ministra infrastruktury spodziewa się Piotr Kuczyński, analityk giełdowy. — Oceniając całokształt jego dokonań, zdziwiłbym się, gdyby pozostał na tym stanowisku — mówi Piotr Kuczyński.

Pozycję ministra Grabarczyka podkupuje jego dość kiepski wynik wyborczy. Będąc jedynką PO w Łodzi, uzyskał tylko 7-procentowe poparcie (niecałe 25 tys. głosów). Trzeci na liście minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski dostał aż 80 tys. głosów (19 proc.). Grabarczyk przegrał też z pierwszym na liście PiS Witoldem Waszczykowskim (37 tys. głosów). Jednak minister Grabarczyk ma też zwolenników. — Trzeba docenić rozmach rozpoczętych przez niego inwestycji oraz jego odwagę.

Lepiej jednak, gdyby miał mniej wpadek i potknięć — zauważaJerzy Wiśniewski, prezes PBG. Jeśli premier nie zaprosi Cezarego Grabarczyka do nowego rządu, kto mógłby zająć jego miejsce?

— Zakładając, że nadal rządzić będzie koalicja PO- PSL, po przegranej ministra Grabarczyka nowym szefem resortu powinien zostać Janusz Piechociński — mówi Zbigniew Kotlarek, prezes Polskiego Kongresu Drogowego. Wojciech Okoński, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich, woli ocenę zostawić samemu premierowi. — Premier widzi wady i zalety swoich ministrów, także Cezarego Grabarczyka.

Pozwólmy, niech sam oceni jego pracę — uważa Wojciech Okoński.

Róbmy swoje

Zdaniem Andrzeja Sadowskiego, wiceprezesa Centrum im. Adama Smitha, do wymiany kwalifikuje się wielu ministrów. — Nie poradzili sobie szefowie większości resortów. W tym negatywnym rankingu na czele stawiam Cezarego Grabarczyka i Ewę Kopacz — mówi Andrzej Sadowski. Minister zdrowia podpadła biznesowi m.in. ustawą refundacyjną.

— Ewa Kopacz powinna odejść ze stanowiska. Forsowana przez nią pod koniec kadencjiustawa refundacyjna może doprowadzić do bankructw małych i średnich hurtowi i aptek — mówi prezes hurtowni farmaceutycznej, który zastrzega anonimowość. Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP, nie widzi w nowym rządzie dwóch obecnych ministrów.

— Najgorszym ministrem był Jacek Rostowski. Na jego konto idzie brak prawdziwej reformy finansów publicznych. Jego jedynym „dokonaniem” jest skonsumowanie przez budżet pieniędzy emerytów. Ponadto premier powinien podziękować też Andrzejowi Kraszewskiemu, szefowi resortu środowiska — mówi Andrzej Malinowski.

Nie tylko on nie chce Rostowskiego w gmachu przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie.

— Jacek Rostowski nie nadaje się na ministra finansów. O ile dobrze zaplanował dochody budżetu w 2010 r., to zgubił na koniec roku około 70 mld zł — mówi znany ekonomista, który też chce zachować anonimowość. Zbigniew Grycan, twórca znanej lodziarni Zielona Budka, studzi emocje. — Ja już od 50 lat jestem przedsiębiorcą. Uważam, że nie ma co zawracać sobie głowy politykami. Róbmy swoje i rozwijajmy nasze biznesy — mówi Zbigniew Grycan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak; Współpraca ALINA TREPTOW, EMIL GÓRECKI]

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu