Od poniedziałku dolar nieco stracił na wartości, do czego przyczyniły się wczorajsze publikacje danych o inflacji na poziomie producentów w Stanach Zjednoczonych za lipiec, która okazała się niższa od rynkowych prognoz.
Główny wskaźnik PPI wzrósł 0,1 proc. m/m, a w ujęciu bazowym nieoczekiwanie odnotowano spadek o 0,3 proc. m/m. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt pomijany przez komentatorów, a dotyczący odczytów dla PPI obejmującego produkty pośrednie przeznaczone do dalszego przetworzenia przed ich finalną sprzedażą.
Tutaj odnotowano wzrost na poziomie 0,5 proc. m/m i 0,7 proc. m/m dla wskaźnika bazowego, ale w ujęciu rocznym wyniósł on 7,9 proc. (najwięcej od lutego 2005 r.). To sprawia, że wczorajsza reakcja rynku mogła być nieco przesadzona, a dzisiejsze istotniejsze dane o inflacji konsumenckiej CPI o godz. 14:30, mogą przynieść kolejną niespodziankę (np. w drugą stronę).
Przypomnijmy, iż oficjalne prognozy zakładają odczyty na poziomie 0,4 proc. m/m i 0,3 proc. m/m dla wskaźnika CPI core. Ważny będzie też odczyt wskaźnika bazowego w ujęciu rocznym, który jest szacowany na poziomie 2,8 proc. wobec 2,6 proc. w czerwcu. Poza danymi o inflacji poznamy także informacje o dynamice produkcji przemysłowej w lipcu (prognoza 0,5 proc. m/m wobec 0,8 proc. m/m). Nie można wykluczyć, że ten odczyt będzie nieco lepszy biorąc pod uwagę ostatnie piątkowe dane o sprzedaży detalicznej.
Poza danymi z USA wpływ na notowania walut mogą mieć dzisiaj publikowane zapiski z ostatniego posiedzenia Banku Anglii (2-3 sierpnia), gdzie doszło do zaskakującej podwyżki stóp procentowych. Dzisiaj także na podwyżkę stóp procentowych mogą zdecydować się banki centralne Islandii i Norwegii. Z kolei ranna publikacja zapisków z lipcowego posiedzenia Bank of Japan pokazała, że bank centralny raczej nie będzie się zbytnio spieszył z podwyżkami stóp procentowych.
Sytuacja techniczna na EUR/USD nie uległa w zasadzie zmianie od wczorajszego popołudnia i pozostajemy w dosyć wąskim paśmie wahań 1,2775-1,2800. Wydaje się, że sytuacja ta nie ulegnie większym zmianom do godz. 14:30, chociaż nie można zupełnie wykluczyć „fałszywego” ruchu w kierunku 1,2830 z okolic 1,2770. O godz. 9:47 za jedno euro płacono 1,2785 dolara.
Rynek krajowy:
W środę rano złoty był nieco mocniejszy, głównie za sprawą globalnych zmian na rynku EUR/USD. O godz. 9:48 kurs EUR/PLN wynosił 3,8780 zł, a USD/PLN 3,0330 zł. Wczorajsza publikacja danych o inflacji PPI w Stanach Zjednoczonych nie zmieniła jednak diametralnie obrazu rynku, jeżeli chodzi o waluty naszego regionu – uwagę cały czas zwraca słabość węgierskiego forinta. To pokazuje, że inwestorzy o wiele większą wagę przykładają do dzisiejszych danych o inflacji CPI z USA, które poznamy o godz. 14:30.
Półgodziny wcześniej analogiczne informacje nadejdą z Polski. Oczekuje się, że w lipcu wskaźnik cen utrzymał się na niezmienionym wobec czerwca poziomie 0,8 proc. r/r. Z kolei wzrost płac może wynieść 5,3 proc. r/r wobec 4,5 proc. r/r miesiąc wcześniej. Z racji tego, że mało, kto oczekuje zmian w poziomie stóp procentowych w Polsce w perspektywie do końca roku, dzisiejsze dane pozostaną w cieniu tych ze Stanów Zjednoczonych.
Naszym zdaniem dzisiaj w pierwszych godzinach można spodziewać się dosyć spokojnego handlu w przedziale 3,02-3,0450 zł na dolarze i 3,86-3,88 zł na euro. Po publikacji danych makroekonomicznych z USA o godz. 14:30 złotówka powinna się osłabić i możemy z sukcesem zaatakować w/w górne poziomy. Tym samym cały czas zalecalibyśmy zakupy walut za złote.
Sporządził:
Marek Rogalski,Główny analityk walutowy DM TMS Brokers