Głównym ograniczeniem niemieckiego zadłużenia jest wprowadzone po globalnym kryzysie finansowym 2008 roku „schuldenbremse”, czyli zapis w konstytucji ograniczający możliwość zaciągania nowego długu przez państwo. Strukturalny deficyt w normalnych warunkach może wynosić maksymalnie 0,35 proc. PKB, a kraje związkowe mają obowiązek utrzymania zrównoważonego budżetu. Z powodu pandemii COVID-19 limit zadłużenie był czasowo zawieszony, ponownie nastąpiło to w 2023 roku z powodu kryzysu energetycznego w Niemczech po utracie dostaw rosyjskiego gazu w konsekwencji inwazji Rosji na Ukrainę.
W 2025 roku, po przyspieszonych wyborach i powstaniu koalicyjnego rządu kanclerza Merza, niemiecki parlament znowelizował konstytucyjną regułę ograniczeń zadłużenia, wyłączając z limitu 0,35 proc. PKB koszty obronności i związane z bezpieczeństwem. Reuters przypomina, że posunięcie to spotkało się jednak z krytyką, że nowy dług służy głównie finansowaniu wydatków bieżących, a nie załatwia problemu wieloletniego niedoinwestowania niemieckiej gospodarki.
W sobotę, podczas konferencji CDU, macierzystej partii Merza, przyjęto wniosek przeciwko dalszym zmianom „hamulca zadłużenia”. W wywiadzie telewizyjnym kanclerz oświadczył, że w jego ocenie „zaciąganie kolejnych długów jest nieodpowiedzialne”.
- Podstawowe przesłanie tej konferencji partyjnej jest jasne i jest również moje: zaciągamy wystarczająco dużo długów w tej kadencji parlamentarnej – powiedział Merz.
