Kolekcje kobiet sukcesu

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 27-09-2018, 22:00

Na rynku jest niewiele znanych kolekcjonerek. Nie znaczy to jednak, że kobiety zamożne stronią od sztuki. Przeciwnie — ale cenią też inne wartości.

Wiele kobiet zaczyna od inwestowania w siebie. Twierdzą, że dobra materialne często tracą wartość. Natomiast to, co wiedzą, co umieją, pozwala na osiąganie jeszcze większych zysków.

Elżbieta Wojtczak. Perspektywiczne myślenie. Inwestowanie to „proces polegający na bieżącym zaangażowaniu pieniędzy lub czasu w celu późniejszego uzyskania korzyści”. Moim zdaniem w tę definicję wpisuje się również inwestowanie w siebie, w rozwój zawodowy i intelektualny — mówi Elżbieta Wojtczak, CEO agencji marketingu zintegrowanego Communication Unlimited, absolwentka MBA na University Of Illinois i prestiżowego Advanced Management Program na IESE w Barcelonie.
Zobacz więcej

Elżbieta Wojtczak. Perspektywiczne myślenie. Inwestowanie to „proces polegający na bieżącym zaangażowaniu pieniędzy lub czasu w celu późniejszego uzyskania korzyści”. Moim zdaniem w tę definicję wpisuje się również inwestowanie w siebie, w rozwój zawodowy i intelektualny — mówi Elżbieta Wojtczak, CEO agencji marketingu zintegrowanego Communication Unlimited, absolwentka MBA na University Of Illinois i prestiżowego Advanced Management Program na IESE w Barcelonie. FOT. MATERIAŁY PRASOWE

— Jedną z moich najważniejszych inwestycji są studia w IESE Business School, która jest jedną z najlepszych szkół biznesu na świecie. Spotkałam tam wiele bogatych kobiet, które chciały się rozwijać i zdobywać wiedzę, np. żonę i córkę znanego polskiego inwestora, jednego z najbogatszych ludzi w Polsce — mówi Elżbieta Wojtczak, CEO agencji marketingu zintegrowanego Communication Unlimited.

Twierdzi, że inwestycją w siebie jest również kupowanie dzieł sztuki, dzięki czemu można codziennie obcować z pięknem.

— Kobiety lubią otaczać się pięknem. Dlatego warto, by inwestowały w sztukę. Można oczywiście traktować ją jako ozdobę domów, ale jest to inwestycja, która — w przeciwieństwie do akcji i obligacji — nigdy nie straci na wartości, należy więc do bardzo bezpiecznych. Dobra sztuka jest zawsze w cenie — zapewnia Elżbieta Wojtczak.

Liczy się wiek, nie płeć

Kolekcjonerek jest więcej niż nam się wydaje, ponieważ rzadziej je widać na aukcjach i rzadziej ujawniają swoje zbiory. Agata Szkup, dyrektor departamentu sprzedaży Desy Unicum, zapewnia jednak, że kolekcje kobiet niczym się nie różnią od kolekcji mężczyzn. Takiego zdania jest też Agnieszka Gniotek, właścicielka Xanadu Galerii i Domu Aukcyjnego.

— Nie rozróżniałabym sposobów inwestowania według płci. Kobiety są coraz zamożniejsze, często zarabiają w korporacjach ponad 20 tys. zł netto i mają te pieniądze na własne potrzeby, wiele ma też dobrze prosperujące firmy. Gdy osiągną sukces, kupują na takich samych zasadach jak mężczyźni — zapewnia Agnieszka Gniotek.

Zwraca tylko uwagę na różnice między kolekcjonerkami i kolekcjonerami ze względu na wiek.

— Kobiety w wieku 45 lat plus zbierają przede wszystkim współczesną klasykę, poszukują prac Fangora i Nowosielskiego. Młodsze mają inne preferencje. Wolą sztukę młodą — mówi prezes Xanadu.

Potwierdza to ekspertka Desy Unicum.

— Kobiety, które osiągnęły sukces, najczęściej inwestują w awangardę powojenną, ale bardzo dużym zainteresowaniem cieszy się też sztuka artystów debiutujących po 89 r., takich jak Sasnal czy Bujnowski, określanych przez nas mianem Nowego Pokolenia — dodaje Agata Szkup.

Elżbieta Wojtczak, która jest kolekcjonerką, preferuje sztukę lat 80., ale nie tylko.

— Myślę, że to ostatni dzwonek na dobre inwestycje w uznane nazwiska z tego okresu, bo rynek sztuki nie jest nimi jeszcze przesycony, a szacuje się, że sztuka tych czasów będzie zyskiwała na wartości około 20 proc. rocznie — mówi o wątku inwestycyjnym. Kolekcjonuje również sztukę mało jeszcze znaną.

— Inwestuję w sztukę współczesną polskich autorów, która nie jest jeszcze popularna wśród kolekcjonerów, ale z roku na rok zyskuje na wartości. Dobrze wydane pieniądze, tzn. na dobrą pracę uznanego artysty najlepiej w okazyjnej cenie, po latach powinny zaprocentować — uważa Elżbieta Wojtczak.

Kobiety lubią kobiety

Z doświadczeń Agaty Szkup, której klientkami jest wiele zamożnych kobiet, wynika, że panie bardziej niż mężczyźni budujący kolekcje zwracają uwagę na nazwiska artystek.

— Ostatnio zorganizowaliśmy aukcję tematyczną — Siostrzeństwo. Feminizm i Sztuka Kobiet — i w licytacji brało udział zdecydowanie więcej kobiet. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się obrazy m.in. Teresy Pągowskiej — mówi ekspertka Desy Unicum.

Zamożne kobiety chętnie też inwestują w dawną biżuterię — kolekcjonerską.

— Na aukcjach bywa wiele małżeństw, lizak aukcyjny trzymają zwykle mężczyźni, ale to często złudzenie, że oni podejmują decyzję. Trzeba pamiętać o kolekcji Anny i Jerzego Staraków. Tam głos wydaje się równo podzielony. Ich zbiory to nie tylko te eksponowane w przestrzeniach otwartych dla zwiedzających, jest również część prywatna, nieupubliczniana. Wiele takich kolekcji jest budowanych wspólnie — podkreśla Agata Szkup.

— Kobiety najczęściej kupują razem z mężem. Te, które decydują się na to niezależnie, szukają przede wszystkim ładnych rzeczy, miłych dla oka, do zakupów podchodzą emocjonalnie, ale i rozważniej niż mężczyźni, którzy często podejmują nie do końca przemyślane decyzje, a potem obraz ląduje w garażu lub w magazynie. Chętniej się też konsultują. Jedna z pań kupiła wprawdzie „Wilka” Wierusza-Kowalskiego, ale w prezencie dla męża — dodaje Adam Chełstowski, prezes Domu Aukcyjnego Artissima.

To potwierdzają kolekcjonerki.

— Ważne, by do inwestycji w sztukę podejść z emocjami, nie tylko z suchą kalkulacją. Wybierając prace artystów, radzić się ekspertów, ale również robić to z sercem, brać pod uwagę estetyczne odczucia, co akurat jest mocną stroną nas, kobiet — podkreśla Elżbieta Wojtczak.

Od kolekcji do inwestycji

Agnieszka Gniotek dodaje, że kobiety są bardziej otwarte, łatwiej się od nich dowiedzieć, czego szukają. Mężczyźni mają większy problem z werbalizacją swoich oczekiwań. Nie oznacza to, że nie myślą o stronie inwestycyjnej. Z czasem zaczyna to być istotne. Wśród pań budujących kolekcje jest wiele prawniczek: partnerek dużych kancelarii i notariuszek. Większość zaczynała od wystroju domu, później, gdy brakowało ścian, ozdabiały swoje kancelarie lub firmy. Zdaniem Adama Chełstowskiego, nie można jednak ujednolicać ich zainteresowań.

— Właścicielka znanej dużej firmy kupuje np. malarstwo École de Paris, są też klientki, które kupują Malczewskiego. Na tradycyjne malarstwo stawia np. przedstawicielka firmy Apple w Polsce. Są też zaskakujące zlecenia. Byłem zaskoczony, gdy jedna z pań zapytała o rzeźby Adama Myjaka. Pojechaliśmy jednak do jego pracowni i znalazła to, czego szukała — wspomina prezes Artissimy.

Wśród jego klientek jest też zamożna właścicielka firmy, ale trudno ją nazwać kolekcjonerką, ponieważ kupuje to, co wpadnie jej w oko. Kupiła np. Malczewskiego, później coś z Ecole de Paris, dywan, tkaninę, meble. Sztukę traktuje dekoracyjnie, ale nie są to tanie rzeczy, każda kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Kolekcje kobiet sukcesu