Kolekcjonerzy wyruszą na Południe

Weronika Aleksandra Kosmala
26-02-2015, 00:00

Na najbliższą sobotę planowane są dwie zupełnie różne aukcje — sztuki najnowszej i sztuki uznanej. Obie łączy to, że nie odbędą się w Warszawie.

Silna centralizacja to jeden z głównych elementów opisu polskiego rynku dzieł sztuki. Z medialnych przekazów wynika wyraźnie, że po najcenniejsze obiekty najlepiej udać się do stolicy, gdzie niemal co aukcję notowane są jakieś rekordy. Warto mieć jednak na uwadze, że wysoki popyt przekłada się najczęściej na wysokie ceny, a interesująca podaż pojawia się stopniowo też w innych miastach.

ŁADNIE:
Zobacz więcej

ŁADNIE:

Obraz Marcina Maciejowskiego „Jakie to miasto?” licytowany bedzie od 85 tys. zł. Autor, podobnie jak Wilhelm Sasnal, malował typowa polska codziennosc w okresie działania Grupy Ładnie. ARC

— Krakowski rynek przez wiele lat był rynkiem niszowym, wszystkie obiekty na sprzedaż przewożono raczej do Warszawy. W dobie internetu lokalizacja domów aukcyjnych przestaje mieć takie znaczenie — komentuje Wojciech Śladowski z Polskiego Domu Aukcyjnego. Z doświadczeń eksperta wynika też, że coraz więcej obiektów licytowanych jest bez uprzednich oględzin w galerii, co do niedawna raczej się nie zdarzało.

Dla stosunkowo nowego krakowskiego domu aukcyjnego sobotnia aukcja będzie drugą w historii. Premierowa licytacja nie przyniosła rekordów, mimo to wysoka jakość aktualnej oferty może zaskakiwać. Wśród wystawionych na aukcję znalazły się dwa rzadkie obrazy Wojciecha Kossaka, spore płótno Kramsztyka, pastelowy portret Witkacego, rzeźby Kuny i Mitoraja, a nawet olej Maciejowskiego. Dla inwestorów będzie to więc istotna rozgrywka — już pojutrze może się okazać, że ceny sztuki w poszczególnych ośrodkach powoli się wyrównują.

Do tej pory nie potwierdzają tego wyniki aukcji organizowanych przez Dom Aukcyjny DNA we Wrocławiu, Opolu i Katowicach. Jak twierdzi Kinga Frankowska z DNA, nabywców znajduje 80 proc. obrazów, a odbyło się już w tym regionie kilkanaście aukcji.

Ceny finalne sztuki młodej wynoszą jednak najczęściej kilkaset złotych, chociaż pojawiają się na tych aukcjach znane z warszawskich katalogów nazwiska. Rekordowa cena za obraz Wojciecha Brewki to na Śląsku 6 tys. zł. W stolicy od takiej ceny można wychodzić, mówiąc o średniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Aleksandra Kosmala

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Alternatywne / Kolekcjonerzy wyruszą na Południe