Kohn zamiast Yellen?

  • Marek Rogalski
opublikowano: 08-10-2013, 11:30

Z artykułu zamieszczonego w Forbesie wynika, że prezydent Obama nie jest do końca przekonany, co do nominacji Janet Yellen na stanowisko szefa FED.

To nie dziwi, biorąc pod uwagę, że kilka tygodni temu z gry wypadł jego kandydat – Lawrence Summers, a zgoda na Yellen byłaby w pewnym sensie przejawem politycznej słabości prezydenckiej administracji. Stąd też tego typu spekulacje będą się jeszcze pojawiać, zwłaszcza, że następcę Bena Bernanke raczej nie poznamy prędko – teraz Kongresmeni są zajęci znacznie ważniejszymi sprawami… Niemniej Donald Kohn, były wiceprezes FED, jest postrzegany jako mniej „gołębi”, niż Yellen, co może nieznacznie wspierać dolara. Dzisiaj w kalendarzu makro brak istotnych publikacji. Czekamy, zatem na jutrzejsze zapiski z posiedzenia FED – pokażą na ile „gołębi” był FED we wrześniu i czy należy liczyć na ograniczenie QE3 w grudniu. Choć nie zapominajmy, o tym, że teraz „gołębie” w FED mają nową wymówkę w postaci zamieszania w kwestii pata zadłużeniowego. Chociaż niewykluczone, że do jego rozwiązania jest bliżej, niż dalej. Wprawdzie oficjalnie obie strony – Demokraci i Republikanie – nie są zbyt skłonne do rozmów o kompromisie, to spekuluje się na temat potencjalnego rozłamu u Republikanów (odrzucający jakikolwiek kompromis konserwatyści z Tea Party zaczynają być coraz bardziej irytujący). Dodatkowo mamy sytuację bez precedensu – najwięksi wierzyciele USA, czyli Chiny i Japonia, wezwały oficjalnymi, dyplomatycznymi kanałami, do zakończenia budżetowej farsy w USA przed 17 października.

Trudno ocenić, jaka będzie wymowa jutrzejszych zapisków z wrześniowego posiedzenia FED, które pozbamy jutro o godz. 20:00, chociaż niewątpliwie będzie to jedno z kluczowych wydarzeń tego tygodnia. Z wypowiedzi niektórych członków FED na przestrzeni ostatnich tygodni można było wnioskować, że decyzja o utrzymaniu skali programu QE3, nie była podparta przekonywującą większością głosów. Tym samym warto będzie skupić się na argumentach obu stron. Tylko, że na ostateczne przełożenie na rynek, będą wpływać jeszcze inne czynniki, jak wpływ ostatniego zamieszania wokół zadłużenia USA na gospodarkę, czy też wreszcie wracające spekulacje nt. nominacji nowego szefa FED.

Układ wykresu koszykowego BOSSA USD może delikatnie faworyzować zwolenników dolara, ale nie padły jeszcze wyraźne sygnały do zmiany trendu spadkowego (nawet w krótkim terminie). Do tego potrzebne byłoby złamanie oporu na 68 pkt. – obecnie jesteśmy na 67,80 pkt. W ujęciu tygodniowym, zwłaszcza na wskaźnikach, trend spadkowy pozostaje silny i wciąż celujemy w okolice 67 pkt. (jako minimum ruchu).

 
Wykres tygodniowy BOSSA USD

Ciekawa sytuacja jest na EUR/USD. Mimo czarnej świecy spadkowej z piątku, od początku tygodnia nie widać kontynuacji ruchu w dół, a strefa wsparcia 1,3540-45 zdała (jak widać) egzamin. Tym samym rośnie prawdopodobieństwo próby powrotu w rejon szczytów na 1,3645 (w zależności od interpretacji jutrzejszych zapisków FED, oraz podejścia inwestorów do spekulacji wokół potencjalnego kompromisu w Kongresie). Oczywiście wyraźne złamanie wsparcia na 1,3540 otworzy drogę do testowania 1,3470-80. Rynek pozostaje w pewnym klinczu…
 
Wykres dzienny EUR/USD

Ciekawą sytuację mamy na rynku jena. Ta waluta zyskiwała w końcu ubiegłego tygodnia, a także wczoraj. W większym stopniu było to wynikiem piątkowych słów szefa Banku Japonii, który dał do zrozumienia, że skala programu QE jest właściwa (co można było odebrać jako sygnał, że nie będzie on zwiększony w przyszłości, chociaż to tylko interpretacja…), aniżeli postrzegania jena jako tzw. bezpieczną przystań. Dzisiaj w prasie pojawiły się wywiady z premierem Shinzo Abe, w których bronił on swojego programu gospodarczego, który jest już nazywany „abenomiką”. Stwierdził też, że świetnie rozumie się z prezesem Kurodą (szefem BOJ) i obaj są zgodni, że bank centralny będzie wspierał przyjętą kilka miesięcy temu linię gospodarczo-monetarną. W efekcie wróciliśmy do punktu wyjścia – BOJ jest tak naprawdę elastyczny i nie ma powodów, aby sądzić, że QE rzeczywiście nie będzie już zwiększany. Stąd też dzisiaj jen dryfuje, ale w przeciwną stronę – widzimy białe świece na USD/JPY i EUR/JPY. Oczywiście można to też tłumaczyć spekulacjami wokół nominacji Donalda Kohna na stanowisko szefa FED, czy też nadziejami na potencjalny przełom w pacie zadłużeniowym w USA, ale to nie pasuje zbytnio do zachowania się EUR/USD…

Na wykresie USD/JPY widać na razie nieudaną próbę wybicia z kanału spadkowego, a także sforsowania poziomej strefy oporu. To rejon 97,00-97,20. Reguła gry z obowiązującym trendem, która powinna być nadrzędna w okresach niepewności, każe zastanowić się na ile obserwowane dzisiaj odreagowanie na USD/JPY może być trwałe i czy jutro po zapiskach z posiedzenia FED nie wybijemy wczorajszego minimum na 96,56. Analogicznie wyraźne wyjście ponad 97,20 dałoby szanse na ruch w okolice 98.00.



© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy