Kapitalizm przypadł Polakom do gustu

  • Jacek Kowalczyk
20-05-2014, 00:00

Co czwarty z nas twierdzi, że w PRL-u żyło mu się lepiej. Większość nie chciałaby jednak powrotu socjalizmu — wynika z sondażu Grupy IQS dla „PB”

Dane makroekonomiczne są dość jednoznaczne — przez 25 lat wolnego rynku polska gospodarka zrobiła ogromny krok w przód. PKB Polski w przeliczeniu na mieszkańca wzrósł prawie czterokrotnie (z 6,2 do 22,2 tys. USD), dzięki czemu odrobiliśmy około połowy zapóźnienia w stosunku do krajów zachodnich.

Statystyka jednak często przekłamuje rzeczywistość, a w dodatku PKB jako miernik bogactwa ma swoje wady, dlatego postanowiliśmy sprawdzić, jak Polacy sami oceniają przemiany gospodarcze ostatniego ćwierćwiecza.

Według sondażu przeprowadzonego przez Grupę IQS dla „PB”, nie są jednomyślni, ale kapitalizm częściej chwalą, niż się na niego skarżą.

Raczej „za”

Równo połowa ankietowanych ocenia przemiany gospodarcze ostatnich 25 lat dobrze lub bardzo dobrze. Przeciwnego zdania jest 29 proc. badanych, a 21 proc. nie ma zdania. Podobne proporcje zarysowują się, kiedy Polacy pytani są o ich własną sytuację materialną. Około połowy ankietowanych (52 proc.) deklaruje, że ich bliskiej rodzinie żyje się dziś lepiej niż 25 lat temu, a jedna czwarta twierdzi, że dostatniej było im w PRL-u.

— To dość optymistyczne wyniki. Grono osób zadowolonych z transformacji jest około dwukrotnie wyższe niż grono niezadowolonych. Biorąc pod uwagę fakt, że Polacy w badaniach socjologicznych wychodzą zwykle na malkontentów i w dodatku szybko zapominają o złych rzeczach z przeszłości, oceny sugerują, że społeczeństwo jako całość jest wyraźnie zadowolone z przemian ostatniego ćwierćwiecza — mówi Olgierd Annusewicz, politolog z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Najbardziej ze skutków transformacji cieszą się osoby młode (w grupie 18-24 lata zadowolonych jest 59 proc.) i wykształcone (61 proc. zadowolonych wśród osób z wyższym wykształceniem), a najbardziej skarżą się osoby dojrzałe, w wieku 49-65 lat (47 proc.) i z wykształceniem podstawowym i zawodowym (30 proc.). Jeszcze większe są jednak dysproporcje w podziale na status zawodowy ankietowanych.

Wieś w tyle

Najbardziej zadowoleni z przemian są pracownicy najemni — lepiej niż w PRL-u żyje się 59 proc. takich osób. To nawet wyższy odsetek niż wśród przedsiębiorców (50 proc.), którzy — jak by się wydawało — powinni być największymi beneficjentami kapitalizmu.

— Pewne rozgoryczenie przedsiębiorców bierze się prawdopodobnie stąd, że Polska nie jest sprzyjającym miejscem do prowadzenia biznesu. Przedsiębiorcy skarżą się na biurokrację, niestałość prawa czy wysokie podatki od pracy. To są dla nich realne zmartwienia — mówi Kazimierz Krzysztofek, socjolog Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Najbardziej rozczarowani transformacją są natomiast rolnicy. Tutaj odsetek zadowolonych wynosi zaledwie 18 proc. — tyle samo, ile odsetek zadowolonych. Transformacja dla wybranych?

— Gospodarka wolnorynkowa rzeczywiście uderzyła w sporą część gospodarstw rolnych i ta grupa ma prawo czuć niezadowolenie, że „ci w mieście” skorzystali bardziej. Narzekania rolników są jednak przesadzone. Zdecydowanie statystyczny polski rolnik nie jest dziś biedniejszy niż w 1989 r., jak sugerują ankietowani — mówi Olgierd Annusiewicz.

Sami sobie

Co ciekawe, zasługi za przemianę, jaką przeszła przez ostanie 25 lat polska gospodarka, Polacy nie przypisują politykom. Kiedy spytaliśmy ankietowanych, który z wymienionych polityków najbardziej przyczynił się do transformacji, aż połowa (49 proc.) wskazała odpowiedź „żaden”.

— Politycy jako grupa zawodowa są na samym dole drabiny prestiżu społecznego. Polacy przedstawicieli tego zawodu po prostu nie lubią, za skandale, pyskówki w telewizji itp. Dlatego nawet politycy, którzy rzeczywiście mają zasługi dla kraju, są przez społeczeństwo z góry oceniani negatywnie i często te zasługi są przez to umniejszane — tłumaczy Kazimierz Krzysztofek.

Jeśli już Polacy kogoś doceniają za gospodarczy postęp ostatnich 25 lat, to najczęściej Leszka Balcerowicza — wskazało go 24 proc. badanych. Na drugim miejscu znalazł się Donald Tusk (7 proc.), a na trzecim Jarosław Kaczyński (6 proc.). W podziale na grupy zawodowe profesor Balcerowicz tylko dla rolników nie jest numerem jeden, ma tu zaledwie 9 proc. głosów (liderem w tej grupie jest Jarosław Kaczyński — 18 proc.).

— Polacy mają w pewnym sensie rację, że to oni, obywatele najbardziej przyczynili się do przemian gospodarczych ostatnich 25 lat. Jeśli jednak jacyś politycy mieli na to wpływ, to rzeczywiście największe uznanie należy się Leszkowi Balcerowiczowi, bo to on zaprojektował system, w którym żyjemy. Ani Tusk, ani Kaczyński nie mieli na kształt gospodarki większego wpływu — uważa Olgierd Annusiewicz.

Co ciekawe, Donald Tusk — jak przystało na polityka dbającego głównie o „ciepłą wodę w kranie” — największe uznanie ma wśród… gospodyń domowych. Jako tego, który miał największy wpływ na przemiany ćwierćwiecza, wskazuje go 11 proc. osób prowadzących gospodarstwa domowe. Wśród przedsiębiorców tę opinię podziela tylko 7 proc.

SPECJALNIE DLA PULSU

Polacy obalili mit leniuchów Europy

STEFAN KAWALEC

ekonomista, wiceminister finansów w latach 1991-94

Dokonania polskiej gospodarki z ostatnich 25 lat są, w mojej ocenie, większe, niż oczekiwaliśmy w 1989 r. Wtedy trudno było nam wyobrazić sobie tak silny skok cywilizacyjny i takie zmniejszenie dystansu do krajów zachodnich. W latach 80. panowało przekonanie, że problemy gospodarcze Polski wynikają z naszego charakteru narodowego — że Polacy nie są stworzeni do biznesu, są leniwi i zamiast pracować, wolą pić wódkę. Inne kraje socjalistyczne, np. Węgry czy Czechosłowacja — mimo podobnegoustroju — radziły sobie znacznie lepiej niż my i wydawało się, że to one najmocniej skorzystają na przemianach.

Te stereotypy były błędne. Polacy okazali się bardzo przedsiębiorczym narodem i świetnie wykorzystali okazję, jaką dał im wolny rynek. W dodatku niskie koszty pracy w porównaniu z Zachodem sprawiły, że silnie zwiększyły się eksport i inwestycje zagraniczne, co spowodowało dynamiczny wzrost PKB. Pytanie, czy to wystarczy, byśmy w kolejnych 25 latach dalej szybko rośli.

Przewaga konkurencyjna, jaką są niskie koszty pracy, stopniowo się wyczerpuje i musimy szukać nowych, w coraz większym stopniu specjalizując się w produktach wysokoprzetworzonych, o dużej wartości dodanej. Inaczej nie będziemy już w stanie istotnie zmniejszać dystansu rozwojowego do bogatszych państw.

Zaproszenie

Rusza trzecia edycja projektu „Czas na patriotyzm gospodarczy” organizowanego przez „Puls Biznesu”. Tym razem motywem przewodnim jest jubileusz 25-lecia wolnego rynku w Polsce. Z tej okazji dziś na Stadionie Narodowym odbędzie się debata z polskimi przedsiębiorcami, menedżerami i politykami oraz gala wręczenia gospodarczych nagród 25-lecia.

Zapraszamy na transmisję na żywo od 17.30 na patriotyzm.pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kapitalizm przypadł Polakom do gustu