Teoretycznie WSK można stosować w każdej firmie. W praktyce realizacja tego systemu w trakcie jego funkcjonowania może okazać się fikcją.
Od 1 stycznia 2002 r. przedsiębiorstwa zajmujące się eksportem towarów podwójnego zastosowania muszą wykazać się certyfikatem zgodności z wymaganiami normy ISO 9001:2000 i kryteriami Wewnętrznego Systemu Kontroli (WSK) — to wymóg polskiego prawa.
— Podstawą prawną systemu kontroli obrotu jest ustawa z 29 listopada 2000 r. Jej zapisy regulują zasady obrotu towarami i technologiami o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa. Jednocześnie ustawa ta nakłada na firmy zajmujące się obrotem towarami i technologiami podwójnego zastosowania obowiązek wdrożenia WSK — wyjaśnia Aleksander Morozowski, prezes Servisco, dyrektor zarządzający DHL Express
— Za postępowanie niezgodne z zapisami ustawy przedsiębiorcy grozi kara do 10 lat zakazu działalności i 200 tys. zł kary — dodaje Piotr Grzelak, konsultant DGA.
Do tej pory wydano w Polsce blisko 120 certyfikatów WSK i ISO 9001:2000.
Brak kwalifikacji
Niewielka liczba certyfikatów WSK zdobytych przez eksporterów jest w dużej mierze wynikiem braku wystarczającej kontroli zapisów ustawy, prowadzonej przez urzędy i oddziały celne. Urzędy celne, które posiadają tabele korelacyjne, powinny wypisać punkty odniesienia między kodami PCN a charakterystyką towarów zawartą w rozporządzeniu w sprawie wykazu towarów o znaczeniu strategicznym. Jeśli celnik stwierdzi takie powiązanie, właściciel towaru musi na podstawie właściwego rozporządzenia określić ostatecznie znaczenie swojego towaru. Jeśli dany produkt podlega zasadom WSK, eksporter jest zobowiązany zgłosić swój towar do odprawy w jednym z urzędów, które zostały wyznaczone do jego obsługi.
Niestety, większość urzędów nie prowadzi klasyfikacji towarów. Celnicy nie są do tego przygotowani.
Nierealna kontrola
Wśród przedsiębiorców z certyfikatem WSK, zaledwie kilka firm transportowo-logistycznych posiada ten system. Zdaniem Tomasza Gudimy, dyrektora firmy Jul & Partners, kryteria WSK są trudne do wdrożenia w firmach usługowych.
— W tych podmiotach część założeń WSK można sprawdzić podczas audytu nadzoru. W firmach usługowo-spedycyjnych nie da się ustanowić, czy powołać pracownika odpowiedzialnego za klasyfikację towarów. Nie ma także możliwości objęcia całkowitym nadzorem WSK towarów tzw. niskiej wartości do 800 EUR w eksporcie — wyjaśnia Tomasz Gudima.
Dotychczas na terenie Polski nie wychwycono nieprawidłowości w obrocie towarami podwójnego zastosowania. Brakuje odpowiednich mechanizmów do kontroli eksportu tego rodzaju towarów.
— Sytuacja zmieniłaby się, gdyby transakcje międzynarodowe były dokumentowane. Obecnie udokumentowane są tylko te, które firma zarejestrowała, występując z wnioskiem do Departamentu Kontroli i Eksportu (DKE) na eksport, import lub tranzyt towarów strategicznych — przekonuje Tomasz Gudima.
Mniejsza odpowiedzialność
Tylko 2 wymagania z 9 zawartych w WSK, mogą być realizowane w firmach spedycyjnych: sprawdzanie listy odmów i procedura powiadomień. Natomiast nie można wykonać takich czynności jak klasyfikacja towarów, określenie ich numerów kontrolnych czy realizacja transakcji pod względem WSK.
— Najlepszym rozwiązaniem jest przerzucenie odpowiedzialności na klienta, czyli skorzystanie z jego oświadczenia podającego informację, że przesyłka z daną zawartością nie zawiera towarów strategicznych. System WSK tak powinien być skonstruowany, aby odpowiedzialność firmy spedycyjnej była jak najmniejsza — twierdzi Tomasz Gudima.