Viviane Reding niepokoi się brakiem regulatora rynku telekomunikacyjnego i ma nadzieję na dostosowanie polskiego prawa do unijnego.
Wizyta Viviane Reding, komisarz UE do spraw społeczeństwa informacyjnego i mediów, zbiegła się w czasie z przedłużającym się patem w wyborze prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE). Pat wynika z opóźniającego się wyboru kandydatów na to stanowisko w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji (KRRiT).
— Mam nadzieję, że problem krajowej rady zostanie wkrótce rozwiązany, co pozwoli na rozstrzygnięcie sprawy prezesa UKE — mówi Viviane Reding.
Unijna komisarz podkreśliła konieczność ustanowienia niezależnego regulatora rynku.
— Autonomicznie działający regulatorzy rynku mediów i telekomunikacji otworzą drogę do wykonania analiz rynkowych i liberalizacji obu rynków — zaznacza Viviane Reding.
Komisja Europejska (KE) już dwa razy upominała Polskę za niedotrzymanie terminów przedstawienia analiz rynków telekomunikacyjnych. Ich opracowanie ma być podstawą do zdefiniowania operatorów dominujących i nałożenia na nich obowiązków umożliwiających konkurencję pozostałym firmom. KE wszczęła wobec Polski siedem postępowań w sprawach rynku telekomunikacyjnego. Jeżeli nasz kraj będzie zwlekał z dostosowaniem prawa do wymogów unijnych, grożą nam poważne sankcje finansowe.
— Jeżeli sytuacja Polski się nie zmieni, Komisja będzie zmuszona nałożyć na wasz kraj kary. Ale mam nadzieję, że powstanie silny regulator i nie będzie trzeba ich wymierzać — mówi Viviane Reding.
Alternatywni operatorzy telekomunikacyjni zrzeszeni w Krajowej Izbie Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji mają nadzieję, że wizyta komisarza doprowadzi do dokończenia liberalizacji.
— Najważniejszym efektem wizyty Viviane Reding jest obietnica długoterminowej współpracy pomiędzy panią komisarz, Ministerstwem Transportu i Budownictwa oraz UKE — podkreśla Anna Streżyńska, wiceminister odpowiedzialna za telekomunikację.