Kolejne spółki nie spieszą się na GPW
Akcje ubezpieczycieli cieszą się zainteresowaniem spekulantów
W ciągu niemal dziewięciu lat istnienia GPW tylko cztery towarzystwa ubezpieczeniowe zdecydowały się na giełdowy debiut. Nic nie zapowiada, żeby miało ich przybyć na parkiecie. Inwestorzy mogą się wprawdzie spodziewać debiutu PZU, ale z obrotu została wycofana Polisa.
Pierwsza, w 1996 r. debiutowała na GPW Warta. Rynek wycenił wówczas jej akcje na 70 zł. Dzisiaj papiery te są warte ponad 170 proc. więcej. Nie stracili również właściciele walorów TU Europa. Inwestycja ta przyniosła16,7 proc. zysku w ciągu niecałego roku notowań giełdowych spółki. Mniej powodów do zadowolenia mają natomiast właściciele papierów Compensy, które wciąż są notowane poniżej ceny debiutu, i akcjonariusze Polisy, która zakończyła karierę giełdową 29 lutego 2000 r.
Spekulacje
Wysokie notowania giełdowe Warta zawdzięcza przede wszystkim spekulacjom na temat wejścia do niej inwestora branżowego. Rozmowy są prowadzone już od ubiegłego roku, a akcjonariusze czekają na nową emisję akcji, zapowiadaną na początek 2000 r. Nic więc dziwnego, że kurs akcji Warty tylko w tym roku wzrósł około 60 proc.
Mimo wysokiej wyceny rynkowej wyniki finansowe towarzystwa nie są rewelacyjne. Spółka wypracowała wprawdzie w 1999 r. 75,6 mln zł zysku netto, czyli o 70,8 proc. więcej niż w roku poprzednim, ale zawdzięcza to przede wszystkim wysokiej rentowności lokat, osiągniętej dzięki sprzedaży udziałów w PTC. Nie ma jednak pewności, że manewr taki da się powtórzyć w przyszłości. Poza tym systematycznie pogarsza się wynik techniczny Warty. Od 1995 r. ma on ciągle wartość ujemną. Powodem tego jest wzrost kosztów działalności i rezerw techniczno-ubezpieczeniowych. Jednocześnie spółka ponosi straty na ubezpieczeniach komunikacyjnych, które charakteryzują się wysoką szkodowością. Towarzystwo chce umocnić swoją wysoką pozycję wśród ubezpieczycieli, poprzez rozbudowanie grupy, która na razie nie jest zbyt silna, sieci dystrybucji i oferty. Jednak plany te będą trudne do zrealizowania. Natomiast akcje osiągnęły najwyższą wycenę rynkową w całej historii notowań. Budzi to obawy, że część inwestorów zacznie realizować zyski, co przyczyni się do spadku kursu. Nie pierwszy raz spekulacje na temat wejścia do spółki inwestora strategicznego lub branżowego powodowały znaczny wzrost zainteresowania inwestorów giełdową spółką.
Szansa na rozwój
W znacznie lepszej sytuacji są akcjonariusze TU Europa. Spółka jest wprawdzie niewielka, ale może się pochwalić dobrymi wynikami finansowymi i dobrą strategią, konsekwentnie realizowaną przez zarząd.
W 1999 roku towarzystwo wypracowało 4,56 mln zł zysku, co oznacza poprawienie wyniku w stosunku do roku poprzedniego prawie dwukrotnie. Także dzięki ubezpieczeniom leasingu, które charakteryzują się niską szkodowością, dodatni był wynik techniczny. Wyniósł on 3,29 mln zł. Strategia towarzystwa zakłada ograniczenie, nierentownych, ubezpieczeń komunikacyjnych z wyjątkiem OC dla kierowców przyjeżdżających do Polski z krajów nie objętych systemem zielonej karty. Natomiast ofertę rozszerzono o ubezpieczenia kredytów hipotecznych. Dobre rezultaty przyniosły towarzystwu również przychody z lokat. Europa nadwyżki finansowe inwestowała w krótko- i średnioterminowe lokaty bankowe oraz w nieruchomości.
W 2000 r. spółka planuje dwukrotny przyrost zebranej składki brutto i zysk netto wysokości 5,5 proc. W dalszym ciągu będzie specjalizowała się w ubezpieczeniach środków oddanych w lea- sing i spłat należności leasingowych, które stanowią prawie jedną trzecią portfela ubezpieczeniowego spółki. Zarząd przewiduje, że rozwój rynku kredytów hipotecznych zwiększy zapotrzebowanie na ich ubezpieczenia.
Dobrej kondycji Europy na razie nie doceniają jej akcjonariusze. W tym roku na jej papierach można było stracić 9,8 proc. zainwestowanego kapitału. Spółka ma jednak bardzo dobre perspektywy rozwoju. Szybki rozwój usług leasingowych doprowadzi do wzrostu popularności takiego sposobu finansowania i jednocześnie zrodzi zapotrzebowanie na ich ubezpieczenie. Choćby z tego powodu TU Europa może się w perspektywie kilku miesięcy okazać dobrą inwestycją.
Papiery dla ryzykantów
Do bardzo ryzykownych papierów należą walory Compensy. Spółka debiutowała na rynku równoległym warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych 5 czerwca 1998 r. Rynek wycenił wówczas akcje na 30 zł. W ciągu kilku dni kurs wzrósł do ponad 36 zł i była to najwyższa cena, po jakiej inwestorzy byli skłonni kupować akcje tego towarzystwa ubezpieczeniowego. Po czterech miesiącach spółka zmieniła rynek notowań na podstawowy, co tylko przez pewien czas sprzyjało wycenie akcji.
Wpływ na małe zainteresowanie akcjami Compensy ma obniżenie rentowności spółki w 1999 r. Po raz pierwszy od kilku lat poniosła ona straty, które na koniec roku wyniosły 45,7 mln zł. Towarzystwo zostało zmuszone do zmniejszenia kapitałów własnych o 65,4 mln zł do 8,5 mln zł. Spółka miała również niedobór środków potrzebnych do pokrycia marginesu wypłacalności. Na pogorszenie wyników wpłynął w dużym stopniu 22,5-procentowy spadek przychodów z lokat w porównaniu z 1998 rokiem. Wyniosły one 148,25 mln zł i pokrywały fundusz ubezpieczeniowy w 72,8 proc. Towarzystwo osiągnęło również ujemny wynik techniczny (-53,9 mln zł) przy jednoczesnym wzroście wypłat z odszkodowań i rezerw techniczno-ubezpieczeniowych.
Bardzo zła kondycja finansowa Compensy i zmniejszenie kapitałów własnych wpłynęło na podjęcie decyzji o podwyższeniu kapitału akcyjnego o 16 mln zł w drodze nowej emisji akcji. Środki uzyskane z emisji akcji zostaną przeznaczone na zapewnienie pokrycia marginesu wypłacalności ze środków własnych oraz funduszu ubezpieczeniowego z lokat.
Compensę wciąż ratuje jej główny akcjonariusz — Mostostal Export.
Według przedstawicieli zarządu, ostatnia emisja akcji miała pozwolić na pokrycie marginesu wypłacalności firmy, co najmniej do końca 2000 r. Spółka przedstawiła nawet plan wypłacalności obejmujący szczegółowy opis przyczyn, które spowodowały, że Compensa nie spełnia obecnie wskaźników bezpieczeństwa. PUNU zagroził bowiem spółce wprowadzeniem zarządu komisarycznego. 17 marca uznano jednak, że jedna emisja może nie wystarczyć i postanowiono uzupełnić porządek obrad najbliższego WZA o punkt dotyczący podwyższenia kapitału akcyjnego w drodze IX emisji akcji i podwyższenia kapitałów własnych o sumę do 75 mln zł oraz udzielenia na poczet tego kapitału pożyczki podporządkowanej w kwocie 10 mln zł. W ten sam sposób kolejnymi emisjami ratowała się swego czasu Polisa. Tragiczna sytuacja Compensy nie odstraszy jednak inwestorów lubiących ryzyko. Wystarczy przypomnieć wahania wyceny rynkowej podczas ostatnich tygodni notowań inwestorów Universalu i Polisy. Poza tym ostatniej ze spółek nie miał kto ratować.
Towarzystwo za grosz
Polisa debiutowała na rynku podstawowym 20 listopada 1996 r. Rynek wycenił wówczas akcje na 9 zł. Kurs ten został przekroczony tylko raz w maju 1997 r. Ostatniego dnia notowań akcjami handlowano za symboliczny grosz.
Wyniki finansowe skutecznie zniechęciły potencjalnych inwestorów do ratowania Polisy. Jeszcze na jesieni zarząd zapewniał wprawdzie, że są chętni na zainwestowanie w towarzystwo. Jednak Warta, która rozważała wejście do Polisy, słusznie nie spieszyła się z podjęciem wiążących decyzji, a wbrew zapewnieniom, innych kandydatów nie było.
We wrześniu Ministerstwo Finansów odebrało Towarzystwu licencję na działalność. 16 lutego sąd ogłosił upadłość Polisy.
Papiery kolejnego kandydata do upadku — Compensy — nie są jeszcze wyceniane najgorzej. Są też desperaci, którzy chcą tę firmę ratować.
Ewa Bednarz