Polska prezydencja w Unii Europejskiej i Mistrzostwa Europy w piłce nożnej to wydarzenia, które znacząco wpłynęły na polski rynek hotelowy w 2012 r. Wszystkie tegoroczne wyniki branży będą siłą rzeczy zestawiane właśnie z tymi z ostatnich dwunastu miesięcy. W styczniu średnia cena pokoju hotelowego w Polsce spadła do 252 zł, to o 27 zł mniej niż rok temu. Choć trudno przesądzać o sytuacji na rynku wyłącznie na podstawie tych danych, to na pewno będzie to rok wyzwań dla całej branży.
![Większa wiedza na temat rynku hotelowego, duże zaangażowanie pracowników tej branży połączone z naturalną polską gościnnością przynoszą efekty. Jakość usług hotelowych w Polsce jest coraz lepsza — mówi Dorota Malinowska, partner w Pro Value. [FOT. ARC] Większa wiedza na temat rynku hotelowego, duże zaangażowanie pracowników tej branży połączone z naturalną polską gościnnością przynoszą efekty. Jakość usług hotelowych w Polsce jest coraz lepsza — mówi Dorota Malinowska, partner w Pro Value. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/f43bf21b-286b-4328-a02c-c392e08172e9/af012d82-34f8-545f-9a83-9890deb16295_w_830.jpg)
— Styczeń jest dla hoteli zwykle najtrudniejszym miesiącem, oczywiście za wyjątkiem rejonów górskich. Na pewno ubiegłoroczne wydarzenia wysoko podniosły poprzeczkę i trudno będzie hotelom osiągnąć podobne wskaźniki obłożenia, czy średniej ceny w tym roku. Z drugiej strony, z moich obserwacji wynika, że popyt na markowe hotele w dużych miastach, takich jak Warszawa czy Kraków, jest znacznie wyższy niż w analogicznym okresie rok temu — mówi Dorota Malinowska, partner w Pro Value.
Na każdą kieszeń
Od lat mówi się o potrzebie budowania w Polsce hoteli ekonomicznych — o standardzie dwóch, trzech gwiazdek, ale z usługami na dobrym poziomie. Takich, z których mogliby korzystać pracownicy w czasie podróży służbowych, jak i rodziny na weekendowe czy wakacyjne wyjazdy. W Polsce, co typowe dla rynków rozwijających się, szybciej niż hotele ekonomiczne powstawały obiekty cztero- i pięciogwiazdkowe oznaczające dla inwestorów większy prestiż. Wraz z większą dojrzałością rynku pojawiają się obiekty o niższym standardzie, ale dostępne dla większej grupy klientów. — Rynek hoteli ekonomicznych w Polsce zmienia się na lepsze.
Coraz więcej obiektów oferuje bardzo dobrą relację ceny do jakości — mówi Dorota Malinowska. Lukę na rynku hoteli ekonomicznych nareszcie dostrzegły międzynarodowe sieci. W ubiegłym roku grupa Accor (Orbis) uruchomiła w Warszawie kompleks, składający się z dwóch hoteli: Ibis i Ibis budget, oferujący łącznie 333 pokoje. Bardzo podobny projekt działa również od ubiegłego roku w Krakowie — w sumie 302 pokoje. Grupa Louvre uruchomiła dwa hotele ekonomiczne we Wrocławiu: Campanile II (152 pokoje)i Premiere Classe (136 pokoi). Francuska sieć hoteli ekonomicznych B & B otworzyła 154-pokojowy obiekt w Warszawie przy al. Krakowskiej.
Z kolei Hilton Worldwide, znany w Polsce z hoteli pięcio- i czterogwiazdkowych, rozwijający ekonomiczną markę Hampton by Hilton, otworzył pierwszy taki obiekt w Świnoujściu (104 pokoje). Kolejne hotele tej grupy będą otwarte jeszcze w tym roku w Warszawie i w Gdańsku. W kolejnych latach powstaną Hamptony w Bydgoszczy, Krakowie i drugi w Warszawie — tym razem w centrum stolicy.
— Hotele ekonomiczne mają w Polsce rację bytu ze względu na wielkość rynku i różnorodność dużych miast. W ostatnich latach znacznie wzrósł popyt ze strony lokalnych polskich firm i turystów, którzy stanowią najważniejszą grupę gości dla hoteli ekonomicznych. Ten segment rynku będzie nadal się rozwijać — ocenia Frederic Le Fichoux, dyrektor ds. nieruchomości hotelowych na Europę Środkowo-Wschodnia Cushman & Wakefield.
Dużo do zrobienia
Mimo ciągłego rozwoju polski rynek hotelowy wciąż wypada słabo na tle innych krajów europejskich pod względem wielkości bazy noclegowej — oferuje jedynie 28 pokoi na 10 tys. mieszkańców, co jest jednym z najsłabszych wyników na kontynencie.
— Pod względem jakości i poziomu świadczonych usług zdecydowanie gonimy Europę. Markowe hotele działające w Polsce zdobywają wiele nagród, wygrywając z podobnymi obiektami tej samej sieci w innych miastach europejskichw kategorii poziomu zadowolenia gości, jakości świadczonych usług, stopnia wprowadzania standardów operacyjnych danej grupy hotelowej. Nie ma to jeszcze przełożenia na poziom średnich cen, które wciąż są niższe niż w Europie Zachodniej — wyjaśnia Dorota Malinowska.
Problemem polskiego rynku jest nierównomierny rozwój bazy hotelowej i jakości świadczonych usług w poszczególnych regionach kraju. Obok największych międzynarodowych sieci o wypracowanych standardach wciąż często działają mniejsze niezależne hotele.
— Właścicielami większości są nadal pojedynczy inwestorzy. Ich liczba sukcesywnie rośnie dzięki sieciom hotelowym, które realizują strategię asset light, polegającą na sprzedaży nieruchomości, ale pozostawieniu jej w dalszym zarządzaniu przez sieć. Struktura własnościowa na rynkach światowych prezentuje się podobnie, ale na rynkach bardziej dojrzałych takich jak Europa Zachodnia lub Stany Zjednoczone i Kanada istnieje większa liczba właścicieli instytucjonalnych posiadających dużo hoteli. Problemem w Polsce jest brak inwestorów mogących kupić grupę hoteli, a inwestorzy zagraniczni wciąż widzą zbyt duże ryzyko dla tego typu transakcji — ocenia Adam Konieczny z Christie+Co.
Międzynarodowe imprezy, których gospodarzami była Polska w ostatnich latach, pozytywnie wpłynęły na rozwój rodzimego rynku hotelowego, ale wciąż przedstawiciele branży mają wiele do zrobienia, żeby dorównać najlepszym wzorcom i wypracować stabilną pozycję na świecie.