Kapitał społeczny jest roztrwaniany

opublikowano: 12-11-2020, 22:00

Nietypowe obchody Narodowego Święta Niepodległości potwierdziły coraz większe rozwieranie się nożyc między mniemaniem władców kraju a realnymi nastrojami społecznymi.

Narodowy sport    Dla hord kiboli Narodowe Święto Niepodległości stało się wymarzoną wręcz okazją do starć z policją.   Fot. Fillip Błażejowski/Forum
Narodowy sport Dla hord kiboli Narodowe Święto Niepodległości stało się wymarzoną wręcz okazją do starć z policją. Fot. Fillip Błażejowski/Forum
Filip Blazejowski / Forum

Prezydent i premier w obliczu zagrożenia epidemią starają się ciepło zwracać do obywateli o braterstwo i solidarność. 11 listopada obóz władzy podbudowywał swoje doskonałe samopoczucie liczbą klikających w rozmaite patriotyczne inicjatywy internetowe, natomiast w powszechnym odbiorze wizerunkiem święta na zawsze pozostaną warszawskie starcia międzyklubowych hord kibolskich z policją. W zasadzie to żadne nowe zjawisko, ale akurat w tym roku energia kiboli wyjątkowo się skumulowała, ponieważ zamykanie trybun stadionów dla publiczności uniemożliwiało systematyczne jej rozładowywanie.

Organizatorzy tradycyjnego marszu niepodległości wpadli na pomysł, aby uczestnicy tylko jechali samochodami i motocyklami. Był on teoretycznie całkiem dobry, ale zarazem straszliwie naiwny. Poza tym przywódcy sami wyrzucili do kosza własne założenia, uczestnicząc w pochodzie… pieszo. Warto zwrócić uwagę na tezę politycznej czapki narodowego marszu, czyli posłów Konfederacji. Uważają oni, że „nikt przy zdrowych zmysłach chyba nie uważał, że rozporządzenie Rady Ministrów (zabraniające zgromadzeń powyżej 5 osób) spowoduje, że pewna część życia obywatelskiego po prostu przestanie istnieć”. Doszło do paradoksu, organizatorzy przejazdu/przemarszu całkowicie umyli od jego następstw ręce. Uważają, że skoro wszystko odbywało się bez podstawy prawnej, to nie mogli… zastosować ustawy o zgromadzeniach do wyznaczenia własnej ochrony koordynującej działania z policją.

Wielkim błędem byłoby jednak zawężające interpretowanie ulicznych igrzysk. Zarówno tych z 11 listopada, jak też wcześniejszych, spowodowanych oburzeniem młodzieży i kobiet na sposób wydania orzeczenia aborcyjnego przez Trybunał Konstytucyjny, bez jakiegokolwiek terminu na sensowne poprawienie przepisu zakwestionowanego po 27 latach jego obowiązywania. To przejawy głębokiego konfliktu społeczno-politycznego, wpływającego oczywiście także na gospodarkę. Niedawno Instytut Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej w swoim cyklicznym badaniu nastrojów gospodarstw domowych, prowadzonym wspólnie ze Związkiem Przedsiębiorstw Finansowych, otrzymał bardzo niepokojące wyniki. Prawie 90 proc. respondentów stwierdziło, że powszechnie odczuwany konflikt polityczny roztrwania w Polsce kapitał społeczny i coraz bardziej utrudnia przeciwdziałanie gospodarczym skutkom epidemii COVID-19. Rzecz jasna podwyższa się także bariera na drodze Polski ku doganianiu czołówki Unii Europejskiej. Co ciekawe, taką opinię podzielają elektoraty zarówno PiS, jak też partii opozycyjnych.

Od początku naszej transformacji gospodarczej poziom kapitału społecznego falował. W końcówce XX wieku był niski, zdecydowanie wzrósł po przystąpieniu Polski w 2004 r. do UE, ale później znowu nastąpiło tąpnięcie. Naprawdę istotna zmiana nastąpiła w 2015 r., ale tylko jedna strona sceny polityczno-społecznej nazywa ją dobrą. Odtwarzanie kapitału społecznego jest dzisiaj potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Niestety, nie da się go kupić ani też wprowadzić przegłosowaną ciemną nocą ustawą. Po Narodowym Święcie Niepodległości chyba nikt nie ma wątpliwości, że nadal postępuje jego roztrwanianie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane