Kluczowa współpraca międzyresortowa

opublikowano: 16-02-2016, 22:00

e-Państwo ma być dostępne zdalnie, przyjazne i efektywne. Kluczowa dla powodzenia planu jest współpraca ministerstw.

Pięć lat temu elektronicznie z fiskusem rozliczyło się 328 tys. podatników. W ubiegłym roku skarbówka zebrała już 7,3 mln e-PIT-ów. „Polacy chętnie korzystają z e-usług administracji, więc powinny być standardem, a nie wyjątkiem” — to jedna z tez planu Mateusza Morawieckiego, ministra rozwoju. Przewiduje on powstanie e-Państwa — dostępnego zdalnie, bez wizyt w urzędach, papierologii i obrotu gotówkowego. „Cyfryzacja to wygoda i więcej pieniędzy dla państwa i polskich rodzin” — to kolejne chwytliwe hasło programu, roztaczającego wizję państwa, w którym elektronicznie można zamówić wizytę lekarską, tą samą drogą otrzymać dokumentację medyczną i recepty, wnioskować o 500+ czy stypendium, odebrać dopłaty z UE, załatwić sprawy w sądzie (e-wokanda), przejrzeć akta sprawy, kupić bilet do muzeum, rozliczyć fakturę. W e-Państwie e-obywatel ma bezpieczną, cyfrową tożsamość do uwierzytelniania dokumentów w sprawach załatwianych w sieci, bez konieczności chodzenia do urzędów. Brzmi futurystycznie, ale program cyfryzacji kraju jest już realizowany — to jedyny tak zaawansowany element planu Morawieckiego. Przedwczoraj w „PB” opisaliśmy główne założenia projektu „Paperless, cashlessPoland”, mającego na celu przygotowanie fundamentów pod e-Państwo. Trwają prace koncepcyjne, wyodrębniono 11 „strumieni” tematycznych, począwszy od karty krajowej przez e-podatki, e-faktury i e-zdrowie po obrót bezgotówkowy i kartę krajową. Są już liderzy odpowiedzialniza nadzór nad większością obszarów. Powstaje komitet sterujący projektem, wybrano osobę odpowiedzialną za koordynację prac. Co ważne, nie jest to żaden urzędnik, lecz menedżer z rynku — Maciej Wyszoczarski, dyrektor zarządzający w PKO BP. Koncepcja budowy e-Państwa opiera się na założeniu, że jak najwięcej kompetencji w zakresie cyfryzacji trzeba wyprowadzić poza rząd. — To rynek i obywatele najlepiej wiedzą, jak powinna funkcjonować administracja — mówi osoba zaangażowana w projekt. Oczywiście rząd też ma do odrobienia ważną lekcję, a właściwie pięć. Tak uważają autorzy projektu „Paperless, cashless Poland” po przejrzeniu zagranicznych przykładów. Pierwsza to powołanie jednostki odpowiedzialnejza e-Gov. Druga: konsolidacja usług e-administracji i poprawa ergonomii. „Państwo powinno wejść w buty użytkownika i uczynić usługi online łatwe do dostępu i korzystania” — stwierdzają autorzy. Po trzecie: w e-Państwie najważniejsze procesy muszą być dostępne zdalnie. Po czwarte: trzeba zbudować kompetencje w administracji w zakresie digitalizacji (tu przykład USA, gdzie działa US Digital Service i jednostka wykonawcza 18F). Na koniec wreszcie: elementem e-Państwa musi być otwarta architektura IT, do której w łatwy sposób można „podpinać” kolejne moduły. Odrabianie lekcji już się zaczęło. Ministerstwo Cyfryzacji prowadzi audyt rozwiązań informatycznych we wszystkich resortach. Pierwsze wnioski nie są specjalnie krzepiące, bo w rządowej administracji są setki systemów, procedur i formularzy. Zadaniem Ministerstwa Cyfryzacji jest sprowadzenie ich do wspólnego mianownika i budowa spójnego interfejsu dla zewnętrznych użytkowników. „Współpraca międzyresortowa kluczowa dla powodzenia projektu e-Administracji” — czytamy w planie Morawieckiego. Tutaj też czai się jedno z największych zagrożeń dla całego planu cyfryzacji. Każdy z resortów stanowi udzielne księstwo, z własnymi zasobami IT i procedurami. Tymczasem plan digitalizacji państwa zakłada przekazanie kompetencji dotyczących systemów informatycznych administracji rządowej do Ministerstwa Cyfryzacji, co narusza partykularne interesy urzędników. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane