Posłowie skierowali przyszłoroczny budżet do prac w komisjach.
Mają nad czym pracować.
We wtorek premier obawiał się, że przygotowany przez niego — a dokładniej rzecz ujmując poprawiony — budżet na 2006 r. jest zbyt dobry. Wczoraj, podczas pierwszego czytania ustawy, uznał, że jednak bardzo dobry nie jest.
— Jest to tylko dobry budżet — przyznał premier.
Zaraz, zaraz...
Reakcje posłów nie były zaskakujące. Mimo wielu uwag pod adresem budżetu, żaden z klubów nie wystąpił z wnioskiem o jego odrzucenie. Choć, wziąwszy pod uwagę zastrzeżenia zgłaszane przez posłów, o kompromis będzie trudno.
PO zarzuca rządowi m.in. brak zmian w podatkach, co faktycznie oznacza wzrost obciążeń podatkowych (zamrożona kwota wolna i progi podatkowe). Zbigniew Chlebowski zauważył podczas debaty, że zatrudnienie w administracji — wbrew wcześniejszym deklaracjom PiS — rośnie o 3 tys. urzędników, zarzucił też tworzenie nowych rezerw celowych i brak ograniczeń w dotacjach dla ponad 70 zakładów budżetowych.
— Gdzie się podział program taniego państwa? Czekaliśmy na poważne zmiany. Te zaproponowane są kosmetyczne. Rząd nie realizuje swoich przedwyborczych obietnic — stwierdził poseł PO.
Według SLD, autopoprawka nowego rządu psuje budżet, opiera się na nierealnych założeniach i jest zapowiedzią problemów. Jerzy Szmajdziński wytykał kreatywną księgowość przy tworzeniu budżetu, która ma polegać na przesunięciu tegorocznych dochodów na rok 2006. Wytknął też zapowiedzi przedwyborcze PiS, z których wynikało, że budżet przygotowany przez Marka Belkę po wyborach trafi do kosza.
— Okazuje się, że PiS tego nie zrobił, tylko nieudolnie go skorygował — stwierdził Jerzy Szmajdziński.
Byle nie byle jak
Renata Rochnowska z Samoobrony zauważyła, że rząd chce przedstawić jako swój sukces minimalne zmiany, zaproponowane w stosunku do budżetu przedstawionego we wrześniu. Posłanka narzekała na brak merytorycznego poparcia dla zwiększenia o 2,85 mld zł dochodów, wycofanie się rządu z wypłaty 1 tys. zł becikowego wszystkim rodzinom. Za kuriozalną uznała propozycję dopłat do paliwa rolniczego, które — jej zdaniem — spowodują obniżkę o 30 gr na litrze.
— Paliwo będzie i tak droższe niż w krajach UE — stwierdziła Renata Rochnowska.
Wiele elementów budżetu może liczyć na poparcie LPR. Choć nie wszystkie. Bogusław Kowalski zwrócił uwagę na becikowe, które w formie zaproponowanej przez rząd jest bardziej zapomogą i jałmużną niż realizacją polityki prorodzinnej. Liga obawia się także polityki prywatyzacyjnej rządu: czy nie będzie prowadzona na zasadzie „byle szybciej, byle komu, byle zapchać dziurę budżetową”.
Ludowcy narzekali na niskie dopłaty do paliwa rolniczego.
— Będziemy starali się nadać temu budżetowi elementy państwa solidarnego i socjalnego — zapowiedział Jarosław Kalinowski.